27 sierpnia 2016

5 dni w stolicy


Tak, tak. Jestem strasznie do tyłu ze wpisami. Ale uwierzcie mi że ostatnio na serio wiele się działo i najprościej rzecz ujmując - nie było kiedy! Ale jestem. Dodaję dzisiaj wpis z zeszłego pobytu w Warszawie, pomijając fakt że znowu tu wpadłam na tydzień. Cóż. Taka kolej rzeczy. Przyjechałam ze względu na kilka fajnych wydarzeń, ale o tym dowiecie się prawdopodobnie w kolejnych wpisach. Chęć do robienia niespodzianek nadal mi nie przeszła, także dzisiaj na końcu postu również małe 'co nieco'. Stwierdziłam że czasem dodam na swój kanał jakiś film, żebyście mogli zobaczyć mnie nie tylko sztywno stojącą na zdjęciu, ale również żyjącą, poruszającą się osobę. Mój ubiegły przyjazd do Warszawy był spowodowany głównie kilkoma sesjami zdjęciowymi których (do czego aż głupio się przyznać) również jeszcze nie obrobiłam! Łał. Nic dziwnego Paula, skoro nie miałaś czasu. Zapraszam was do przebycia drogi przez zdjęcia z telefonu, poprzez backstage z sesji, aż do typowo codziennych ujęć. W efekcie udało się zrobić 3 sesje z których jestem bardzo zadowolona. A na koniec wrzucę wam miniaturę filmu, do napisania! 

24 sierpnia 2016

Olympus pen lite e-pl7 w podróży!


Moja przygoda z Olympusem rozpoczęła się już rok temu, kiedy to niespodziewanie zostałam obdarowana współpracą z tą firmą. Możecie sobie tylko wyobrazić jakie to dla mnie wielkie szczęście, móc działać w temacie, który mnie najbardziej interesuje i dodatkowo mogę wam pokazać jak wygląda sprzęt 'od kuchni' i wyrazić moje zdanie na temat jego działania! Post czeka na publikację. Odkładałam ją, bo nie działa mi kabel ładujący do telefonu i nie miałabym jak was poinformować o wpisie. Cudem udało mi się go uruchomić - więc jestem, piszę. To tak słowem wstępu, o wszystkich szczegółach dowiecie się czytając dalej. A na koniec mała niespodzianka, nad którą pracowałam podczas wyjazdów. 

17 sierpnia 2016

3 razy tak!


Jak wiadomo mój blog, typowo kosmetycznym nie jest. Jednak mimo wszystko chcę tu zachować jakiś skrawek kobiecych tematów i kącik urodowy czasem się w postach pojawić musi. W związku z moim wyjazdem nad morze i serią postów na ten temat, postanowiłam niejako przełożyć box'y na dalszą przyszłość. Dlatego post, który powinien (zgodnie z pewną regułą) być już dawno, pojawia się dopiero dzisiaj. Aktualnie przebywam w Warszawie i nie mam przy sobie własnego laptopa, ale na całe szczęście zapisałam zdjęcia do nowego postu, aby móc swobodnie dodać go właśnie teraz. Co do pudełek, to dziś poznacie zawartość aż trzech. Dlaczego? A dlatego, że dwa są z lipca, a jedno dodatkowe przyszło do mnie drugi raz, bo w czerwcu otrzymałam rozsypaną zawartość, której w żaden sposób nie byłabym w stanie wam ukazać. Strasznie się cieszę że kontakt z ekipą beglossy jest tak szybki i przynosi efekt. Żeby już nie przedłużać, po prostu przejdę do zdjęć. 

12 sierpnia 2016

Gdańsk - część 2


Nie ma co czekać, post sam się nie napiszę. Na samym początku muszę wam oznajmić, że niestety to już w sumie ostatni post o wakacjach nad morzem, ale niezupełnie. Mam jeszcze pomysł żeby wrzucić tu coś o Olympusie i nie będzie to wyłącznie post, ale coś jeszcze, co mam nadzieję wam się spodoba, rozwieje wszelkie pytania na temat tego aparatu, który towarzyszył mi na wypadzie. Prosiłabym was żebyście zadawali pod tym postem pytania na ten temat, jeśli oczywiście takie macie. To, co będzie według mnie najbardziej przydatne, wrzucę do wpisu. Ale dzisiaj pozostajemy jeszcze w temacie Gdańska i... plaży! Tym razem przenosicie się ze mną na wybrzeże. Muszę przyznać że pogoda była super i pierwszy raz w Polsce udało mi się nieco opalić. Ostatni raz kiedy słońce mnie chwyciło, to Hiszpania 2012. Nie lubię się opalać, nie sprawia mi to ani przyjemności, ani satysfakcji, ale skoro promienie same mnie łapały, to czemu nie. Plaża z której korzystaliśmy mieściła się w gdańskim Jelitkowie. I wiecie co? Nawet się skusiłam żeby wejść do wody i poszaleć w falach! Niestety mieliśmy pecha, bo okazało się że m.in. nasza plaża okazała się mieć jakąś bakterię. Po powrocie udałam się na badanie, które na szczęście nic nie wykazało. A teraz przejdę już do zdjęć i tak jak poprzednio, gdzieś tam pomiędzy się wtrącę z kawałkiem tekstu.

9 sierpnia 2016

Gdańsk - część 1


Tego posta miałam zamiar dodać już wcześniej, ale stwierdziłam, że niech wszyscy na spokojnie nacieszą się 'phone photos', a później przejdziemy w dalszą podróż. Oczywiście dzisiaj przychodzę z pierwszą częścią zdjęć z wyjazdu do Gdańska, gdzie wybrałam się zaraz po powrocie z Władka. W sumie to wszystko zaplanowane było zanim się zgodziłam, ale na złe mi ten wyjazd nie wyszedł. Nie wiem czy wspominałam, że między powrotem z pierwszego wyjazdu a wyruszeniem do Gdańska, dzielił mnie tylko dzień. Warto podkreślić że niecały. Wróciłam w niedzielę koło południa, a w pon. o 7 już musiałam być na nogach. Powiem wam że nie jestem po uszy zakochana w polskim morzu, zresztą nie jeden raz pisałam że w samej Polsce zakochana nie jestem. A o dziwo, co roku to właśnie nad Bałtyk wyjeżdżam. Cóż, zrządzenie losu. Uwierzcie, że gdyby ode mnie to w całości zależało to zamiast tego byłby lazur. Ale jak to się mówi, co odwlecze.. dlatego jestem dobrej myśli i raczej wykluczam Polskę na wakacje za rok. Ale nie ma co wyprzedzać faktów i trzeba spokojnie poczekać. Pozwólcie że co kilka zdjęć będę wtrącać swoje 3 grosze, a tutaj dodam tylko że Gdańsk mnie totalnie oczarował. Poczynając od parków, a na diabelskim młynie kończąc. 

5 sierpnia 2016

phone photos // Gdańsk


W sumie ostatni post by dla mnie tak istotny, że to na nim mogłabym zatrzymać się na dużo dłużej. Jednak tak nie można, trzeba iść dalej, a mam świadomość że trochę osób czeka na ciąg dalszy relacji z początku moich wakacji. Kończymy temat Władysławowa jak na ten moment, a tymczasem przenoszę was do kolejnej wyprawy - Gdańsk! Może wyda wam się to trochę dziwne, ale pierwszy raz byłam w Gdańsku. Oczywiście już sporo razy przejeżdżałam przez to miasto, ale nigdy nie przebywałam tak na tyle długo, by móc coś pozwiedzać, pokręcić się po uliczkach. Jednak wreszcie się udało. Moje odczucia co do tego miejsca poznacie w dalszych postach, a teraz zapraszam na zdjęcia z telefonu, które udało mi się zrobić podczas tego pobytu.

