24 grudnia 2017

Koh Kood


Jesteście gotowi na opowieść o najpiękniejszej z 3 wysp jakie w listopadzie odwiedziliśmy w Tajlandii? No to bierzcie herbatkę lub kawę i zapraszam do relacji z Koh Kood. Już w poprzednim poście wspominałam, że każda kolejna wyspa miała coraz piękniejszą wodę wokół siebie? No właśnie! Ta przebiła wszystko, oczywiście dopłynęliśmy do niej znowu speed boat'em, ale tym razem droga była totalnie nieprzyjemna. Wiatr tego dnia nie miał litości i podbijało nas tak mocno, że momentami miałam wrażenie, że jesteśmy dosłownie w powietrzu. Oczywiście panowie, którzy tym kierowali niczym się nie przejmowali, bo ogólne podejście ludzi do życia jest tak strasznie na luzie. Co z jednej strony było super, ale czasem przerażało. Koh Kood zaskoczyło mnie przede wszystkim totalnie rajskimi plażami, niektóre wyglądały totalnie jak ze starej reklamy Bounty, którą na 100% kojarzycie. Zawsze marzyło mi się odwiedzić takie miejsce, a jeszcze w momencie kiedy w Polsce było zima - bajka! 


Standardowo na wyspie wypożyczyliśmy skuter, którym w jeden dzień byliśmy w stanie objechać wszystkie miejsca dostępne człowiekowi. Wjeżdżaliśmy w każdą ścieżkę i szukaliśmy, szukaliśmy... Generalnie wszystko było okej, ale nasz 'hotel' totalnie nie był. Tak jest normalnym, że np. w łazience siedzi sobie jaszczurka, a pająki są rozmiaru XXL, co trochę przeraża. Nasz pokój nie był wart pokazania, bo uwierzcie mi na słowo - do normalnych warunków było mu daleko. Mam dwa zdjęcia z restauracji do której przynależał nasz nocleg i która prezentowała się już nieco lepiej. 


Zobaczcie jaka gustowna łazieneczka, a obok córka sprzątaczki, która była chyba największym słodziakiem tego miejsca. Ale to może po kolei? Bo przecież najpierw tam przypłynęliśmy, a zaraz po zostawieniu rzeczy w pokojach, poszliśmy szukać najbliżej dostępnej plaży, bo potrzebowaliśmy zanurzyć się w wodzi i zbadać teren dookoła nas. Już tamtego dnia znaleźliśmy chyba najsłynniejszą huśtawkę na Koh Kood, którą zalicza chyba każda osoba, która wypoczywa na tej wyspie. I była rewelacyjna!


Osobiście nie mogłam się oderwać od zbierania muszelek, bo wybór był ogromny i każdy przypływ przynosił ze sobą kolejne cuda. W wodzie można było znaleźć dosłownie wszystko od kapci, klapek i adidasów, po butelki, piłki i inne głupoty, co na tak pięknych plażach nie prezentowało się zbyt atrakcyjnie. Przywiozłam ze sobą to, co widzicie powyżej i na szczęście nic się nie połamało!


W międzyczasie przypomnę tylko, że zdjęcia które dodaję były robione naprzemiennie telefonem, go pro i aparatami olympus. Powyżej widzicie dwie małpy, które poznaliśmy na wyspie. Pierwsza była obok naszego noclegu i nie lubiła kobiet, więc żadna z nas nie mogła się do niej zbliżyć na tyle, by móc ją pogłaskać czy cokolwiek, chłopaki natomiast mogli jak najbardziej, co wydaje mi się dość zabawne. Ta kolejna została znaleziona przez właścicieli lokalu w którym jedliśmy i historia polegała na tym, że przygarnęli ją do siebie, bo uległa jakiemuś wypadkowi, została sama czy coś w ten deseń, głupio się przyznać, ale tyle się działo podczas tego wyjazdu, że to akurat uciekło mi z głowy. 


Widzieliśmy na własne oczy ten przepiękny wodospad, który naprawdę robił wrażenie.. niestety nie odważyłam się wejść do wody, bo głębokość, skały i robaki średnio do mnie przemawiały. Natomiast chłopaki weszli i nawet skakali na linie ze skałek, co mamy nagrane i pewnie zobaczycie to na filmie.


Przyszedł czas by pokazać wam zdjęcia z najpiękniejszego miejsca ze wszystkich wysp - cudownej plaży, której woda była tak przejrzysta że można było ujrzeć w niej każdy szczegół. Sami zobaczcie..


Na tej wyspie poszerzyliśmy również nasze doświadczenia smakowe - zjedliśmy perfekcyjnie przyrządzone owoce morza, które najpierw fotografowaliśmy i dotykaliśmy jeszcze żywe, by później schrupać je ze smakiem z talerza. Może to brzmi trochę strasznie, haha, ale były przepyszne!


Skuterami, jak już pisałam, jeździliśmy po całej wyspie i szukaliśmy fajnych miejsc, gdzie albo się zatrzymywaliśmy, albo po prostu wycofywaliśmy i jechaliśmy dalej. Było tego naprawdę sporo.


Wieczór podczas ostatniego dnia na tej wyspie spędziliśmy na ładnej, schludnej plaży, gdzie wreszcie udało nam się dopaść przepiękny zachód słońca. Powiem wam szczerze, że strasznie nas denerwowało szybko zachodzące słońce i tempo mijania kolejnych dni, ale wiadomo jak jest na takich wakacjach - ile by się nie było i tak będzie mało. 


To właśnie na tej wyspie byliśmy na dwóch imprezach, jeśli można to tak nazwać. Najpierw pojechaliśmy spontanicznie szukać czegoś do zjedzenia i trafiliśmy na przytulną knajpkę, gdzie grali dobrą muzykę na żywo i tam zatrzymaliśmy się na drinka i pad thai. Kolejna balanga to otwarcie lokalu zupełnie po drugiej stronie, ale tam było już z pompą. Jednocześnie z otwarciem, jakaś filigranowa kobietka miała urodziny. Zapoznaliśmy się, daliśmy jej polską wódkę i zaczęliśmy śpiewać sto lat (wtedy podszedł do nas chłopak z Polski, który tam mieszka od jakiegoś czasu i zaczął śpiewać z nami!!!), możecie się domyśleć jak wielkie było nasze zdziwienie. 


Jak już pisałam, bardzo uszczuplam ilość zdjęć, ale staram się pokazywać wam tylko namiastki. Reszty dowiecie się z filmów, które planuję w niedalekiej przyszłości. Dzisiejszym postem kończę serię wysp, dodam jeszcze wpis z Bangkoku, który być może podzielę na dwa, zależnie od tego jak uda mi się zamieścić zdjęcia. Przy okazji, że ten post pojawia się w Wigilię, życzę wam spokojnych i radosnych świąt spędzonych w gronie rodzinnym. Odprężcie się i odpocznijcie od codzienności! P.

3 komentarze :

  1. Ale tam magicznie!!!! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy19:20

    Cześć! Czy mogłabyś, jeśli to nie problem, powiedzieć ile w zaokrągleniu wyniosła Ciebie taka podróż?
    Pytam jedynie w kontekście mojego planowania podobnej, egzotycznej, podróży co Twoja. Co jakiś czas przeglądam super okazje z takich stron jak np. flipo.pl.
    I czy sami wszystko sobie ogarnialiście czy może biuro podróży? Byłabym Ci super wdzięczna za odpowiedź, jestem na etapie, gdzie gromadzę każdą informacje cze podpowiedź.
    A Twoja relacja i zdjęcia - cuuudeńko! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak chcesz to napisz do mnie gdzieś prywatnie, bo nie chcę zaraz czytać tutaj komentarzy, że za dużo czy za mało od innych osób :) Sami ogarnialiśmy wszystko

    OdpowiedzUsuń