12 marca 2017

phone photos


Przyszła pora na to, by znowu kolejna część zdjęć z mojego telefonu spłynęła tu - na bloga. Sama nie wierzę w to jak szybko płynie czas. Kiedy ja żyję sobie z dnia na dzień, okazuje się że tu nie było mnie kilka, czasem (rzadziej) kilkanaście dni. Samej sobie obiecałam że jak tylko tok mojego życia zmieni się na podobny do poprzedniego, będę tu bywać jak najczęściej się da. Brakuje mi zwykłych wpisów z codzienności, głupiego zdjęcia ciasta, koktajlu czy śniadania na tarasie. Niestety na niektóre rzeczy nie mamy wpływu - trzeba przez to przejść i tyle. Z jednej strony bardzo bym chciała lato, ciepło, najlepiej moment po obronie licencjatu i święty, anielski spokój. Lubię swoje życie, pracę i to że ciągle mam co robić, ale w natłoku tego wszystkiego brakuje mi czasu na małe rzeczy, które jednak w jakiś tam sposób cieszą. Doszłam ostatnio do wniosku że przez 24/24 zajętego czasu nauczyłam się odpowiednio gospodarować moim życiem. Codziennie kładę się z myślą co danego dnia udało mi się zrobić i przez ostatnie kilka tygodni wykorzystuję czas maksymalnie. Zresztą pewnie zauważyliście to po rzadszej obecności nie tyle tutaj, co nawet na snapie czy instagramie. Pokazuję w moich social mediach może jakieś 30% swojego życia i to na dobrych obrotach, ale wiecie co? Dobrze mi z tym! Nie potrzebuję wam mówić o tym, jaki problem aktualnie siedzi mi w głowie i o tym że np. ostatnie kilka dni spędziłam w szpitalu z moim chłopakiem. Wolę to przeżywać z bliskimi, żyć życiem. Nigdy nie pozwoliłam i nie pozwolę żeby Internet w pełni zawładnął moim życiem. Owszem, jakaś jego część jest też częścią mnie, bo przecież te dobrych kilka lat tu tkwię, ale trzeba mieć granicę, bo wyplątać się z tego jest później bardzo, bardzo ciężko! Dość gadaniny, zapraszam was do oglądania zdjęć, bo trochę się tego uzbierało i standardowo postaram się pod każdą sklejką dać kilka słów, żeby mniej więcej nakreślić wam okoliczności ujęć. 


Zawsze mam kurcze ten sam problem w tego typu postach, czy aby na pewno dane zdjęcie już się tutaj nie pojawiło? I wtedy zapala mi się lampka! - Paula, za dużo tych zdjęć robisz. Ale czym byłoby życie bez zdjęć? Nie wyobrażam sobie inaczej, więc musicie mi wybaczyć jeśli coś się powtarza. // ps. ostatnie zachody słońca gryzą mnie w serducho, bo mam ochotę zrobić sesję w pięknych cieniach jakie pojawiają się w moim pokoju, ale nie mam przy sobie modelek! Cóż, trzeba się nacieszyć światłem słońca padającym na polaroidy! - Ah, polaroidy! Moja miłość. // kolejno 3 wschody słońca widoczne z mojej warszawskiej kuchni, zdjęcia robione o godzinie 6 rano, przed wyjściem na uczelnię.


Jak się cieszę że mojej siostrze udało się wydłubać kilka dni wolnych żeby do mnie wpaść i pocykać razem foty. Zdjęcia efektów mogliście już zobaczyć, tymczasem moja kuzynka (siostra, zawsze ktoś się czepia o nazewnictwo) i bielizna od kochanej Wiatrem podszyte, którą znajdziecie na facebook'u.


W tym roku nie spędziłam ani walentynek, ani dnia kobiet z moim ukochanym, ale dla nas każdy dzień jest dobry by celebrować wspólne życie. Tak więc jakoś pomiędzy tymi "świętami", znaleźliśmy moment na zamówienie ulubionego jedzenia, sushi wola, jak zwykle nie zawiodło - bardzo mocno polecam. Wszystko smaczne, na czas i napisy zawsze mnie mile zaskakują // jakoś niedawno udało mi się również skoczyć z Adką na śniadanie do Charlotte w Warszawie na Grzybowskim. Mniam! Jeśli jeszcze tam nie byliście, to koniecznie to nadróbcie. 


Kocham moją pracę! Ale to już dobrze wiecie. Niedawno było kilka okazji do zrobienia zdjęć, więc oto są. Prosto z Instytutu Fotografii i naszej Galerii, gdzie do kwietnia można oglądać już 2 wystawę do której dołożyłam swoją cegiełkę. // PKiN udało mi się złapać z przypadku.. powiem szczerze że nawet nie widziałam jak robię zdjęcie, bo tak bardzo świeciło słońce, a jednak coś z tego wyszło! 

 Zdjęcia w lustrze - czyli chyba nic nie trzeba pisać. // okularnica - nie mam wady, zakładam je do komputera, bo czasem przesiaduję tu długie godziny i oczy się męczą // Ikea odwiedzona przeze mnie w ostatnim czasie kilka razy, bo ciągle coś musiałam dokupować i wreszcie mam moją wymarzoną, przepiękną poduszkę chmurkę, która zaczęła mi się już śnić po nocach i musiałam<3

 Kolejny, już 2 raz odwiedziłam Instax Cafe. Tym razem w celu dogrania filmu na mój kanał gdzie pokazuję to miejsce dość dokładnie. Mam nadzieję że już to widzieliście? A jeśli nie, to koniecznie lećcie na kanał i nadrabiajcie! 

 Ostatnio również wybitnie często byłam obdarowywana kwiatami. Mój chłopak wie, że uwielbiam świeże kwiaty, które gdzieś tam często mijamy chodząc po warszawskich ulicach. Już nawet nie byłabym w stanie powiedzieć które na jaką okazję dostałam, tyle tego było! 
 Przyznam się wam że czasem i ja daję się ponieść snapchat'owym buźkom, efektom, dodatkom - jak zwał tak zwał. Samemu może niekoniecznie, ale będąc z kimś innym można mieć niezły ubaw. Tak więc powstały takie dwa zdjęcia, które zapragnęłam tu zamieścić. O, a to drugie zrobiłam dzisiaj rano!
Przez ostatnich kilka tygodni starałam się pić codziennie jakiś koktajl. Nie ważne czy tylko z owoców, czy z dodatkiem szpinaku, jogurtu.. cokolwiek. Myślę że taka witaminowa bomba to super sprawa, a zrobienie tego nie jest rzeczą skomplikowaną // cienie, słońce, światło - piękno // przez jakiś czas męczyłam mojego chłopaka o pączki, może dlatego że w Tłusty Czwartek nie zjadłam ani jednego, bo jakoś tak wyszło.. zarówno Pączkarnię, jak i Pawłowicza w Warszawie polecam, jednak nie dla osób które za słodkim raczej nie przepadają... 


Będąc w Ikei na Targówku, często wpadam do TkMaxx. Jednak ceny tak rzadko mnie zachęcają do kupienia czegokolwiek, a asortyment zazwyczaj jest przebrany wzdłuż i wszerz, jednak oko się cieszy widząc piękne dekoracje na różne okazje, fajne kosmetyki, czy rozmaite herbaty o dziwnych smakach // Ikea skradła moje serce nowymi świeczkami jabłkowymi, które pachną genialnie 


Na koniec dla uwieńczenia posta dodaję kwiaty, bo jak już pisałam ostatnio mam z nimi ciągle styczność, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, bo która z nas, kobiet nie lubi ich dostawać? Cieszą oko i są miłym gestem - szczególnie wtedy, gdy dostajemy je bez okazji. Mam to szczęście że dla mojego chłopaka nie ma czegoś takiego jak okazja.. dla nas okazją jest każdy dzień. I to cieszy najbardziej!

3 komentarze :

  1. Bardzo ładne zdjęcia :) Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze zdjęcia super :) a co do kwiatków to ja ich nie lubię dostawać :P wręcz nienawidzę kwiatków, czy to ciętych czy doniczkowych xD :D

    OdpowiedzUsuń