23 stycznia 2017

phone photos


Czy ktoś może powiedzieć dlaczego czas ucieka mi przez palce tak szybko? Nie jestem w stanie pojąć że zatrzymałam się na 01.01, a obecnie mamy już 23 stycznia! Niesamowite. Pewnie myślicie że przyszłam i będę się tu teraz żalić i przepraszać za obecność tak cienką jak nigdy dotąd? Nie, nie będę. Mój blog, to także mój pamiętnik. Publiczny, bo publiczny, ale jednak. Nie mam zamiaru wylewać tu złości na siebie jaka to ja jestem blogowo nie pilna. Otóż są w życiu każdego z nas momenty, że się po prostu nie ogarnia, a tempo dnia nieubłaganie mija. Właśnie to teraz przechodzę. Moje funkcjonowanie opiera się na pójściu na uczelnię, do pracy. Ewentualnie szybkich spotkaniach ze znajomymi, na które zresztą też go nie mam. Nie myślałam że w pierwszym miesiącu 2017 dodam dwa posty. A jednak! Stało się, żyjemy dalej. Już kiedyś wam pisałam że chciałabym sprowadzić bloga na taką bardziej życiówkową formę, jaką miał dawno temu. Zauważyłam że lubicie posty codzienności i stwierdziłam że skoro nie mam zbytnio o czym tu pisać na ten moment, to po prostu będę tworzyć 'post z dzisiaj', gdzie wrzucę jakieś zdjęcia, czasem. Nie będę nic obiecywała, bo nie chcę żebyście się zawodzili. Wiem że niektórzy lubią tu wchodzić, czytać i naprawdę staram się jak mogę. Aktualnie w moim życiu panuje lekki chaos, którego nie jestem do końca świadoma, ale jedno jest pewne - to minie. Prędzej czy później, ale minie. Wtedy może uda się być na bieżąco. I wiecie co? Uwielbiam to, że moje podejście od 7 lat jest takie samo. Nie mam dużych zobowiązań blogowych, pokazuję to - co uważam za warte polecenia i piszę tylko tyle ile chcę. Bez wyzwań, bez przymusu. Myślę że to jest mój sposób na blogowanie! Nie robić nic pod publikę i na siłę. Od zawsze. Taki krótki wywód na początek. Bardziej się może rozwinę w jakimś poście poświęconym przemyśleniom, a teraz zapraszam was na zdjęcia z telefonu, które udało się zebrać z ostatnich dni.



Powiem wam szczerze, że dużym fotograficznym zaskoczeniem jest dla mnie moja długofalowa kolaboracja z firmą Olympus. Już kiedyś mówiłam że ta marka jest dla mnie wyjątkowa, bo pierwszy aparat cyfrowy w moich rękach był to właśnie Olympus! Niesamowite. Ludzie z siedziby są super i chciałabym żeby to trwało jak najdłużej. Drugim foto-aspektem, który był dla mnie mega zaskoczeniem jest moja praca, jaką udało mi się znaleźć, a właściwie jaka sama do mnie przyszła, poniekąd. Nigdy w życiu nie dotknęłabym tak wielkich dzieł książkowych z jakimi tam mam styczność na porządku dziennym. A pomyśleć że zaczęło się od zwykłego stażu. 

Jeśli ktoś z was ogląda snapy, to pewnie wie że do naszej czytelni co jakiś czas napływa kolejna dawka świeżutkich książek. Oprócz tego stosu, pojawiła się także gazeta fotograficzna i nowe (stare) księgi z 60,70,80 lat! Coś wspaniałego. Niebawem pewnie pokażę je na snapie. Ale wiecie co? Ta aplikacja nadal jakoś specjalnie mnie nie przekonuje. Chyba po prostu dlatego że od wieków jestem wierna instagramowi i spełnia on moje oczekiwania w stu procentach. Cóż. Jednak faktem jest że poprzez te krótkie urywki wideo, mogę wam na szybko coś przekazać, pokazać lub nakreślić. I za to ogromny plus! Bo ten instagramowy "snap" mnie nie przekonuje. Ale zobaczymy jak będzie w przyszłości. 




Oh! Jak dobrze że przyszło mi na myśl zrobić ostatnio zdjęcie naszej pierwszej wystawy w galerii IFF. Wszystko można było oglądać do wczoraj, a już niedługo kolejna, równie inspirująca, ale zupełnie inna. Na pewno podam więcej szczegółów jak się wszystko rozwinie. 

W tym miesiącu nie szalałam z imprezami (zresztą jak wiecie, typem imprezowiczki nie jestem). To dobrze? Sama nie wiem, każdy ma inne zdanie. Od czasu do czasu lubię spotkać się ze znajomymi na domówce, czy gdzieś razem wyjść, ale bez przesady. Ponadto ogranicza mnie czas, bo każdą wolną chwilę staram się poświęcać licencjatowi. Początek stycznia, czyli Sylwester, jak i kilka kolejnych dni było super! Powyżej właśnie macie dwa ujęcia z 21 urodzin Adulki. Później już było tylko gorzej (usunięcie się zdjęć z laptopa)... ps. aktualizacja! Odzyskałam praktycznie wszystko, bo jakieś 98% !!! Nawet nie wiecie jak się cieszę, niestety wszystko jest pomieszane i każdy folder muszę sumiennie sortować. Ale to i tak nic w porównaniu ze stresem, jaki mi przy tym wszystkim towarzyszył. 


w drodze do pracki // widok na Żoliborz // poranki (6:00) // zdjęcie z auta, powrót do Warszawy

nasiona chia z mlekiem roślinnym zajadałam przez ostatnie tygodnie // nudy na wykładach kończą się twórczością i uwaga - nie są to zdjęcia, a rysunki (by the way, to na serio fajnie zabija czas!) // my perfect combo na sylwester 2016/17 - różyczka bo kolejny miesiąc & torba no name & Burberry od mamy // najpiękniejsze wino świata, wreszcie udało mi się dorwać i spróbować 

Jak wróciłyśmy z mamą z gór, to udało się zrobić ostatnią sesję w 2016 roku! Cieszę się z tego, bo nie dość że robiłam zdjęcia siostrze, to nawet sama poudawałam modelkę, ale szczerze? Zupełnie się do tego nie nadaję! Mimo wszystko fajnie jest mieć razem kilka zdjęć.

Już o tym mówiłam, ale chcę jeszcze raz podkreślić, że bardzo podobało mi się wejście z 2016 w 2017! Wszystko zależy od ludzi jakimi się otaczacie, a ja nie mam na co narzekać. Ta 3 to moi ulubieni ludzie i niczego więcej oprócz muzyki i kropli alkoholu nie było trzeba! 

Nie wierzę że to się stało, ale tak - dałam się ponieść szaleństwu nakładek ze snapchat'a. Zabijają nudę na uczelni i skutecznie pomagają w przytrzymywaniu zabawy z dziećmi, bo one na nich punkcie chyba najbardziej oszalały! Zdjęcie kota, zupełnie bez pozowania, ot tak. 

5 komentarzy :

  1. Bardzo pozytywny wpis :) czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze swietne zdjęcia, Paula! :)
    Ja też nie mogę uwierzyć, że czas tak nieubłaganie płynie - dlatego staram się wykorzystać te ostatnie dni "wolnosci" na maksa ;) Dobrze, że udało Ci się odzyskać prawie wszystkie zdjęcia - to naprawdę nieprzyjemne potracić tyle fantastycznych wspomnień..
    Już kolejny raz nie mogę się napatrzeć na IFF, tak bym chciała tam choć z kilka razy zajrzeć i się zainspirować, ale póki co, to niemożliwe. Ale może kiedys! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super wpis, lubię takie telefonowe sklejki :) może dlatego, że to u Ciebie tak wygląda fajnie :) czekam na zdjęcia z nowego Olympusa :D

    ps. powodzenia z licencjatem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia! Uwielbiam takie posty! Fakt mi też szybko zleciał ten czas :)
    -Mój blog-

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy22:53

    Ja też w rym roku piszę licencjat :o a jeszcze pamiętam jak się stresowałyśmy maturą ;)

    OdpowiedzUsuń