1 sierpnia 2016

2,5 miłości


Jest cudowny. Jest strasznie kochany. Jest niesamowicie przystojny. Jest nieprzewidywalny, a co się z tym wiążę okropnie uroczy. Żeby nie zasłodzić początku posta, zacznę od nowa. Razem przeżyliśmy może niewiele (dzisiaj dokładnie 2,5 roku). Ale na ten moment nie wyobrażam sobie życia inaczej. Jest jak takie uzależnienie. Przebywając z nim ładuję w siebie kolejną ilość uczuć. Głębokich, mocnych, z samego środka serca. Nie zawsze jest kolorowo, ale wszystko pokonujemy. Jak? Odpowiedź jest prosta - razem. Dzielimy się 50/50, każde z nas daje coś z siebie. Właśnie w ten sposób chcę zacząć kolejny post z Władysławowa, gdzie mieliśmy okazję być razem, tylko we dwoje. Mieliśmy czas tylko dla siebie. Nikt i nic nam nie przeszkadzało. Dodaję zdjęcia, które są dla mnie bardzo ważne, osobiste i w jakiś tam sposób dość 'intymne'? Nie wiem czy to odpowiednie słowo, mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi. 

30 lipca 2016

Władysławowo - część 2


Ostatnio pokazałam wam pierwszą część relacji z Władysławowa, w której mogliście "przejść" ze mną kilka ulic i obejrzeć pamiątki. Dzisiaj przychodzę z kolejną dawką zdjęć, tym razem jednak mam dla was ujęcia typowo nadmorskie. Myślę że dość klimatyczne, bynajmniej mam taką nadzieję, bo tworząc je miałam na uwadze przekazanie istoty miejsca. Zawsze chcę żebyście poprzez poszczególne ujęcia, mogli chociaż w malutkim procencie przenieść się tam gdzie byłam. Z tego co rzuciło mi się w oczy, to będzie to nieco więcej zdjęć niż w poprzednim poście, ale to nawet lepiej. Dalsza paplanina jest tutaj zbędna, więc przejdę już do rzeczy...

27 lipca 2016

Władysławowo - część 1


Przyszedł czas na to, aby podzielić się z wami pierwszą częścią relacji z wyjazdu do Władysławowa. Jak pewnie już wiecie, od praktycznie początku lipca byłam w rozjazdach, które zdecydowanie dały mi odpocząć. W Warszawie przebywałam przez cały czerwiec ze względu na staż, a do domu wróciłam tylko na 10 dni. Po tym czasie wyjechałam z chłopakiem nad morze. Po pierwsze po to, żeby odetchnąć i totalnie się wyluzować, a po drugie to był jedyny dogodny dla nas w tym roku termin, ponieważ dokładnie jak rok temu, wyjechał on za granicę do pracy. Ale może zacznijmy od początku... wakacje razem planowaliśmy już od stycznia. Braliśmy pod uwagę również zagranicę, ale ze względu na brak czasu musieliśmy zrezygnować. Ostatecznie skończyło się na Bałtyku, jak zresztą zwykle. To już trzeci rok razem nad morzem polskim, dlatego mam ogromną chęć zmienić lokację. Padło na Władka, dlatego że nigdy tam nie byliśmy, a ciekawiło nas jak będzie się prezentować to miejsce. W dzisiejszym poście zobaczycie ulice Władysławowa, a w następnym podzielę się z wami zachodami słońca i piaskiem. Co jakiś czas pod poszczególnymi zdjęciami będę wtrącać swoje trzy zdania na tematy, jakie przyjdą mi do głowy i stwierdzę że muszę o czymś powiedzieć. 

24 lipca 2016

phone photos // Władysławowo


Przyszedł czas na pierwszy post z serii "Władysławowo". Bo w sumie myślę że postów pojawi się dość sporo, więc śmiało mogę nazwać to serią. Stwierdziłam że skoro kategoria zdjęć z telefonu jest przez was aż tak lubiana, to koniecznie muszę dodać takie również wakacji. Więc prawdopodobnie już się domyślacie że takowa pojawi się także wtedy, gdy zacznę wrzucać posty już z Gdańska. Zawsze mnie to denerwuje, że nie mogę dodawać postów w parze z biegiem czasu. Nie, właściwie to mogę, ale nie chcę. Wakacje są po to by odpoczywać od wszystkiego (dosłownie). Także musicie mi wybaczyć to lekkie przesunięcie w czasie, ale postaram się w zdjęciach typowo życiówkowych wpisywać w jakich datach gdzie byłam. Tymczasem nie będę przedłużać, tylko przejdę już do zdjęć.

żaden ze sprzętów jakie ze sobą wzięłam - nie leżał, używaliśmy każdego aparatu po trochu