2 czerwca 2017

rzeczy fajne


Uf, wraz z początkiem najtrudniejszego dla mnie w tym roku miesiąca, udało się znaleźć chwilę na stworzenie tego posta. Rzeczy fajne, które wymyśliłam na początku roku, bardzo dobrze się tutaj przyjęły. Niektóre z was dosłownie upominają się o nowe wpisy! Łał! Bardzo się cieszę i witam z wami w kolejnym tego typu poście, gdzie pokażę kilka perełek, które chciałabym polecić. Od ostatniego takiego wpisu minęło już sporo czasu, ale dzięki temu zebrałam aż 15 różnych rzeczy, których 98% stanowią kosmetyki. Cóż, jestem kobietą. Na koniec w związku ze zbliżającymi się wakacjami będę miała dla was super dofinansowanie na waszą pierwszą podróż z airbnb z którego osobiście uwielbiam korzystać o czym nie jeden raz tu pisałam. Ale wszystko po kolei!


Tak jak już to jakiś czas temu przewidywałam, jakaś część moich ulubionych produktów, to łowy z rossmannowskiej promocji -55%, gdzie udało się upolować naprawdę fajne kosmetyki. Z tego co ostatnio zauważyłam, zarówno kolorówka, jak i pielęgnacja z rossmann'a zupełnie mi wystarcza i kupuję wyłącznie tam. Oprócz tej drogerii są tylko jakieś pojedyncze przypadki np. Golden Rose, który w Warszawie jest dostępny stacjonarnie, za to nie wiem jak w innych miastach. 


Wy doskonale znacie moje laictwo kolorowo-kosmetyczne. Wiecie że się zupełnie nie znam. Ale na czym trzeba się znać by posmarować sobie usta szminką czy balsamem? No właśnie! Dlatego w ostatnim czasie strasznie polubiłam duet szminka/ konturówka z Golden Rose. Dodatkowo w ostatnich godzinach promocji, wpadł mi w ręce peeling do ust o zapachu poziomki, który okazał się być strzałem w 10! Zapłaciłam za niego z promocją mniej niż połowę ceny i jak najbardziej wam polecam. Szczególnie jeśli macie problem ze skórkami odstającymi na ustach. Do tego.. jest słodki!


Mistrzem swatch'ów pewnie również nie zostanę, jednak te dwa kolejne produkty musiały podbić ten ranking! Bardzo delikatny i lekki bronzer i najpiękniejszy, śmiesznie tani highlighter z odcieniem gold, to totalne must have w ostatnim czasie jeśli chodzi o mnie. Co tu więcej pisać? Po prostu polecam spróbować. Rozświetlacz na skórzy połyskuje delikatnie na złoto, co w promieniach obecnego słońca wygląda niesamowicie! Za to bronzer ma lekkie zabarwienie, a nałożony na skórę tworzy delikatne muśnięcie. Nie jest nachalny i przesadzony - co ja bardzo cenię. 


To teraz może słów kilka o pielęgnacji. Jakiś czas temu dorwałam... zgadnijcie gdzie? Dokładnie! W rossmannie dorwałam cudowny suchy szampon. Jestem odwieczną miłośniczką batiste, jednak tym razem skusiłam się na coś innego, prawdopodobnie był na sporej promocji, więc zgarnęłam bez większego namysłu. Po jakimś czasie używania stwierdzam że jest jednym z lepszych, jak nie lepszym od batiste.. serio! A wiecie co jest najgorsze? Widziałam go tylko raz - w tylko jednym rossmannie. Potem ślad i słuch o nim zaginął, więc jeśli ktokolwiek widział u siebie, ktokolwiek wie, dajcie proszę znać! Chętnie kupiłabym go ponownie. Dodatkowo ten zapach - cud, miód, orzeszki. 

Arganowy balsam do ciała kupiłam wyłącznie dlatego, że moje się pokończyły. Pojechałam do drogerii z myślą, że muszę kupić nowy ale nie wiedziałam na co się zdecyduję. Używam go już dobre kilka miesięcy i jak najbardziej polecam! Jest dość gęsty, ale odpowiednio wmasowany w skórę szybko się wchłania. Bardzo przyjemny produkt, do tego cena w stosunku do ilości jak najbardziej odpowiednia. 


Alterra jest firmą, która pewnie każdemu z was kojarzy się z rossmannem. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy przed tą maską stosowałam coś innego do włosów, co zwróciłoby moją uwagę. O produkcie ze zdjęcia wiele się naczytałam i to samych pozytywnych rzeczy, więc skusiłam się i ja. I nie żałuję. Jeśli dłużej potrzyma się ją na włosach, są później miękkie i gładkie. Zapach nie każdemu może podejść, ale mi nie przeszkadza, więc jak najbardziej na + i polecam! 

Moja cera, całe życie taka niewymagająca. Od niedawna zaczęło coś się z nią dziać i musiałam bardziej skupić się na jej pielęgnacji. Obecnie nie jest już tak, że nic nie muszę i jest super. Teraz dbam o nią jak nigdy dotąd i jestem zadowolona, bo doprowadziłam ją do porządku jakiego oczekiwałam. Od kilku tygodni na zmianę z kremem z ziaji, który jest niestety dość ciężki na noc, używałam po prostu olej kokosowy. I tyle. Fajnie wpływa na cerę. Przepraszam za to zdewastowane opakowanie, ale ciągle był w użytku, poza tym powoli kończy swoje życie, zostały resztki na dnie, czego o dziwo nie widać na zdjęciu. Polecam! Tym bardziej, że olej ma milion zastosowań. Można go używać zarówno w kuchni, jak i w pielęgnacji. 


