27 kwietnia 2019

phone photos


Ależ mnie dawno nie było, calutki miesiąc prawie. Czas leci jak szalony, a ja w ciągłym pędzie. Przez czas kiedy tu nie pisałam uzbierało się trochę zdjęć, więc zaraz je wam pokażę. W tym miesiącu mocno działałam z rzeczami na uczelnię, żeby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, bo po ubiegłym semestrze mam nauczkę, że to zły pomysł. Było źle, pomimo że wydawało mi się, że jest całkiem dobrze. W tym semestrze tylko jeden, jedyny raz byłam w domu rodzinnym i tam właściwie 99% czasu poświęciłam na projekty na uczelnię. Aktualnie mam zepsuty aparat, w dodatku zepsuł się na sesji zdjęciowej po zrobieniu dosłownie 5-10 klatek. To był poniedziałek ubiegły i tamten dzień był okropny! 

5 kwietnia 2019

weekend w Berlinie


Do tego wyjazdu zbierałam się chyba od samego początku przeprowadzki do Poznania. Wstyd się przyznać, ale to właśnie tydzień temu odbyłam pierwszą wizytę w Berlinie, który od Poznania oddalony jest tylko 2:30h pociągiem. Jakoś nie było mi nigdy po drodze i odwlekałam to, właściwie sama nie wiem czemu. Standardowo już nocleg miałam zamówiony poprzez airbnb. Strona sprawdzona, bardzo polecam. Zresztą trąbię o tym na okrągło. Przechodząc do samego Berlina, nie chcę teraz wyjść na jakiegoś super hejtera tego miasta ale totalnie nie zakochałam się. Przed podróżą przejrzałam internet w poszukiwaniu jakichś lokalizacji na jedzenie ale też smaczków typu "rzeczy które każdy powinien wiedzieć o..." i gdzieś przeczytałam stwierdzenie, że Berlin to miasto wiecznych remontów. Tak! 100% prawda. Wszędzie mnóstwo robót, dźwigów i tak dalej. Przytłoczył mnie może nie chaos, bo jak na tak ogromne miasto to i tak było dość spokojnie, ale za to syf i śmieci. Tak jak powiedziałam, nie chcę żeby wyszło że się czepiam i wyszukuję, ale naprawdę miałam okazję widzieć piękniejsze miasta i to chociażby w Polsce. Także jeśli o mnie chodzi to na kolana mnie nie powaliło. Mam za to sporo zdjęć i zabrałam Olympusa z którym jak wiecie co jakiś czas reaktywujemy wspólne działania. Miłego oglądania. Możecie mi dać znać czy byliście, jakie macie zdanie na temat tego miasta, bo bardzo chętnie przeczytam. 

10 marca 2019

phone photos


Mamy niedzielę. Na dworze pada deszcz i wieje wiatr. Miałam ambitny plan wyjść dzisiaj z domu, ale pogoda na tyle mnie zniechęciła, że zajęłam się nic nierobieniem. Byłam pewna, że minęło dosłownie parę dni od ostatniej aktualizacji w postach, a tutaj proszę bardzo 19 luty. Ależ ten czas leci, pomyśleć że za 4 dni skończę 24 lata. Nie mam pojęcia kiedy to minęło... Dzisiaj kolejna dawka zdjęć, bo systematycznie przerzucam je na laptopa, bo nie lubię mieć na telefonie bałaganu. Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze? Ja zmagam się jeszcze z zimową chandrą, a właściwie to już prawie po-zimową. Coś nie mogę się zmobilizować do działania odkąd zakończyłam I semestr na studiach, w głowie mam bardzo dużo różnych myśli, ale niekoniecznie takich, które powinnam mieć. Dużo czasu poświęcam na kolejne odcinki PLL i tak - dopiero teraz to oglądam. Nie polecam zaczynania serialu w trakcie studiów, bo gwarantuję wam, że będziecie tracić na to większość cennego czasu i nic dobrego z tego nie wyniknie, poza zmęczonymi oczami wgapionymi w ekran przez kilka godzin, w porywach do kilkunastu, bo słyszałam, że i takie asy istnieją. Zapraszam was teraz na tour po zdjęciach z małym komentarzem jak zwykle.

19 lutego 2019

ostatnie tygodnie


Przyznaję, już pomijając cały ten chaos wywołany sesją.. jak tylko się skończyła, pojechałam do domu i przepadłam. Miałam strasznie wielką potrzebę po prostu nie robić nic. Odpoczywałam. Starałam się jak najrzadziej trzymać telefon w rękach i rozmawiać, przebywać z bliskimi jak najwięcej. Szczerze mówiąc z chęcią bym tam jeszcze wróciła, bo mam wrażenie że jeszcze się nie obudziłam do końca po pierwszym przeglądzie II semestru. Nie będę się rozdrabniać nad szczegółami, bo chyba już wam nie jeden raz wspominałam, że podsumowanie studiów pojawi się po ich ukończeniu. Nie wiem jeszcze czy będzie to video czy zdjęcia i opisy, to jeszcze nie jest pewne. Również kwestia magisterki też nie została przemyślana, bo jest wiele za i wiele przeciw. Będę was informować na bieżąco. Nie myślałam że kiedykolwiek mój blog zamieni się w pisanie tylko o zdjęciach z telefonu. Powiem wam, że w dzisiejszych czasach totalnie odechciewa mi się robić cokolwiek w internecie, nie mówiąc już o tworzeniu pięknych zdjęć  na bloga, na które nikomu nie chce się nawet patrzeć. A co mowa o komentowaniu, wykluczone. No niestety, wszystko się pozmieniało - według mnie na gorsze. Ale to moja osobista opinia. Mam nadzieję, że nawet te szybkie zdjęcia poprzez które mogę wam w jakiś sposób przekazać cząstkę mojej codzienności wam się podobają. Mam trochę zdjęć z pobytu w domu i trochę z Poznania, więc postaram się dodawać to w miarę chronologicznie.

22 stycznia 2019

last days


Witam was w nowym roku. Dla mnie te początkowe dni okazały się być strasznie wymagające i trudne. Nie pisałam, bo nie miałam na to czasu, siły i ochoty. Właściwie ostatnie tygodnie funkcjonowałam jak robot. Nie brałam prawie telefonu do ręki a wszystko co robiłam obracało się wokół uczelni. Miałam świadomość, gdy wracałam ze świąt do Poznania, że to nie będą łatwe dni, ale rzeczywistość okazała się być milion razy bardziej brutalna niż sobie to wyobrażałam. Straszono mnie wcześniej, a może bardziej uprzedzano, że pierwszy przegląd naszych prac semestralnych na II roku to ciężki orzech do zgryzienia. Jak się okazało to nie był orzech, to był kamień i to taki konkretny, praktycznie niemożliwy do przełamania. Nawet nie wiem jak wam opisać to, jak się czułam. Fatalnie. Źle. Koszmarnie. Nie będę wnikać w szczegóły, ale przez myśl przeszło mi nawet czy to, że tu jestem było dobrą decyzją. Jednak mam wrażenie, że jakaś magiczna moc nade mną czuwała i wszystko zakończyło się najlepiej jak tylko mogło się zakończyć. Moje samopoczucie to była równia pochyła, a ja w tym wszystkim walczyłam, próbowałam włożyć wszystkie siły by wyjść cało. Udało się. Kolejny raz się udało. Było mnóstwo spraw do załatwiania, zaklepywania terminów, pilnowania dat, umawiania się i odwoływania, stresu... nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak okropnie się czułam - przysięgam. Ale już mam to za sobą, całe te emocje, te problemy. Zostało mi zaliczyć jeden egzamin jutro + rozliczyć się z pewnego przedmiotu w czwartek i jadę do domu. Chcę odpocząć. Oderwać się na chwilę od wszystkiego i po prostu żyć spokojnie. Ci, którzy studiują kierunki artystyczne zapewne wiedzą o czym mówię i rozumieją moje ubolewanie. Jak zwykle, w tym całym szale, najważniejsze by nie dać się zwariować - to słowa, które usłyszałam podczas tego całego zgiełku związanego z sesją, od osoby którą bardzo lubię i szanuję. Cieszę się, że mogę wreszcie wrzucić zaległości zdjęciowe na bloga, podzielić się z wami cząstką mojej poznańsko - podróżniczo - domowej relacji. 

3 stycznia 2019

podsumowanie roku 2018



No to witam was w 2019! Jestem po przeczytaniu wpisu z ubiegłego roku i muszę wam powiedzieć, że właściwie wszystko co tam zawarłam w miarę się sprawdziło w praktyce. Może powinnam zacząć od tego, że nie napisałam tego posta wcześniej, bo nie miałam na to czasu. Pojechałam z Poznania na około 2 tygodnie do domu i jedyne o czym myślałam, to była chęć spędzania czasu z rodziną i bliskimi. Nawet przez chwilę nie miałam myśli żeby tu wejść i pisać. Zresztą już dawno oddaliliśmy się od siebie z blogiem. Zarówno październik, listopad, jak i grudzień, to tylko 3 wpisy tutaj. Ale przejdźmy do rzeczy bez zbędnych pogaduszek, bo mam trochę do napisania. Czy ten rok był dla mnie szczególny?

10 grudnia 2018

ostatnie tygodnie


Nie wiem czy będę w stanie w pigułce streścić wam czas, który minął od ostatniego wpisu. Mam wrażenie, że internet jest dla mnie ostatnio w odstawce. Nie mówię że to źle, ale nie jestem pewna czy też jakoś super dobrze patrząc na moją aktywność. Tak, wiem, wiem. Nie chce się tłumaczyć i nawet nie zamierzam, ale mimo że jestem tu rzadko - nie czuję się przez to gorzej. Chcąc być szczera, muszę przyznać że nie pisze mi się tak ekstra jak kilka lat temu i pomimo że blog jest gdzieś tam na stałe zakorzeniony w moim serduchu, to jednak nabrałam do tego dystansu. Ale skoro tu jesteś i to czytasz, to raczej nie masz nic przeciwko żebym co jakiś czas wrzuciła kilka zdjęć i napisała parę słów na temat ostatniego czasu? 

Pewnie nie będziecie zdziwieni jak powiem, że większość zdjęć to uczelnia bądź jakieś moje artystyczne zapędy. Przez to że spędzam w szkole bardzo dużo czasu, to muszę przyznać, że trochę przesiąkłam sztuką i może faktycznie zdjęć robię mniej (zdecydowanie mniej), ale więcej patrzę, więcej widzę, więcej oceniam. Ostatnio zrobiłam też trochę nowych sesji zdjęciowych (nie wiem czy już wspominałam, ale strasznie nie lubię tego określenia). O nie! Ostatni wpis to Bratysława, więc właściwie od kiedy pisałam tamtym razem to przybyło chyba z 5 nowych projektów. Niestety już nie nadążam z materiałem i nie mam zamiaru ścigać się ze samą sobą żeby zdążyć, jak już wspominałam, blog nie jest u mnie na 1 miejscu. Zdjęcia poniżej to zamieszanie z poplątaniem, bo w sumie takie są ostatnio moje dni, niby planuję ale wychodzi różnie. Miłego oglądania!

11 listopada 2018

Bratysława


Jakiś czas temu, właściwie to ponad tydzień, miałam okazję jechać do miejsca, którego nigdy wcześniej nie odwiedziłam. Pewnie części z was rzuciły się w oczy jakieś zdjęcia na instagramie, bo w sumie trochę ich tam zamieszczałam - głównie w story. Otóż kilka osób od nas ze szkoły jechało do Bratysławy wystawiać swoje prace, a że w busie było więcej miejsc, to szukali kilku osób, które również chciałyby jechać. W związku z tym, że nigdy nie odwiedziłam żadnego ze słowackich miast i nie byłam w tamtej okolicy, to stwierdziłam że jadę. I było super! Po pierwsze zobaczyć to wszystko z tej innej strony, a po drugie fotografia, fotografia i jeszcze raz fotografia. Spędziliśmy tam intensywne 3 dni i w sumie ciągle zwiedzaliśmy. Mam sporo zdjęć z telefonu i chyba kilka z kliszy, którą niedawno zeskanowałam. Miłego oglądania!

31 października 2018

phone photos


No i znowu minęło dużo czasu od ostatniego posta, a ja nie mam pojęcia kiedy. Tu, w Poznaniu, ciągle jestem czymś zajęta i nawet nie mam chwili żeby się ponudzić, nic nie robić. Nie ma takiej możliwości, bo ciągle coś. I dobrze i niedobrze w sumie. Wczoraj cudem udało mi się zrobić sesję zdjęciową, bo jakiś trafem miałam chwilę, właściwie to raczej nie, ale sama sobie ją wymyśliłam. Przyznam się wam, że już marzę o nowym sprzęcie. Muszę odłożyć pieniądze i kupić sobie coś z wyższej półki, bo mój już mi nie wystarcza, w sumie jesteśmy razem już około 5 lat, całkiem sporo! Dzisiaj mam zdjęcia z telefonu, które najlepiej pokazują wam co u mnie słychać i zawsze mają pozytywny odbiór. Dodatkowo dziś w nocy wyjeżdżam do Bratysławy, ale o tym napiszę pewnie osobno i powiem wam o co dokładnie chodzi i czemu tak jadę. Z tego co sobie przypominam, to mój telefon przyjął w ostatnim czasie ogromną ilość zdjęć i większość to typowo artystyczne wytwory, jednak mimo to stwierdziłam, że je wrzucę. To też dobra data, bo mamy ostatni dzień października, lepiej późno niż wcale.

27 września 2018

moje nowe mieszkanie


W poniedziałek wróciłam do Poznania aby dalej kontynuować moje studia z fotografii. To brzmi tak niewiarygodnie, ale dokładnie za 3 dni zaczynam II rok!!! Pamiętam jak bardzo bałam się egzaminów i jaka szczęśliwa byłam jak zobaczyłam wyniki. Czas leci tak nieubłaganie, wszystko przemija bardzo szybko. Tylko patrzeć jak zleci kolejny rok. Ten zapowiada się bardzo pracowicie, ale w tym wszystkim nie chcę zapominać również o przyjemnościach, czyli wyjazdach co jakiś czas i innych małych rzeczach, które skutecznie potrafią poprawić mi humor. Jeśli czytaliście poprzednie posty, to wiecie jak fartownie udało mi się z wynajęciem mieszkania na ten rok, bo generalnie sprawa nie jest łatwa, a w moim przypadku okazało się że było w okolicach 30 osób chętnych - czemu swoją drogą wcale się nie dziwię! Mój chłopak przywiózł mnie i był tu ze mną przez pierwsze dni, żebym mogła się zadomowić i oswoić. Poza tym chcieliśmy spędzić jeszcze ostatnie chwile wolnego razem. Jestem totalnie zauroczona i prze-szczęśliwa, że to właśnie mnie wybrano i to ja miałam to szczęście by móc zamieszkać w tak pięknej okolicy - w tak przytulnym mieszkanku. Codziennie wgapiam się w widok za oknem i nie wierzę! Po prostu nie wierzę w to jaką jestem farciarą. Stwierdziłam, że muszę podzielić się z wami tym faktem i pokazać chociaż kawałeczek mojego obecnego lokum. Mam w zwyczaju pokazywać chociaż częściowo moje kolejne mieszkania, więc i tym razem chcę coś wrzucić na bloga. Nie chciałam już mieszkać sama, bo jednak się do tego nie nadaję. Wolałam wybrać pokój, ale dzielić z kimś przestrzeń wspólną i tym sposobem zamieszkałam z Agatą. Nie chcę mówić gdzie dokładnie zamieszkałam, bo ta informacja raczej nie zmieni waszego życia, a ja nie potrzebuję się tym dzielić.