8 lutego 2016

zlecenie za zleceniem


Nie, nie - tytułu nie bierzcie dosłownie. Wcale nie jest tego aż tak dużo, po prostu mam problemy z wymyślaniem nagłówków do posta.. w minioną sobotę znowu miałam okazję zagościć na imprezie w roli fotografki. Pani Fotograf. Właśnie tak chciałabym mieć na imię i nazwisko. Byłoby idealnie, epicko. A teraz do rzeczy. Pomiędzy pstrykaniem ludzi, rozmowami z nimi, zapoznawaniem się z salą i jedzeniem, pysznym jedzeniem miałam możliwość zrobienia kilka zdjęć na bloga. Jak gdzieś jestem to lubię wam o tym powiedzieć, tym bardziej że lifestylem to mój blog w ostatnim czasie nie opływał, więc chętnie wrzucam jakieś wpisy o tej tematyce. Cieszę się niezmiernie że mam teraz masę czasu i będę mogła dla was pisać i pisać. Jak tylko zbliża się jakieś wolne, zawsze główną myślą staje się blog, zawsze! I to nawet już nie chodzi o to że muszę, ja po prostu chcę. Sprawia mi to przyjemność, radochę i satysfakcję. A żeby nie zanudzać was moimi przemyśleniami, to po prostu pokażę zdjęcia. Aha! I nie dodałam że zdjęcia wykonałam podczas 9 balu stypendystów w Warszawie, co było dla mnie fajnym doświadczeniem i kolejnym wyzwaniem, któremu podołałam pomimo że zlecenia nie są moją dziedziną. Jednak czasem fajnie jest odskoczyć od codzienności i na chwilę zmienić fach. Można się na serio wiele nauczyć!



Przyznam że największą atrakcją były dodatki do zdjęć na ściance i właśnie te na patyczkach robiły największą furorę. Ludzie ciągle nie zaczepiali i był moment że nawet nie mogłam wyrwać się by wziąć łyka herbaty. Ale to mi odpowiada! Tak powinno być zawsze, bo przecież po to tam jestem! By mnie proszono o zdjęcia. Na początku nie byłam przekonana czy to moja działka.. ale powiem wam że z każdym razem sprawia mi to coraz większą przyjemność i strasznie się cieszę że zgodziłam się na bycie fotografem w tym miejscu. Czuję się spełniona. Aczkolwiek żebyście nie myśleli że to szczyt moich marzeń. Chcę robić więcej, więcej i więcej. Lubię rozwijać moje pasje. 


Oprócz wysokiej fontanny z czekoladą w której można było moczyć chyba każdy możliwy owoc, spodobały mi się również mini deserki mleczne, które widać gdzieś na zdjęciach powyżej. A największym szokiem dla mnie było to, że ludzie super się bawili bez alkoholu! Nawet nie wiedziałam że tak można. Haha, to może brzmi dziwnie, ale musicie wierzyć mi na słowo że oni nie wypili ani kropli. Gdybym mogła wrzuciłabym wam jakieś nagranie i zdjęcia, ale ze względu na to że chcę zachować szczyptę ich prywatności, niestety tego nie zrobię. A teraz pytanie.. kto nie napiłby się czekolady prosto z czekoladowej fontanny?

9 komentarzy :

  1. Świetne zdjęcia! ;)

    ______________________
    PERSONAL STYLE BLOG
    http://evdaily.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z chęcią bym się napiła takiej czekoladki ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeju ile oni tam mieli pysznych rzeczy! :D aż się głodna zrobiłam/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze chcialam taka fontanne!:D i w ogole cale to jedzenie wyglada na taaakie pysznie :).
    Ale najbardziej zazdroszcze ci tego, ze dzialasz w kierunku, ktory cie interesuje, ze znalazlas swoja pasje i robisz wszystko, zeby sie w niej spelnic :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Fontanna z czekolada byla na weselu mojego kuzyna w zeszle wakacje - rewelka ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy napiłby się takiej czekoladki. Ale pyszności na tym stole;D
    Może interesują się paznokcie hybrydowe? Jeśli tak to zapraszam do odwiedzania mojego bloga. Dopiero zaczynam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy15:10

    Czekoladowa fontanna... Marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. słodko ;) zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń