25 maja 2016

Kortowiada 2016!


Mam nadzieję że kilka dni nieobecności na blogu nie dało wam zbyt mocno we znaki? Cóż, starałam się tak zaplanować posty, żeby nie mieć później wyrzutów że za długo mnie tu nie było. Taki syndrom nałogowego blogera.. ah, ten blog jest już tak wielką częścią mnie, że chyba przestałam być już tego świadoma - jak wielką. W związku z tym że wreszcie udało mi się pojechać na Kortowiadę (dla tych co dalej nie wiedzą - są to zdecydowanie największe i najlepsze juwenalia w Polsce!!!), postanowiłam co nieco napisać o tym wydarzeniu, a żeby łyso nie było dodaję też sklejnę najlepszych zdjęć jakie znalazłam na telefonie i w skrzynce wiadomości na facebook'u. Zanim przejdę do opisywania całego wydarzenia, powiem wam jedno - było warto! Jak było? Co mi się podobało? Przeczytacie poniżej!


Co, po co i dlaczego? Otóż już dawno, dawno temu o uszy obiło mi się że do Olsztyna warto jechać. W sumie może trochę głupio się nawet przyznawać, ale byłam tam tylko raz (w gimnazjum na wycieczce do planetarium). Tak, tylko raz! Ale od początku, bo chcę powiedzieć wam tak dużo, że nie wiem od czego mam zacząć.. mój chłopak już kilka miesięcy temu wpadł na pomysł żebyśmy wreszcie wybrali się do Olsztyna odwiedzić znajomych, a przy okazji fajnie byłoby raz w życiu być na najlepszych w Polsce juwenaliach! Udało się. Bilety zarezerwowaliśmy już wcześniej, więc zostało nam wsiąść do autobusu i jechać. Jestem zadowolona przede wszystkim z tego powodu że nareszcie nie będę miała wyrzutów że nie jestem w stanie się zebrać żeby odwiedzić Karolę. Zamierzałam zrobić to już dawno, ale.. a, szkoda gadać. Po prostu do Olsztyna zawsze było mi jakoś nie po drodze. Wyjechaliśmy w środę, byliśmy tam do soboty. Każdy dzień mijał nam bardzo szybko, ale na super atmosferę, świetnie spędzony czas i dobrze wydumany plan nie mogę narzekać. Razem z dziewczynami przyozdobiłyśmy głowy wiankami, co myślę świetnie wpisywało się w klimat całego wydarzenia. Jak dotarłyśmy na miejsce nie było jeszcze zbyt wielu osób, ale jak zaczęli się schodzić, to ciężko było się odnaleźć. Wszędzie sypały się srebrne folie, co dawało oszałamiający efekt. Wykonawcy przypadli nam do gustu. Zobaczyłam na żywo jak Zenon krzyczy swoje: wyżej! mocniej!, jak Grubson robi show na scenie, jak Lady Pank otula wszystkich swoimi klasykami, jak Remady daje czadu i rozwala całą publiczność i jak ostry kolejno zwala mnie z nóg testami swoich piosenek. Czuć było to coś między osobami na scenie, a bawiącymi się. To jest nie do opisania, trzeba to po prostu przeżyć. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam ogrom ludzi skaczących w jednym tempie, śpiewających jednocześnie tak bardzo się w to angażując. Nigdy wcześniej nie bawiłam się tak wspaniale. Nawet nie wiem jak wam to opisać. Wszystko było tak bardzo spójne i przez te kilka dni wszystko działo się tak idealnie, że byłam dosłownie w niebie. Odpoczęłam i spotkałam się z osobami które uwielbiam. Fakt, faktem - niestety nie wszyscy mogli dotrzeć i trochę ich brakowało, ale mimo wszystko bawiliśmy się strasznie dobrze. Myślę że kortowiada, to coś jak lot do Stanów, przynajmniej raz w życiu trzeba to przeżyć! Nie muszę chyba mówić że strasznie szkoda mi było odjeżdżać? Bez wahania pojechałabym tam znowu i polecam wszystkim którzy się kiedykolwiek zastanawiali, a nie zdecydowali się pojechać. Super przeżycie i coś, co na pewno zapamięta się do końca życia. Dziękuję wam dziewczyny za ten wspólnie spędzony czas! Było najlepiej jak tylko mogło być.

15 komentarzy :

  1. Ja pochodzę z Mazur i do Olsztyna mam 1,5 h jazdy samochodem tam, więc wiele razy tam byłam, ale Olsztyna jako miasta nie lubię, jak dla mnie nie należy do ładnych miast i strasznie mały, ja preferuję duże miasta takie jak Warszawa, generalnie studiuję w Poznaniu i w sumie też nie należy do jakiś dużych miast. Na Kortowiadzie nie byłam nigdy, ale bardziej polecam Ursynalia w Warszawie to jest mega, ale podobno w tym roku to już nie będzie to samo co zawsze, zawsze było tyle mega rockowych zespołów, a teraz jakiś rap gdzie nie da się do tego pobawić. Olsztyn może jest fajnym miastem jak jest się tam pierwszy raz i nie zna się ludzi, a do Olsztyna na uczelnie z mojego miasta poszło praktycznie połowa mojego liceum, a ludzie z mojego liceum są specyficznymi i fałszywymi ludźmi, więc wyjechałam najdalej jak się dało, zmieniłam środowisko i żyję mi się lepiej, pokochałam Poznań <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy00:07

      A skąd jesteś? Też gdzieś tyle mam do Olsztyna i też sledzę bloga Pauli :)

      Usuń
    2. Węgorzewo,a ty ?

      Usuń
  2. Anonimowy08:22

    Dlaczego nie bylas na juwenaliach swojej uczelni? Masz wgl jakis znajomych na studiach bo nigdy nic o nich nie piszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze wychodzi tak, że jak są juwenalia mojej uczelni to nie ma mnie w Warszawie, mam pecha :) mam, ale nie widzę potrzeby pisania o nich tutaj, są to po prostu znajomi

      Usuń
  3. Anonimowy12:36

    Jaki masz model iphona?
    I jak go oceniasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4s, jest okej, ale jakość pozostawia wiele do życzenia

      Usuń
  4. wstyd przyznać, ale ja w ogóle do tego roku nie wiedziałam, że jest coś takiego jak Kortowiada. W sumie nie przepadam za koncertami, okulary na nosie odbierają mi część przyjemności, bo nigdy nie mogę się bawić na całego, bo zawsze oberwę prosto w szkła, a soczewek niestety nie mogę nosic. Ale mam nadzieję, ze skoro trzeba kortowiada przeżyć, to że będę miała okazję na nich się pojawić :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy15:50

    jeśli według Ciebie wianki wpisują się w tamtejszy klimat to pozdrawiam, bo to kompletnie odbiega od klimatu wianków i innych coachellowych dodatków, to nie jest festiwal! XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nienawidzę przekonania że wianki tylko coachella, haha, właśnie że ludzie tam chodzą w tym w czym im się żywnie podoba i uwierz że było tam dużo dziwniejszych rzeczy niż wianki, które ciebie dziwią..

      Usuń
  6. Jakie piękne wianki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd takie śliczne wianki? :)

    OdpowiedzUsuń