12 kwietnia 2018

ro_ślinka


Ajć, sporo mnie tu nie było. Właściwie odpuściłam sobie wszelkiej maści sprawy już przed świętami i cały tamten okres myślałam tylko o tym, by wyjechać do domu. Miałam na to ogromną ochotę głównie dlatego że nie było mnie od stycznia, a oprócz tego musiałam wykonać tam kilka projektów na zajęcia. Więc jak widzicie, to że wyjeżdżam nie jest równoznaczne z tym, że odpoczywam. Nie ma tak łatwo. Moje studia wymagają ode mnie trochę innego zaangażowania niż większość, bo tutaj nie wystarczy zakuć by mieć zaliczone. Trzeba non stop pracować, coś robić, wymyślać, szukać, odkrywać. Generalnie od września ubiegłego roku nie przestaję myśleć o fotografii nawet na jeden dzień, bo towarzyszy mi cały czas. Wrzucenie tego posta jak i samej sesji odłożyłam na "po świętach", co okazało się być strasznie złym pomysłem, bo jak wróciłam tak do teraz nie wiem w co włożyć palce. Mam mnóstwo spraw na głowie i muszę ze wszystkim się uporać i nie chodzi tu o narzekanie, ale czasem zwyczajnie - jest ciężko! Na szczęście udało mi się wygospodarować chwilkę by dodać tego posta. 


Jakiś czas temu na moim instagramie mogliście zobaczyć namiastkę miejsca w którym wraz z nową modelką robiłyśmy foty. Powiem szczerze, że tego dnia słońce było tragiczne - a właściwie to wcale go nie było. Do tego miejsce usytuowane jest w naprawdę zacienionym zakątku Poznania. Ale od początku... a więc od dłuższego czasu próbowałam znaleźć miejsce w Poznaniu, które przypominałoby mi to z mojej wyobraźni. Zawsze mam tak, że tworzy mi się w głowie jakaś wizja zanim dojdzie co do czego. Ro_ślinka, czyli zdecydowanie obok Kwiaty&Miut najlepsze miejsce roślinne w Poznaniu w pełni wpasowała się w moje plany. Kocham rośliny, więc nie mogłam się napatrzeć i nacieszyć oczu tym wszystkim co tworzyło tło dla kadrów. Jestem oczarowana i nawet nie wiem co mogłabym więcej napisać o tym miejscu, jeśli lubicie zieleń to serio - wpadajcie tam! Właścicielka przyjęła mnie bardzo miło i zapowiedziałam swoją kolejną wizytę, która mam nadzieję nastąpi najszybciej jak to możliwe! Aha, no i Martyna - nowa tutaj i nowa przed moim obiektywem. Uwielbiam poznawać kolejne osoby z którymi tworzę zdjęcia, bo za każdym razem doświadczam czegoś innego! Czekajcie na efekty, które pewnie w kolejnych dniach zaczną pojawiać się na facebook'u. 


Przeprowadziłam krótką rozmowę z kobietką, która zajmuje się tym magicznym miejscem i stwierdziłam, że czuje to miejsce dokładnie tak jak ja czuję fotografię - to jest piękne! Poza tym widać, że włożono tam dużo, dużo serducha, a miejsce po prostu prosi się by do niego zajrzeć. To nie sklep z zieleniną jak każdy inny. Nic z tych rzeczy! To miejsce jest zupełnie wyjątkowe, a w tych czasach wyjątkowość powinno się chyba cenić najbardziej.

P.

2 komentarze :