20 lutego 2016

testujemy Azję


Jakiś czas temu naszło mnie na spróbowanie czegoś nowego. Nie wiem czy pamiętacie, ale razem z moim chłopakiem robiliśmy już kiedyś test słodyczy zagranicznych. Pomyślałam że to w sumie fajny pomysł żeby co jakiś czas zapoznawać was, ale również siebie samą z nowymi smakami. Chciałabym przekazać dzisiaj kawałek zdobytej przeze mnie wiedzy na temat kilku smakołyków. Ale zaraz, zaraz! Nie takich zwyczajnych, bo.. z Azji! A tak dokładniej jest tam coś z Korei, Tajlandii, Tajwanu. Wśród rzeczy które dzisiaj poznacie znalazły się zarówno pyszności, jak i słodycze których nigdy więcej do buzi nie wezmę. Jeśli chodzi o sposób w jaki je nabyłam, to po prostu znalazłam w internecie sklepik, który jest stacjonarnie w Warszawie. Przesyłka wyniosłaby mnie kolejne 10zł, dlatego wolałam tam pojechać osobiście. Założyłam sobie że muszę ze wszystkim wyrobić się w 30zł i zakupy wyniosły mnie koło 29zł :)


Najpierw chciałabym wam wymienić co mieliśmy okazję testować. Wybrałam prażynki o smaku krabowym, napój mango, paluszki wypełnione czekoladą, słynne MOCHI, ciasteczko mleczne i dwie paczuszki mini herbatników. Dodatkowo zakupiłam tam herbatkę, bo jak ja miałabym się obejść bez niej? Wybrałam hibiskus, bo miałam ochotę wypić taki prawdziwy, sypany. Miałam jeszcze buteleczkę mleka kokosowego z dodatkiem banana, które musiało jakoś niefortunnie upaść, bo zalało mi kilka rzeczy w walizce i nie nadawało się do testu. Paluszki 'pepero' najbardziej ucierpiały w tym wypadku.


Napój o smaku mango był drugą opcją, zaraz po jakimś dziwacznym, miodowym wypełnionym czymś w rodzaju malutkich, czarnych oczek. Ale na tamten się nie zdecydowałam. Ale kto wie, może jeszcze kiedyś go skosztuję. Ten który kupiłam nas nie zachwycił. Smak czuć było bardzo słabo i samo w sobie było bardzo słodkie. No i ta dziwna konsystencja.. coś na wzór soku, ale dodatkowo jak się potrząsało, to widać było bąbelki. Dziwactwo! Ale to dopiero początek.. Ciasteczko wypełnione mlecznym nadzieniem zgniotło mi się w drodze na miazgę, do tego smakowało bardzo *chemicznie. A z mlekiem to ona ma tyle wspólnego, ile ma wiatrak z piernikiem. Ale niech im tam..


Jedno opakowanie herbatniczków kosztowało 2zł, więc skusiłam się na obydwa smaki. Znacznie bardziej smakowały nam te z mlecznym wypełnieniem. Delikatne, kruche. Fajna przekąska, ale straszliwie ich mało w opakowaniu. Ps. zobaczcie jakie słodkie obrazki zamieszczają na każdej sztuce! Różowe z truskawkowym wypełnieniem smakowały jak takie typowe lody truskawkowe w gałkach, nie sorbety. Chętnie kupiłabym kilka paczuszek i wrzucała sobie do torebek na czarną godzinę. 


Z krabowymi prażynkami mieliśmy już do czynienia wcześniej. Można je dostać bez problemu w lidlu i z tego co wiem obecnie są w sprzedaży. Polecam spróbować i nie wąchać przed skosztowaniem, bo zapach może zmylić! Jedliśmy je na sucho, ale pyszne są z sosem słodko-kwaśnym. 


Mochi, czyli tradycyjne japońskie ciasteczka z mąki ryżowej totalnie mi nie zasmakowały. W internecie naoglądałam się sporo różnych opinii na temat tego dziwactwa. O dziwo, wielu osobom bardzo to smakuje. Jeśli mam być szczera była to jedna z najgorszych rzeczy jakie kiedykolwiek wzięłam do ust. Nie czułam tam zielonej herbaty, a glutowata konsystencja przyprawiała mnie o mdłości. Na siłę zjadłam odgryzioną połówkę, ale był ciężko! Nawet nie potrafię dokładnie wam tego wytłumacz jeśli chodzi o smak. Jestem ciekawa czy np. winogronowe nad którymi się zastanawiałam byłyby równie słabe? Hm..


Na koniec prawdziwe bum! Paluszki pepero, czyli odpowiednik słynnych pocky. Kiedyś otrzymałam w paczce od beskidzkich paluszki oblane mleczną czekoladą i straszliwie mi to smakowało. Będąc w azjatyckim sklepiku trafiłam na półkę w całości wypełnioną zarówno pocky, jak i ich tańszym odpowiednikiem. I wiecie co? Mój wybór był strzałek w 10. Paluszki wypełnione czekoladą, to niebo w gębie. Nie będę wam tłumaczyć, bo tego po prostu trzeba spróbować. Mniam. 

Jakie są nasze odczucia? Obydwoje jednogłośnie wybraliśmy mini herbatniczki i pepero jako laureatów całego testu. Zdecydowanie najbardziej nam posmakowały i jeśli będziecie mieli okazję ich spróbować, to śmiało to zróbcie.

8 komentarzy :

  1. te misie słodkie a te ala bułeczki słyszałam ,że są dobre heheh
    Zapraszam na bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. Te prażynki mogą być ciekawe w smaku... Kiedyś chętnie spróbuję;)

    ______________________
    PERSONAL STYLE BLOG
    http://evdaily.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja stąd nie jadłam w sumie nic, za to jem systematycznie pocky, o których wspomniałaś w poście, ja też je uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka z tych rzeczy już smakowałam, uwielbiam Azjatyckie słodycze!

    OdpowiedzUsuń
  5. mysle aby kiedyś coś zamówic internetowo właśnie z Azji, na pewno wzięłabym pocky/pepero :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadłam te paluszki i bardzo mi zasmakowały :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią spróbowałabym te prażynki! :D
    http://ifrit-n.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy21:44

    Ciekawa jestem jak smakują :D

    http://ano-ni-mowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń