31 grudnia 2017

podsumowanie 2017



Tak jak co roku również dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie minionych 12 miesięcy. Czy coś się działo? Tak, działo się bardzo dużo. Wiadomo, że nie zawsze było kolorowo, ale po to są gorsze chwile żeby wyciągać z nich naukę na przyszłość. Właśnie siedzę u mojego chłopaka i powoli przygotowujemy się na przyjęcie 2018. Nie chce mi się wierzyć, że czas leci tak szybko, a ten rok przebił chyba wszystko.. stwierdziłam, że wrzucę zdjęcia z ważniejszych wydarzeń/wyjazdów. Nie pamiętam każdego dnia aż tak dokładnie, ale te, które są powyżej chcę zapamiętać na zawsze. Rok właściwie zaczął się od dość hucznych urodzin Ady, bo obchodzi je już w styczniu. W marcu ja skończyłam 22 lata, niestety mój chłopak 9 marca złamał nogę więc ten dzień spędziłam w nieco inny sposób niż każdego roku, bo po prostu nie był w stanie przebywać wtedy ze mną. Od końca '16 do prawie połowy '17 zmagałam się z pisaniem pracy licencjackiej, którą udało mi się ostatecznie obronić na 5. Kolejny rok z powodzeniem współpracowałam z olympusem, do tego kilka miesięcy temu nawiązałam kolaborację z gopro o czym zawsze marzyłam. Byliśmy z Dawidem na weselu jego brata rodzonego, a później na weselu mojego kuzyna. Moi dziadkowie obchodzili 50-lecie swojego związku małżeńskiego. Byłam z moją byłą współlokatorką na pikniku rodzinnym, gdzie super się bawiłyśmy. Zrobiłam wreszcie sesję zdjęciową w wymarzonej szklarni, którą znalazłam przez przypadek kupując z mamą kwiaty.  W wakacje wyjechałam do Niemiec na 2 tygodnie i spontanicznie ze świetną ofertą cenową wybrałyśmy się z mamą na mazury, gdzie spędziłyśmy kilka dni na łonie natury w totalnym spokoju i ciszy. Spotkaliśmy się z naszymi ulubionymi ludźmi Hubertem i Pauliną, których kocham całym serduszkiem! W listopadzie wyjechaliśmy na 2-tygodniową podróż do Tajlandii, którą zamówiliśmy już w styczniu rok przed. Sami sobie wyobraźcie jak nie mogliśmy się doczekać przez prawie całe 12 miesięcy. Chyba największym przełomem i osiągnięciem były dla mnie egzaminy na fotografię, które udało mi się zdać i co najlepsze na 4 miejsce na 15 osób! Skutkowało to oczywiście spełnieniem mojego kolejnego marzenia o pójściu na studia fotograficzne. Nigdy nie myślałam, że się uda, a jednak... życie potrafi zaskoczyć. Minusy też są, bo np. jestem na maksa daleko od domu, ba - od samej Warszawy jestem 4h pociągiem. Ale nie żałuję żadnej decyzji! Niestety w tym roku nie poszalałam z sesjami zdjęciowymi, ale mam nadzieję, że w przyszłym trochę to nadgonię. Nie można mieć wszystkiego i czasem żeby zrobić jedno, trzeba odpuścić drugie, bo po prostu nie jest się w stanie zrobić tyle, ile by się chciało. Nie mam sobie nic za złe i nic sobie samej nie wyrzucam, bo wiem jak bardzo mi zależało i ile musiałam zrobić by dojść tu gdzie jestem. Ten rok był bardzo zaskakujący i pamiętam jak dziś, kiedy to w styczniu 2017 zastanawiałam się jak będzie wyglądało moje życie pod koniec roku i w 70% nie spodziewałam się aż takich zmian. Nie robię sobie nowych założeń, będę po prostu dążyć do bycia jak najlepszą wersją siebie, do samorealizacji i będę się starała jak najwięcej czasu poświęcać bliskim. Wam życzę tego samego, tymczasem do zobaczenia w 2018! 

P.

3 komentarze :

  1. Anonimowy23:04

    Szczęsliwego Nowego Roku Paula! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Ci zatem dążenia do bycia lepszą:) Mój rok był też pełen zmian:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne fotki i tak ładnie napisane podsumowanie! Szczęśliwego nowego roku <3
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń