13 lutego 2017

kilka dni


Mam wrażenie że mój blog zamienił się w pamiętnik telefoniczny. Co drugi post to zdjęcia z telefonu. Cóż, szczęście że lubicie takie czytać i oglądać ( z tego co mi wiadomo). Myślę że bez obaw tego typu wpisy można podciągnąć pod te z życia codziennego. Obecnie sytuacja wygląda tak, że nie noszę aparatu non stop, a ten komórkowy daje radę, więc często się nim posiłkuję. Uwierzcie mi że staram się jak najlepiej odzwierciedlać na zdjęciach to, co się dzieje, ale czasem jest ciężko. Zauważyłam że moje życie toczy się ostatnio 3/4 pracą, a reszta to mój chłopak na zmianę ze studiami. Żeby nadrobić z tym co obecnie, koniecznie muszę wam napisać o tym co się działo. Na przełomie stycznia i lutego miałam okazję fotografować studniówkę i półmetek, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem. Jak już wspominałam, rzadko zgadzam się na takie propozycje i nie dlatego że nie chcę, po prostu taki rodzaj zdjęć, czyli typowy reportaż nie jest mi na co dzień bliski. Jednak miałam ochotę spróbować i zupełnie nie żałuję, bo obie imprezy wyszły na +. Na uczelni miałam poprawkę, ale nie przez wzgląd na to że słabo się uczę czy coś, nie będę wam tego tłumaczyć, bo ci, którzy to przechodzą, na pewno wiedzą o co chodzi. Na szczęście dzisiaj miałam ostatnie zaliczenie, któremu udało się sprostać i jestem do przodu! Na 6, czyli moim ostatnim semestrze mam plan z 2 różnymi zajęciami i wf. Przy czym warto wspomnieć że jest tego generalnie bardzo mało, więc czasu wolnego od cholery. Wreszcie będę mogła poświęcić się totalnie licencjatowi, który jest w trakcie pisania (piszę go sama w 100%) i pracy. Dodatkowo wolne chwile będę zapełniała sesjami zdjęciowymi. Brakuje mi tego, bo zima zawsze tworzy pewien przestój. Na całe szczęście jutro będzie u mnie już moja siostra, więc postaramy się zrobić jak najwięcej i oczywiście jak najlepiej. Czas żeby odetchnąć, bo nowy semestr już za pasem!


Na chwilę obecną dzieje się dość sporo, więc wszystko muszę sobie dokładnie planować w kalendarzu. Przyznam wam szczerze, że kiedyś je kupowałam, ale nie przydawały mi się i w sumie zapisywałam 2 pierwsze strony i tyle, a teraz ciągle to robię. Po prostu mam czas w swoim życiu, w którym na pamięć nie ma co liczyć, trzeba się posiłkować kartkami. W tym roku towarzyszyć mi będzie zwykły, klasyczny, czarny kalendarz, który od razu rzucił mi się w oczy. Kupiłam go dość dawno, po jakoś na początku roku. A co do kwiatów, to w tym miesiącu miałam ich naprawdę sporo!
Wzięcie samochodu do Warszawy na jakiś czas, to była jedna z lepszych decyzji tego roku! Przysięgam. To diametralnie zmienia sposób poruszania się i każda podróż do domu jest o połowę krótsza i przyjemniejsza oczywiście. Chociaż jakoś często do domu nie wracam, bo jest to średnio 1-2 w miesiącu, czasem nawet nie, to jednak ułatwia życie. Tutaj w Warszawie jak robię zakupy, nie muszę tarabanić się z torbami w autobusach wśród tłumów emerytek, tylko elegancko podjeżdżam autem i wszystko pakuje bezpośrednio do niego. 
 Już chyba każdy kto tu wchodzi doskonale wie o moim herbacianym uzależnieniu. Może to dobrze, może nie.. potrafię wypić do 7-8 herbat na dzień i nie! Nie żartuję. Po prostu. Ktoś lubi palić papierosy, ktoś uwielbia kawę, a ja kocham herbatę - całym moim sercem. Jest to jedna z rzeczy, których chociażbym nie wiem ile miała i tak kupuję nową, jak tylko widzę opakowanie które wcześniej nie rzuciło mi się w oczy. Od momentu kiedy robiłam to zdjęcie upłynęło ja wiem.. może pół miesiąca, a mam już dużo, dużo innych. Po konsumpcji, mogę wam polecić je wszystkie, jednak ta na gardło smakuje tragicznie, ale działa - więc mimo to polecam. ManyMornings wyszło mi naprzeciw z tymi cudownymi skarpetkami, bo właśnie skarpetki z dziwnymi wzorami to moje drugie uzależnienie! Uwielbiam mieć te, które w jakiś sposób się wyróżniają! Tak więc obok tej firmy, nie sposób było przejść obojętnie. Jednak przez wzgląd że to są typowe "stópki", to w zimę ich nie noszę. W sobotę prosto z półmetka, pojechałam na urodziny znajomego. Powiem szczerze że było super i bardzo potrzebowałam tego typu imprezy domówki. 

 Od jakiegoś czasu jestem zakochana w batatach! Jem je kilka razy na tydzień, a za pierwszym bardzo mi nie podeszły, jednak jakoś zaczęłam się przekonywać i naprawdę je polubiłam. Mniam! To przepiękne autko z góry mijam w drodze do mojej pracy i zawsze mam ochotę cykać tam jakieś zdjęcia. Swoją drogą do sesji można byłoby wykorzystać. A kot? Jak to kot, zawsze się przyczłapie i pozuje do zdjęć. 
Ja i mój ekwipunek od niezastąpionego Olympusa szaleliśmy na dwóch imprezach. Powiem wam że ten sprzęt jest tak zaawansowany, że użycie wszystkich jego funkcji graniczy z cudem, a podejrzewam nauka wszystkiego byłaby dla mnie jak matematyka - nie do ogarnięcia. Fotografia wbrew pozorom wcale nie jest takim banałem. Trzeba się bardzo napracować żeby robić to dobrze. 


Na koniec piękne nowości w naszej czytelni fotograficznej i kilka ujęć z otwarcia nowej wystawy. Właśnie, do diaska, zapomniałabym napisać! Istotnym wydarzeniem w tym miesiącu było otwarcie już drugiej pod moją 'kadencję' wystawy. Tym razem Michał Szlaga. Polska. Bardzo fajne zdjęcia, aczkolwiek w dużej części kontrowersyjne. Warto przyjść, zobaczyć, obejrzeć - jest ich aż 300! A ja czuję się coraz bardziej zżyta z miejscem pracy i wszystkim co tak jest. Kocham przebywać z fotografią. Inspiracja dla życia, przyjemność. To jest coś czego nie da się ot tak powiedzieć. 

9 komentarzy :

  1. Anonimowy22:12

    Bardzo fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia :) Bardzo lubię takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ten biały samochód jest świetny! Telefonem da się zrobić dobre zdjęcia. Ja na swoich blogach tylko takie publikuje, bo ... nie mam normalnego aparatu, tylko ten w telefonie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również zakochałam się w batatach - w tym miesiącu jadłam je po raz pierwszy w życiu w postaci frytek - pycha!
    Urzekły mnie zdjęcia tulipanów - to są ulubione i najpiękniejsze kwiaty na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy21:57

    Uwielbiam zdjęcia z tel ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post. Robisz fajne zdjęcia;)
    Pozdrawiam
    by Arek

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy19:56

    Nic nie szkodzi ;)uwielbiam takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie też ostatnio mnóstwo kwiatów - jakies totalne oblężenie! :) Fajnie, że w tej pracy się w jakis sposób realizujesz i robisz to, co kochasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie też ostatnio mnóstwo kwiatów - jakies totalne oblężenie! :) Fajnie, że w tej pracy się w jakis sposób realizujesz i robisz to, co kochasz ;)

    OdpowiedzUsuń