28 maja 2016

Red Velvet a'la Ala


Na moim blogu przepisy na różne dania, a w szczególności desery owszem, pojawiają się, ale bardzo rzadko. Nie jestem mistrzem kuchni, a najchętniej zakończyłabym przygodę z kulinariami na degustacji. Taka już jestem. Ale gdy jest ktoś, kto może coś przygotować, a przy okazji ja latam wokół tej osoby z aparatem, robi się naprawdę ciekawie! Z Alą umawiałyśmy się już bardzo dawno temu.. jednak zawsze brakowało czasu żeby plany zrealizować. Niedawno dość spontanicznie, bo jakoś z dnia na dzień, stwierdziłyśmy że tak - to jest ten dzień. Przy pieczeniu deseru, który dzisiaj poznacie towarzyszyły nam długie rozmowy i dużo śmiechu. Czyli połączenie idealne. Ala, którą dzisiaj zobaczycie w poście jest straszną zdolniachą i pewnie czasem ją tu zobaczycie jak przygotowuje kolejne mistrzowskie danie. Jak dla mnie, totalnego laika jest wzorem w kuchni. Nie będę już przedłużać, poznajcie własną wersję Ali na pyszny deser, wzorowaną na Red Velvet. 

25 maja 2016

Kortowiada 2016!


Mam nadzieję że kilka dni nieobecności na blogu nie dało wam zbyt mocno we znaki? Cóż, starałam się tak zaplanować posty, żeby nie mieć później wyrzutów że za długo mnie tu nie było. Taki syndrom nałogowego blogera.. ah, ten blog jest już tak wielką częścią mnie, że chyba przestałam być już tego świadoma - jak wielką. W związku z tym że wreszcie udało mi się pojechać na Kortowiadę (dla tych co dalej nie wiedzą - są to zdecydowanie największe i najlepsze juwenalia w Polsce!!!), postanowiłam co nieco napisać o tym wydarzeniu, a żeby łyso nie było dodaję też sklejnę najlepszych zdjęć jakie znalazłam na telefonie i w skrzynce wiadomości na facebook'u. Zanim przejdę do opisywania całego wydarzenia, powiem wam jedno - było warto! Jak było? Co mi się podobało? Przeczytacie poniżej!


Co, po co i dlaczego? Otóż już dawno, dawno temu o uszy obiło mi się że do Olsztyna warto jechać. W sumie może trochę głupio się nawet przyznawać, ale byłam tam tylko raz (w gimnazjum na wycieczce do planetarium). Tak, tylko raz! Ale od początku, bo chcę powiedzieć wam tak dużo, że nie wiem od czego mam zacząć.. mój chłopak już kilka miesięcy temu wpadł na pomysł żebyśmy wreszcie wybrali się do Olsztyna odwiedzić znajomych, a przy okazji fajnie byłoby raz w życiu być na najlepszych w Polsce juwenaliach! Udało się. Bilety zarezerwowaliśmy już wcześniej, więc zostało nam wsiąść do autobusu i jechać. Jestem zadowolona przede wszystkim z tego powodu że nareszcie nie będę miała wyrzutów że nie jestem w stanie się zebrać żeby odwiedzić Karolę. Zamierzałam zrobić to już dawno, ale.. a, szkoda gadać. Po prostu do Olsztyna zawsze było mi jakoś nie po drodze. Wyjechaliśmy w środę, byliśmy tam do soboty. Każdy dzień mijał nam bardzo szybko, ale na super atmosferę, świetnie spędzony czas i dobrze wydumany plan nie mogę narzekać. Razem z dziewczynami przyozdobiłyśmy głowy wiankami, co myślę świetnie wpisywało się w klimat całego wydarzenia. Jak dotarłyśmy na miejsce nie było jeszcze zbyt wielu osób, ale jak zaczęli się schodzić, to ciężko było się odnaleźć. Wszędzie sypały się srebrne folie, co dawało oszałamiający efekt. Wykonawcy przypadli nam do gustu. Zobaczyłam na żywo jak Zenon krzyczy swoje: wyżej! mocniej!, jak Grubson robi show na scenie, jak Lady Pank otula wszystkich swoimi klasykami, jak Remady daje czadu i rozwala całą publiczność i jak ostry kolejno zwala mnie z nóg testami swoich piosenek. Czuć było to coś między osobami na scenie, a bawiącymi się. To jest nie do opisania, trzeba to po prostu przeżyć. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam ogrom ludzi skaczących w jednym tempie, śpiewających jednocześnie tak bardzo się w to angażując. Nigdy wcześniej nie bawiłam się tak wspaniale. Nawet nie wiem jak wam to opisać. Wszystko było tak bardzo spójne i przez te kilka dni wszystko działo się tak idealnie, że byłam dosłownie w niebie. Odpoczęłam i spotkałam się z osobami które uwielbiam. Fakt, faktem - niestety nie wszyscy mogli dotrzeć i trochę ich brakowało, ale mimo wszystko bawiliśmy się strasznie dobrze. Myślę że kortowiada, to coś jak lot do Stanów, przynajmniej raz w życiu trzeba to przeżyć! Nie muszę chyba mówić że strasznie szkoda mi było odjeżdżać? Bez wahania pojechałabym tam znowu i polecam wszystkim którzy się kiedykolwiek zastanawiali, a nie zdecydowali się pojechać. Super przeżycie i coś, co na pewno zapamięta się do końca życia. Dziękuję wam dziewczyny za ten wspólnie spędzony czas! Było najlepiej jak tylko mogło być.

23 maja 2016

beglossy & fitlovebox


Beglossy.. beglossy. Zawsze pozytywnie mnie czymś zaskoczy. Ich prezenty dla ambasadorek są zazwyczaj strasznie wyszukane i szczerze przyznam, że na żadnym się jeszcze nie zawiodłam. Od kiedy podjęłam współpracę z tą firmą, co miesiąc zostaję uraczona przepięknym pudłem w kolorze pudrowego różu. Zazwyczaj jego wnętrze mnie zachwyca, ale zdarzają się takie produkty, które po prostu dla mojej cery nie byłyby zbyt mądrym wyborem. Wówczas nic straconego! Dana rzecz leci w tempie błyskawicznym do kosmetyczki mojej mamy. W maju każda z nas została obdarowana straszliwie ciężkim pudłem. Ciężko mi było się powstrzymać żeby nie zerknąć co zamieszczono wewnątrz. Doznałam szoku! W środku był zieloniutki jak świeżo wyrośnięta trawa - karton. A w nim same cuda. Zobaczcie co znalazłam w środku i widzimy się przy końcówce posta..

19 maja 2016

phone photos


Czas na post, który podobno uwielbiacie! Wiem, wiem - powtarzam to za każdym razem gdy go piszę.. ale tak jest. Zdjęcia z telefonu mają największą poczytalność na blogu i sama nie wiem czemu, ale to właśnie lubicie czytać i oglądać najbardziej. Natomiast ja bardzo lubię je dla was tworzyć. Ciągle muszę usuwać nagromadzone fotki, żeby wystarczyło miejsca na nowe i tak ciągle. Dla tych którzy są tu nowi, dodam tylko że seria zdjęcia z telefonu, to po prostu zbiór fotek z ostatnich dni, które staram się jakoś podpisywać i lekko opisywać, zależnie od tego na co mam ochotę. Tym razem nazbierało się tego dość sporo, więc będziecie mieli co oglądać! Doszłam do wniosku że w tym miesiącu najczęściej fotografowałam jedzenie i widoki. Oczywiście plusem takich postów jest to, że widzicie tu większość zdjęć, których nie mogliście widzieć wcześniej, to taki mały bonus dla czytelników! Więc myślę że jeśli lubicie mnie oglądać to warto tu czasem wpaść po nowości.

Jednym z ważniejszych dla mnie dni w tym miesiącu był 13 maja. To wtedy mój chłopak wraz ze swoim przyjacielem obchodził 20 urodziny. Nie jest to właściwa data, ale cóż.. pogoda dopisała i nikt nie narzekał na pech, więc chyba nie ma co wierzyć w porzekadła. Wybawiliśmy się super, w najlepszym gronie najbliższych osób i było najlepiej jak mogłam sobie wyobrazić. Do tej pory odsypiamy..  a zdjęcie ukazuje zachód właśnie tamtego dnia! Czyż nie był cudowny?

16 maja 2016

wishlist for summer 2016


Wiosna przyszła do nas dość szybko, chociaż jak co roku nie mogłam się jej doczekać. Mam nadzieję że lato również pojawi się o czasie. W związku z tym że od dłuższego czasu kolekcjonuję w specjalnie przygotowanym do tego - folderze, ubrania które chciałabym mieć w mojej szafie na lato, dzisiaj postanowiłam je wam pokazać. Wishlist'y modowe robię rzadko, można nawet stwierdzić że bardzo rzadko. To dlatego że mój blog nie jest zbyt specjalnie związany z modą i ubrania najczęściej pojawiają się przy okazji sesji zdjęciowych, które znowu są tutaj najczęściej. Dodam tylko że dzisiaj moja składnia może być mocno naciągana i nie zwracajcie proszę zbytniej uwagi na to, jak piszę.. wracając do tematu. Stwierdziłam że pewnie jak przed każdym nadchodzącym latem, tak i w tym roku powoli zaczynacie się rozglądać za różnymi ubraniami? Może to trochę wcześnie, ale już tłumaczę dlaczego mówię o tym już teraz. Otóż dzisiejszy post będzie wyławiał moje ulubione rzeczy z internetowych sklepów chińskich: romwe & shein. A jak wiemy, to co sobie zamawiamy od nich idzie do Polski no.. dość długo. Więc stwierdziłam że napiszę wcześniej i jeśli komuś z was coś przypadnie do gustu i zamówicie to na dniach, to do lata na luzie do was dotrze. Także zabieram was w podróż po ubraniach, które skradły moje serducho i według mnie są godne pokazania ich tutaj. Postaram się o większości co nieco napisać i oczywiście do każdej rzeczy dostaniecie link, pod którym uzyskacie wszystkie szczegółowe informacje na jej temat. 

13 maja 2016

Wiosna na całego!


Kiedy tylko mam wolną chwilę, a pogoda na dworze nie pozostawia do życzenia, sprawa jest prosta - idziemy na zdjęcia! Mam to szczęście, że gdziekolwiek nie jestem, modelka znajdzie się zawsze. Tu gdzie mam dom rodzinny, zawsze podziałam coś z moją siostrą, a gdy przebywam w Warszawie, umawiam się z osobami, które gdzieś tam sobie upatrzę. Niedawno któraś z czytelniczek zapytała mnie jak znajduję osoby do sesji zdjęciowych? Sprawa wygląda tak, że na początku fotografowałam tylko moją siostrę. Z biegiem czasu zaznajomiłam się z możliwościami jakie dał mi internet i teraz, kiedy nie mam innej opcji, to po prostu wchodzę na maxmodels i wyszukuję takiej dziewczyny, jaka idealnie wpisze się w pomysł. Czasem również przez przypadek trafiam na kogoś na facebook'u i zdarza mi się wówczas napisać do takiej osoby czy byłaby zainteresowana sesją zdjęciową. Sposobów jest naprawdę wiele, tylko trzeba dobrze trafić i nauczyć się szukać. 

8 maja 2016

Japan Candy Box


Jakiś czas temu zgodziłam się na fajną współpracę. Otóż co jakiś czas wraz z moim chłopakiem lubimy testować nowe smaki. Postanowiłam że super opcją będzie otrzymanie japońskiej paczki ze słodyczami i zrecenzowanie jej na blogu, bo tak czy siak co jakiś czas to robię. Padło na wydanie marcowe, czyli możecie się domyślać że wysłano mi ją już jakiś czas temu, ale niestety - produkty z tak daleka idą zazwyczaj bardzo długo i tym sposobem, otrzymałam ją koło tydzień temu. Jeśli chodzi o zawartość to nie mogliśmy wybrać sobie co chcemy otrzymać. Produkty wybierane są odgórnie co miesiąc.. właśnie! Na początku powinnam była chyba zacząć od tego, że jcb to takie subskrypcyjne pudełka w których otrzymujemy słodycze do posmakowania. Myślę że fajna opcja. Oczywiście jak to lubią w Japonii, cała ich strona: tutaj i wszystko co tam znajdziecie, przesiąknięte jest słodkością i nadmiarem cukru.. Muszę przyznać że czekałam na paczkę z niecierpliwością i jak tylko dotarła wzięliśmy się za rozpakowywanie. W drodze trochę się poniszczyła, ale na szczęście wewnątrz wszystko było ok. 

6 maja 2016

black & white


Wczoraj miałam okazję ponownie wykonać sesję taneczną. Tym razem miałam niezłe wyzwanie, bo nie dość że dziewczyny tańczyły, to we dwie! Obawiałam się czy dam radę podołać takiemu wyzwaniu, ale efekty w pełni mnie zadowalają. Już nie mogę doczekać się aż pokażę wam więcej, ale póki co wrzucam backstage z sesji. Pierwszy raz fotografowałam takie śmieszki, wiadomo - zawsze jest wesoło i ja strasznie lubię jak mam ubaw podczas pracy, ale one jak do tej pory uśmiechały się zdecydowanie najszerzej. Zdjęcia wykonałam w warszawskiej Królikarni, a dwie tiulowe spódnice, które zostały użyte podczas sesji, znajdziecie podlinkowane gdzieś niżej. Muszę wam powiedzieć że ich jakość przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.. łał! Dziewczyny same przyznały że czują się w nich jak księżniczki, a luźna atmosfera, pozwoliła nam tworzyć w spokoju. Nawet ludzie przechadzający się dookoła nam nie przeszkadzali. 

biała spódnica - tutaj // czarna spódnica - tutaj

3 maja 2016

beige coat


Dzisiaj przybywam do was z postem który chodził mi po głowie już bardzo długo. Świtało mi że dokładnie ten płaszcz, muszę połączyć z dokładnie tą koszulką i do tego dorzucić buty na wzór moich nowych nabytków, czyli New Balance w kremowym kolorze. W sumie nie mogłam zdecydować się które będą najbardziej odpowiednie na wiosnę i najbliższe kilka miesięcy, ale ostatecznie padło na nowiutką kolekcję NB. Z tą firmą miałam już wcześniej do czynienia i buty noszą się super. Osobiście mam wrażenie że są lekkie jak chmurka i nie czuć że ma się je na nogach. Nie ma co się rozpisywać, płaszcz staje się moim ulubieńcem na tak ciepłe dni jak dziś, a was zostawiam z najprostszą stylizacją świata! Jeśli kogoś interesuje konkretna rzecz, to poniżej starałam się wypisać wszystko co miałam na sobie, mam nadzieję że ułatwię wam w ten sposób poszukiwania. I przy okazji nie zwracajcie proszę uwagi na to, że płaszcz jest pognieciony, ja nie wiem z czego to wynika.. był w pralni, nie wspominając już o tym ile razy go prasowałam zanim zaczęłam robić w nim zdjęcia.

30 kwietnia 2016

Odkryj w sobie wiosnę!


Wiosna już pełną parą! A do mnie jakiś czas temu dotarło wiosenne wydanie shiny box'a, czyli jednego z pudełek które otrzymuję do testowania. Powiem wam, że dzięki tej możliwości poznałam strasznie dużo nowych marek kosmetycznych, a co lepsze.. z wieloma zostałam na dłużej. A czy to właśnie nie o to chodzi? Z niecierpliwością czekam na każde kolejne, jakie ma wpaść do moich rąk. Dzisiaj pokażę wam zawartość shiny box 'Spring xoxo!', czyli kwietniowego XXL, a dlaczego XXL? Bo produktów było naprawdę sporo! Zobaczycie trochę zdjęć, a pod każdym z nich zamieszczam dokładny opis danego produktu. Mam nadzieję że was zachęcę i same sprawicie sobie wiosenną przyjemność. Bo kto nie chciałby dostać takiej niespodzianki? Po szczegóły jak zwykle odsyłam na oficjalną stronę: tutaj.