29 grudnia 2016

Zakopane photo dairy


Jak wiecie, a może jeszcze nie? Całe święta, włącznie z wigilią spędziłam w górach. Już w tamtym roku rozpatrywałyśmy z mamą taki wyjazd, ale nie byłyśmy zdecydowane. Zamówiłyśmy sobie podróż dosłownie miesiąc przed. Jeśli kogoś to interesuje, to dwa posty w tył pisałam o noclegu i dojeździe. Oczywiście moim nierozłącznym duetem od jakiegoś czasu jest airbnb i polski bus. Polecam z całego serca! Jeśli chodzi o samą podróż, minęła nam o dziwo bardzo szybko i w dwie strony (przez przypadek) udało nam się usiąść na piętrze autobusu, tuż nad kierowcą. Chyba nie trzeba wspominać że widoki z tych miejsc są najlepsze? Nocleg też na sześć plus. Mieszkałyśmy u Pani Małgosi, której dom mieści się zaraz obok Krupówek i z którego dosłownie wszędzie jest blisko. Sama gospodyni bardzo przyjemna i pomocna. Więc kolejny raz powtórzę wam, że podróż z airbnb to dla mnie coś niesamowitego. Zarówno wcześniej Wrocław, jak i teraz Zakopane uważam za super udany wyjazd. Męczyłam was snapami ze śniegiem w tle i gorącą herbatą każdego dnia. Klimat gór przeniknął nas do ostatniej niteczki i uważam że to była genialna decyzja - jak to zazwyczaj w moim przypadku, na ostatnią chwilę się opłaciło. Jeśli jeszcze nie byliście w górach, nadróbcie to jak najszybciej. Kolejnym pretekstem na wyjazd będą ferie zimowe. Sama chętnie skoczyłabym jeszcze na ukochane przeze mnie narty, albo wreszcie nauczyła się jeździć na snowboardzie. Wszystko jest do zrobienia! Dodatkowo muszę wam wyznać, że podróże czegoś mnie nauczyły. Już nie biegam na ślepo z aparatem , jak to zazwyczaj bywało i nie fotografuję wszystkiego co pojawi mi się przed oczami. Staram się znajdować poszczególne miejsca, robić zdjęcia czasem, a nie ciągle. Więcej uwagi starałam się poświęcić tzw. 'tu i teraz', a fotografia była dodatkiem. Sama doszłam do wniosku że pisanie mnóstwa postów, które dotyczą jednego miejsca jest bezsensem i niechętnie czytacie każdy kolejny o tym samym. Dlatego teraz będzie nieco inaczej. Wybrałam trochę zdjęć, które uważam za godne pokazania i na koniec przygotowałam zlepek z telefonu. W ten sposób będziecie mieli wszystko przedstawione w jednym, może dość obszernym, ale jednak łączącym wszystko, poście. 



Nasze mieszkanko było bardzo przytulne i urządzane w góralskim stylu, przez co jeszcze bardziej mogłyśmy poczuć klimat tego miejsca. Podczas pobytu padał śnieg, na co liczyłyśmy od początku wyprawy i doczekałyśmy się. Mroźno nie było, za to pogoda idealna na spacery. Zdjęcia robiłam aparatem Olympus E-M5 z obiektywem 12-40mm, który sprawdził się genialnie. Zresztą za każdym razem kiedy towarzyszy mi w podróży coś od Olympusa, jestem zadowolona z efektów. Ta firma jest dla mnie w pewien sposób szczególna, ponieważ pierwsza cyfrówka, która rozpoczęła poniekąd moją przygodę z fotografią, była z tej firmy! A teraz mogę używać ich sprzętu i moje wspomnienia wracają.


Manufaktura Cukierków była chyba w każdym miejscu w Polsce do którego kiedykolwiek się udałam. A tak serio, to już trzeci raz kiedy ją spotkałam i oczywiście nie mogłam się oprzeć wszystkiemu co się tam znajduje. Po pierwsze cukierki są tworzone 'na gorąco', czyli cały proces możecie oglądać za szybą. Jak wchodzicie to dopada was zapach, który od razu sugeruje, że nie wyjdziecie stamtąd z pustymi rękami. Dodatkowo wybór smaków jest powalający i bardzo trudno się zdecydować, no chyba że ktoś jedzie z założeniem że ma swój ulubiony i na pewno go wybierze. Kupiłyśmy to co widzicie gdzieś powyżej. Do tego oczywiście serki, bo grzechem byłoby wrócić z gór bez nich. Zdecydowanie. Do tego pyszny miód lipowy i żurawina, która swoją drogą jest tak pyszna, że jestem w stanie jeść ją łyżkami prosto ze słoiczka. 


Dwa ujęcia z restauracji w której zdecydowałyśmy się zjeść już po przyjeździe. Mam w zwyczaju pytać taksówkarzy jaką okoliczną knajpę polecają. Pan który nas podwoził wskazał 'Małą Szwajcarię' i już mogę wam powiedzieć że również to ją bm poleciła. Coś niesamowitego. Wnętrze przepiękne, obsługa przypominała mi tą z warszawskiego Manekina, bardzo przyjemnie. Do tego trafiłyśmy na super trio w postaci zestawu dnia składającego się z najlepszej zupy pieczarkowej, jaką było mi w życiu dane zjeść, udka z ziemniakami i surówką, również niczego sobie i.. jabłuszek z piekarnika wypełnionych różanym musem z kleksem bitej śmietany. Miło i smacznie. Zdecydowanie polecam to miejsce. A teraz zabieram was w krótki rejs ze zdjęciami z telefonu. Starałam się wybrać te, których nigdzie jeszcze nie pokazywałam. 


A wiecie co zaskoczyło nas najbardziej? Zarówno w wigilię, jak i w dwa dni świąt, na dworze było mnóstwo ludzi. Spacerowały pary, szalały dzieciaki. O dziwo sklepy w dużej części były czynne, a samochodów również było bardzo, bardzo dużo. Nie obyło się bez zjedzenia oscypków na gorąco i pysznej, zimowej herbaty z konfiturą! Wszystkie miejsca zaliczone, miejscowe smakołyki zjedzone - wyjazd uznać należy za jak najbardziej udany. 


5 komentarzy :

  1. Piękne,klimatyczne ujęcia :) Mnie w te Święta bardzo brakowało śniegu, ale przynajmniej obejrzę sobie Twoje zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem zwolenniczką spędzania świąt po za domem, ale Boże Narodzenie w śniegu jest magiczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam świąteczny klimat w górach, ale mimo to nie wyobrażam sobie być gdzie indziej na święta niż w domu, czy u rodziny. :)
    http://orbid.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy12:22

    Mogłabyś podać kontakt do tej Pani u której mieliście zakwaterowanie? Bo niedługo planuje wybrać się do Zakopanego.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale Ci zazdroszczę gór.. na szczęście w ferie, wiec całkiem niedługo, bo od 11 lutego jadę z dzieciakami na zimowisko do Murzasichla, więc i ja będę mogła się nacieszyć górami ♥

    OdpowiedzUsuń