Teraz coś pomiędzy pielęgnacją, a gadżetami. Makaronik, to jeden z moich łupów z aliexpress. Te zakupy pokazywałam w którymś vlogu na yt, więc możecie wejść i sobie obejrzeć na co jeszcze się skusiłam. To ciasteczko jest pojemniczkiem, który można wykorzystać np. na przewóz jednej czy dwóch par kolczyków. Wspominałam wam na 100% o tym, że kolory wysyłają losowo, a do mnie dotarł akurat ten, który sobie wymarzyłam. Więc ten zakup ucieszył mnie o stokroć bardziej. 

Jeśli chodzi o przyspieszacz do wysychania lakieru, to dotarł do mnie w jakimś pudełku kosmetycznym. Dokładnie nie jestem wam w stanie powiedzieć w którym, ale sama czegoś takiego raczej bym nie kupiła. Ba! Nawet nie wiedziałam że coś podobnego istnieje. Jednak dzięki faktowi, że mogłam go przetestować, to teraz wydam opinię. Otóż leży u mnie już dobry rok, a nadal działa. Kilka dni wstecz bardzo się spieszyłam, a koniecznie chciałam zdążyć pomalować paznokcie. Kropla przyspieszacza i bingo! Po sprawie, naprawdę działa - kupicie jeśli często w locie malujecie paznokcie. Oczywiście bez przesady.. nie działa w 3 sekundy, ale daje radę i zdecydowanie przyspiesza proces zasychania lakieru na paznokciu.


Zastanawiałam się czy wam to pokazywać, bo dla niektórych może papier toaletowy będzie czymś kontrowersyjnym, ale co mi tam! Polecam wam, ma bardzo ładny zapach i na pewno sprawdzi się lepiej niż ten szary, cuchnący, którego fenomenu w życiu nie zrozumiem. Nie żebym była księżniczką, której zwykły papier, nawet pachnący nie wystarcza, nie! Ale czemu by nie spróbować innego? Ten jest fajną alternatywą i naprawdę przepięknie pachnie. Polecam. 

Dodatkowo jeśli robicie sobie maseczki, to pewnie wiecie jaki problem stanowi ich zmywanie? Coś okropnego... z pomocą przychodzi paczka bawełnianych chusteczek, które delikatnie namoczone wodą fajnie sobie radzą ze zmywaniem twarzy. Jeśli macie, to koniecznie dajcie znać do czego wy je wykorzystujecie, bo może mają jakieś inne, tajemne zastosowania, których ja jeszcze nie poznałam. 


Zakończmy na tym co uwielbiam. Herbata! i kawa zbożowa, ale to później. Od jakiegoś czasu dzień w dzień robię sobie herbaty na zimno. Przygotowuję je dzień wcześniej, bo całą noc leżakują w lodówce i jest to według mnie jedna z lepszych opcji na napój przy 30 stopniowym upale. Przepis pewnie nie jeden raz rzucił wam się w oczy na moim instastory, ale napiszę go jeszcze tutaj, bo jest banalny. Duży kubek, wsypujecie herbatę liściastą zieloną + jakąkolwiek inną chcecie do smaku (ja kocham tą, którą widać na zdjęciu powyżej) + kilka listów świeżej mięty + woda niegazowana z butelki + pół łyżki miodu. Można te składniki dodawać w dowolnej ilości, ale pamiętajcie by nie przesadzić z ilością zielonej herbaty, bo jest ona intensywna i może zabić inne smaki. Dodatkowo fajnie wrzucić pocięte winogrona bądź cząstki jabłka. Nigdy w życiu nie piłam nic bardziej orzeźwiającego, co sama przygotowałam w domu.

Po drugie dla osób, które tak jak ja nie chcą, bądź nie lubią pić zwykłej kawy mam świetną alternatywę. Pewnie doskonale jest wam znana kawa zbożowa inka? Ta ze zdjęcia smakuje bardzo podobnie, jednak dodatkowo ma fajny posmak wanilii. Mniam! Ja piję najczęściej z mlekiem i miodem. 35 torebek to pokaźna ilość i mi starcza na bardzo długo, bo nie pijam kawy codziennie. 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

No i dobrnęliśmy do końca! Mam nadzieję, że dzięki mnie poznaliście kilka fajnych produktów i również u was zagoszczą na dłużej. Dajcie znać czy czegoś ze zdjęć używacie, bądź jeśli kupicie, to czy u was również się sprawdziło. Napiszcie mi również czy widzieliście gdzieś ten suchy szampon, bo ja nigdzie nie mogę go dorwać. A na koniec mam dla was jeszcze super opcję na wyjazd wakacyjny! Otóż doskonale wiecie, że miałam już okazję wyjechać z airbnb i za każdym razem byłam bardzo zadowolona. Dzisiaj chcę wam przypomnieć, że jeśli zalogujecie się na stronie przez mój link, to otrzymacie aż 100zł na waszą pierwszą podróż. Sprawa wygląda tak, że jeśli wyjedziecie gdzieś za co najmniej 300zł, to pieniążki zostaną odliczone od sumy. Czyż to nie jest super opcja? Dodatkowo te mieszkanka wyglądają cudownie i aż chce się w nich przebywać! 

link do zarejestrowania się ze zniżką 100zł dla was = TUTAJ
(ps. klikając w zdjęcie również przeniesiecie się na odpowiednią stronę!)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz