4 maja 2017

backstage sesji z San


Majówka, majówka.. i po majówce. Dla mnie zaczyna się ciężki miesiąc, ale mam nadzieję że jak już wywiążę się z tego co mi przypisane, będzie długi odpoczynek i nic-nie-robienie. Studenci, którzy bronią się w tym roku - łączę się z wami w bólu. Swoją drogą, nie wiem kiedy zleciały mi te 3 lata jak mieszkam w Warszawie, czas biegnie jak oszalały. Nie chcę się jednak teraz rozpisywać, bo ten temat to dłuższa pogadanka i jak już obiecałam, po ukończeniu studiów, jakoś w czerwcu pojawi się post podsumowujący mój kierunek. Będziecie tam mogli czytać, pytać i co tylko się da żebyście uzyskali informacje jakie ewentualnie was interesują. Tymczasem kulisy sesji z San. Ajć, ile czasu my się umawiałyśmy.. to nie były tygodnie, ani miesiące. Z ręką na sercu muszę przyznać że ostatnio widziałyśmy się rok temu! Od tamtego czasu średnio co trzy tygodnie próbowałyśmy się zgadać, ale za każdym razem coś nam przeszkodziło. Wiecie jak jest, szkoła, praca i tak dalej. Czasem po prostu nie ma możliwości zrealizować tego co nawet bardzo się chce. Życie. Ale nadszedł ten dzień i było to jakoś ponad tydzień temu - spotkałyśmy się w cudownym mieszkanku, gdzie zrobiłam kilka zdjęć we wnętrzu, po czym poszłyśmy przed blok. Uwielbiam mleczny* klimat na zdjęciach. Taką swobodę bycia, szczery wyraz twarzy i całe serducho włożone w każdą klatkę. Właśnie takich sesji zdjęciowych życzyłabym sobie najwięcej. Fotografowałam Sandrę w samym centrum, ale nasze miejsce było mega wyciszone i nic nie było w stanie nas rozproszyć. Słońce tego dnia nie było jakieś tragiczne, ale kamienica ze wszystkich stron otoczona była innymi kamienicami, biurami itp., więc musiałyśmy sobie radzić bez mocnych promieni. To co pamiętam z tej sesji, to nasze średnie samopoczucie, ale mimo wszystko mnóstwo śmiechu i zadziwiająco dużo tematów do rozmów. Przemiła osoba i całkiem fajnie spędzone popołudnie. Myślę że spotkamy się jeszcze wielokrotnie.


Myślę że zauważacie te spore różnice w obróbce zdjęć z tego wpisu. Otóż stwierdziłam że poszaleję i dodam to tu, to tam, a jeszcze gdzieś indziej trochę ujmę. Myślę że wyszło całkiem ciekawie i możecie się spodziewać że częściej będę eksperymentować. I mały update jeśli chodzi o efekty końcowe. Niedawno zaczęłam wrzucać wam gotowe sesje zdjęciowe zaraz pod backstage w tym samym poście, ale przyznam szczerze że uznałam że to nie ma sensu, bo strasznie tnie działanie bloga i funkcjonowanie tutaj odbywa się w tempie ruchu żółwia. Więc koniec z tym! Zdjęcia będą się pojawiać na stronie Photographs by Plapart na facebook'u, tak jak zawsze - w zmniejszonej ilości, przy czym kilka też wrzucę na portfolio tutaj i na max models tutaj. Pozdrawiam i do następnego!

ps. mam nadzieję że jak ogarnę swoją obecną sytuację, to nie będę gościem na własnym blogu...

9 komentarzy :

  1. Zdjęcia mają świetny klimat <3
    MÓJ BLOG-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy15:54

    Ale mi się podoba ta sztruksowa, różowa kurtka San!
    Uwielbiam oglądać posty typu backstage. Sama powoli zaczynam swoją przygodę z fotografią, a Ty mnie mocno motywujesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega zdjęcia! I genialne okulary San!
    s-busz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcia! Podoba mi się, że nie są wypozowane tylko naturalne i pokazujące emocje.
    karicja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. gdzie kupiłaś takie lennonki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie są moje, także nie wiem, jeśli chcesz zapytaj Sandrę na jej instagramie: sanvlog

      Usuń
  6. Ten okulary. Boskie. Cala sesja ma cos w sobie - jest w swietnym stylu <3 pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wybacz, nie śledziłam wcześniejszych Twoich wpisów ostatnio i może gdzieś już wcześniej wspominałaś... jakich programów używasz do obróbki zdjęć? polecisz coś poza Ps albo Lightroomem? :)

    OdpowiedzUsuń