10 lipca 2018

phone photos


Tak jakoś samo wychodzi, że ostatnie posty na blogu to kulisy sesji zdjęciowych i phone photos na zmianę. Ale to chyba dobrze, bo ta druga opcja zastępuje dawniejsze pisanie o tym co u mnie. Pamiętam, że kiedyś dodawałam czasem nawet tylko jedno czy dwa zdjęcia a treść zdecydowanie przeważała. Cieszę się jednak że teraz jest trochę odwrotnie i to właściwie zdjęcia więcej opowiadają niż same słowa. Dzisiaj ponownie post ze zdjęciami z telefonu, które w ostatnich dniach, jak to w wakacje - nagromadzają się ze zdwojoną siłą. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale zdecydowana większość zdjęć to po prostu jakieś okoliczności natury. Już tak jest że ciągle przewijam się a to na działkach a to rowerem pomiędzy polanami i lasami. Wdycham zdrowe powietrze, którego na co dzień bardzo brakuje mi w mieście. Ja generalnie nie mam nic przeciwko żeby plapart zamieniło się w zielnik. Także tych, którzy lubią to oglądać zapraszam na pokaz!

4 lipca 2018

kulisy sesji zdjęciowej


Przychodzę tu z kolejną dawką zdjęć kulisowych z sesji, którą udało się ostatnio zrobić. Pokazuję wam też zupełnie nową osóbkę - Monię z którą znam się już kawałek czasu i od kiedy tylko zobaczyłam jak piękną jest kobietą stwierdziłam, że nie ma opcji żeby nie stanęła przed moim obiektywem. Dopisało nam szczęście, bo pomiędzy deszczami jakie nawiedziły Polskę trafił się ten jeden, piękny, cieplutki piątek. Spotkałyśmy się u mojej Adusi, która stworzyła make up no make up w wersji totalnie naturalnej - czyli tak jak lubię najbardziej. I stamtąd ruszyłyśmy w miejsce, które mijałam często na rowerze i koniecznie chciałam tam fotografować. Nie wiedziałam kogo i jak, ale wiedziałam że muszę! Monia (z tego co mi powiedziała), nie miała zbyt okazji na pozowanie do zdjęć, więc tym bardziej należą jej się brawa i owacje na stojąco, bo życzyłabym sobie żeby wszystkie dziewczyny tak sobie radziły. Czasem jest gorzej nawet z tymi, który *niby mają już tyle, tyle praktyki.. No nic, jestem super zadowolona ze zdjęć i już niebawem będziecie je mogli oglądać na Photographs by Plapart na facebook'u, a przy okazji zapraszam was serdecznie na film, który wrzuciłam na yt o, tutaj - podsumowanie sesji zdjęciowych pierwszej połowy 2018 roku. A teraz zobaczcie jak z boku wyglądała nasza sesja z Monią na tle natury skąpanej zachodzącym słońcem.

26 czerwca 2018

backstage sesji z Mają


Nie mówcie mi tego, doskonale wiem jak bardzo słabo w czasie rozkładam sobie wrzucanie postów i przyznam, że sama nie rozumiem czemu tak się dzieje. Po prostu chyba nie przykładam do tego większej wagi. Dzisiaj mam do pokazania kulisy sesji zdjęciowej jaką udało nam się zrealizować z Mają jeszcze przed moim wyjazdem z Poznania. Efekty już dawno pojawiły się zarówno na mojej stronie na facebook'u jak i na instagramie. Chociaż powiem wam szczerze, że i jedno i drugie straszliwie zaczęło obcinać zasięgi przez co totalnie przestało mi się chcieć coś dodawać.. no bo i po co skoro totalnie nie ma kontaktu z czytelnikami i obserwatorami? Beznadzieja! Ale wracając do tematu sesji. Majka tak jak ja jest zakochana w klimatach eterycznego lata sycylijskiego/włoskiego. Wiecie - wino, owoce, wiklinowe rzeczy, delikatne ubrania i dym z papierosa. Tak miała wyglądać sesja. W praniu wyszło troszkę inaczej bo pomyliłam miejsce docelowe, ale przez wzgląd na zachodzące słońce stwierdziłyśmy, że zostaniemy tam gdzie dotarłyśmy. I nie żałuję! Zdjęcia mega mi się podobają i miałam ogromny problem by wybrać te ulubione do dodania. Nigdy nie wrzucam wszystkich które mam, ale o tym raczej już wiecie. Dzisiaj zobaczycie backstage - czyli trochę od drugiej strony, jak wszystko się toczyło. Miłego przeglądania.

17 czerwca 2018

phone photos


Muszę przyznać, że dzisiejszy post to jeden z tych które nawołują do starej formy mojego bloga. Typowo o tym co u mnie się dzieje, jak płynie mi życie, co robiłam w ostatnim czasie i jak generalnie lecą mi dni. Niedawno wróciłam z roweru, czekam na brata bo ma wpaść i stwierdziłam, że w międzyczasie wrzucę posta. Mam w zanadrzu kilka przygotowanych, ale zawsze dzieje się coś przez co muszę odkładać ich dodanie. Zdjęć z telefonu nie dodawałam już dawno i trochę się tego uzbierało. Znajdzie się nawet coś z Poznania, a przecież już minął kolejny tydzień odkąd jestem w domu. Ciągle to powtarzam, ale nie byłam tu tak długo że nie potrafię nacieszyć się tym wszystkim. Ciągle mam niedosyt i staram się z każdego dnia wycisnąć jak najwięcej. Internet odstawiłam delikatnie na bok (pomijając instagram, bo tam często coś wrzucam) i wolę teraz zajmować się tym, co sprawia mi przyjemność, co mnie cieszy i co pozwala mi poczuć się po prostu dobrze. Bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do zdjęć.


Zacznę trochę od tyłu, bo zdjęć z naturą w tle mam chyba najwięcej do pokazania. Odkąd przyjechałam do domu, a właściwie odkąd przywiózł mnie mój chłopak to dosłownie na każdym kroku zdarza się okazja do fotografowania roślinności. Szczęście chciało że pochodzę z miejsca gdzie mam jej pod dostatkiem! Powyżej możecie podziwiać piękne pola makowe które mijaliśmy opuszczając Poznań. 

10 czerwca 2018

podsumowanie 1 roku studiowania fotografii


Wczoraj minął dokładnie tydzień odkąd opuściłam Poznań i oddałam się błogiemu lenistwu we własnym domu. Czekałam na to z niecierpliwością i powiem szczerze, że do tej pory nie nacieszyłam się wolnością i spokojem jaki płynie z tego miejsca. Dopiero po wyjeździe na studia w Poznaniu doświadczyłam prawdziwej tęsknoty za domem, bo przecież to już nie Warszawa i 1:30h autem, tylko Poznań, który jest o wiele dalej na mapie. Jednak udało się! Skończyłam I rok fotografii i powiem wam, że nie wiem kiedy ten czas minął. Studiowanie tego kierunku jest tak intensywne i czasochłonne, że nie wiadomo gdzie znikają kolejne miesiące. Dzisiaj bez zbędnego przedłużania chciałabym podsumować tutaj cały I rok i przedstawić swoje odczucia. Nie będę dzieliła posta na kategorie, tylko wszystko będzie dokładnie tak, jak mi ślina na język przyniesie. Przy okazji przedstawię wam swoje prace, które wykonałam na koniec I i II semestru. Może wyjdzie z tego rozprawka, a może krótki opis - to się okaże. Tymczasem zapraszam do niedzielnej lektury!

Chyba należy zacząć od tego (dla tych, którzy nie wiedzą) że moje studiowanie fotografii to było totalnie odległe marzenie i coś czego chciałam od zawsze. Zależało mi aby się dostać, ale wiedziałam doskonale, że są osoby dużo lepsze, dużo bardziej pasujące do schematu takiej szkoły. Miałam duże rozeznanie we wszystkich artystycznych uczelniach w Polsce, ale Poznań wydał mi się dla mnie najodpowiedniejszy. Jednocześnie poziom tam był ponad moje siły (tak mi się wydawało) ale postanowiłam, że raz się żyje i nawet jeśli się nie dostanę, to mimo wszystko chcę spróbować. W dni kiedy odbywały się egzaminy musiał na mnie spłynąć ogrom szczęścia, bo nie dość że dostałam się, to jeszcze z wynikiem który zapewniał mi 4 miejsce na 15 osób, które się dostały. Totalny szok i niedowierzanie. Przez całą drogę jaką przeszłam od początku egzaminów do teraz działo się naprawdę wiele. Dużo razy czułam się doceniona, ale często też chciałam dać sobie spokój. W takich momentach bliscy jednak utwierdzali mnie w przekonaniu że jestem w odpowiednim miejscu i muszę dokończyć to co zaczęłam, bo przecież spełniają się moje marzenia.

Studiowanie fotografii nie jest sprawą prostą i nie chcę tutaj mówić, że to coś najtrudniejszego, ale z pewnością to kierunek specyficzny. Trzeba umieć dzielić sobie czas tak, by zawsze móc sięgnąć po aparat, ale także nie odpuszczać spotkań z bliskimi, czego ja uczyłam się cały rok. Trzeba też być bardzo cierpliwym, świadomym tego co się robi, ale potrafić również przyjąć krytykę i znieść mniej przyjemne sytuacje jak przykładowo taka kiedy cały semestr jesteście chwaleni a na koniec któraś pracownia stwierdza, że akurat na waszą pracę nie ma miejsca. Już pomijając fakt, że to miejsce jest, bo przecież ściany stoją w połowie puste. Często każdy z naszej 11 (bo tyle nas zostało) musiał zmierzyć się z czymś ponad jego siły. Waliliśmy głowami w mur, robiliśmy coś, co później mogliśmy wyrzucić do śmieci, nie mówiąc o pieniądzach, które topiliśmy na uczelni. Jednak mimo tych kilku wymienionych i wielu innych nieciekawych sytuacji, myślę że warto. Mimo wszystko.

29 kwietnia 2018

phone photos


Ostatni post z tej serii pojawił się u mnie w lutym, hm.. trochę czasu już upłynęło więc stwierdziłam, że to odpowiedni moment na odświeżenie. Obecnie trwa armagedon przed sesją, bo nie wiem czy wspominałam, ale jak dobrze pójdzie zakończę I rok studiów już pod koniec maja. Generalnie rzadko jestem teraz w internecie, o blogu nie wspominając, ale są rzeczy ważne i ważniejsze - co ciągle powtarzam sobie w myślach. Nie chcę przedłużać, bo generalnie wszystkiego dowiecie się czytając opisy do poszczególnych zdjęć. Miłego oglądania!

18 kwietnia 2018

backstage w pracowni rysunku


Niedawno uświadomiłam sobie, że zdjęcia które robię zaczęły przybierać nieco inny charakter. Mam wrażenie, że powoli udaje mi się kształtować swoją ścieżkę, oczywiście nie muszę mówić że przede mną jeszcze mnóstwo pracy i poszukiwań, ale zaczynam widzieć w tym sens, cel. Odnajduję się w pracy z osobami, które tak jak ja dają 100 procent siebie na sesjach. Każdy z nas poświęca swój czas i według mnie wkład powinien być 50/50. Ale to tylko taka wstępna dygresja. To, że studiuję na takiej uczelni na jakiej studiuję i są to studia artystyczne - mam dzięki temu dostęp do niewyobrażalnie pięknych lokalizacji. Kiedyś mogłam o tym tylko pomarzyć i pooglądać sesje w internecie. Teraz to mam! Dodatkowo Poznań zaskakuje mnie ciągle to nowymi osobami, modelkami. Poznałam wspaniałe dziewczyny, a dzisiaj chcę wam pokazać kulisy sesji z dwiema Kasiami z których jedną już pewnie kojarzycie, bo zdarzało nam się działać co nieco. Druga Kasia to nowa Kasia, ale równie fajna. Generalnie zdjęcia udało mi się jednego dnia zrobić i tego samego obrobić! Staram się nigdy nie zalegać z terminami, ale takie kosmiczne tempo tworzenia nie jest częstością. Zazwyczaj zajmuje mi to max do tygodnia, a tu bum! Piękne kobietki, sceneria jak z marzeń, do tego muzyka i zapach farby malarskiej. Czy może być lepiej? Mały spojler - zdjęcia wyszły naprawdę ekstra, już nie mogę się doczekać aż je zobaczycie. Także czyhajcie na facebook'u na Photographs by Plapart, bo sukcesywnie będę starała się je dodawać. 

12 kwietnia 2018

ro_ślinka


Ajć, sporo mnie tu nie było. Właściwie odpuściłam sobie wszelkiej maści sprawy już przed świętami i cały tamten okres myślałam tylko o tym, by wyjechać do domu. Miałam na to ogromną ochotę głównie dlatego że nie było mnie od stycznia, a oprócz tego musiałam wykonać tam kilka projektów na zajęcia. Więc jak widzicie, to że wyjeżdżam nie jest równoznaczne z tym, że odpoczywam. Nie ma tak łatwo. Moje studia wymagają ode mnie trochę innego zaangażowania niż większość, bo tutaj nie wystarczy zakuć by mieć zaliczone. Trzeba non stop pracować, coś robić, wymyślać, szukać, odkrywać. Generalnie od września ubiegłego roku nie przestaję myśleć o fotografii nawet na jeden dzień, bo towarzyszy mi cały czas. Wrzucenie tego posta jak i samej sesji odłożyłam na "po świętach", co okazało się być strasznie złym pomysłem, bo jak wróciłam tak do teraz nie wiem w co włożyć palce. Mam mnóstwo spraw na głowie i muszę ze wszystkim się uporać i nie chodzi tu o narzekanie, ale czasem zwyczajnie - jest ciężko! Na szczęście udało mi się wygospodarować chwilkę by dodać tego posta. 

23 marca 2018

Praga na weekend


Prawdę mówiąc zastanawiałam się czy pisać ten post i świadomie go odkładałam w czasie. Owszem, zazwyczaj kiedy gdzieś jadę to po powrocie wrzucam tu jakąś mniej lub bardziej treściwą relację z danego miejsca. Skąd więc moje wahania tym razem? Jakiś czas temu stwierdziliśmy z chłopakiem, że marzec będzie idealnym dla nas miesiącem żeby gdzieś jechać i odetchnąć od przytłaczającej nas codzienności. Właściwie widujemy się obecnie rzadko więc każdy wspólny wyjazd to dla nas trochę taka celebracja. Mam wrażenie, że fotografia w obecnych czasach zeszła trochę na błędne tory. Teraz nie jest dziwne to, że ktoś lata z telefonem i robi zdjęcia wszystkiemu co zobaczy bez względu czy niesie to ze sobą jakąś wartość.. Nie trzeba szukać daleko by to zauważyć. Przyznam, że zaczęło mnie to trochę przytłaczać. Wręcz przerażać! Dlatego niezbyt się przejęłam kiedy po powrocie zauważyłam, że cały wyjazd robiłam zdjęcia w telefonie w złym formacie, a aparatem posługiwałam się bardzo, bardzo niewiele. Właściwie jeśli już go używałam to widać, że jakoś specjalnie nie przykładałam się do kwestii technicznych. Ten wyjazd był po to, byśmy mogli totalnie się odizolować od tego co otacza nas na co dzień i cieszyć czasem spędzonym tylko we dwoje. To był chyba pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy bardziej skupiłam się na tym co widziałam, a nie na tym co zobaczę poprzez obiektyw. Mam wrażenie, że moje podejście trochę ewoluuje i zaczynam dostrzegać ile mnie ominęło przez to, że aparat stanowił dla mnie 3/4 każdej podróży. Miałam z tym problem i teraz to widzę. Oczywiście nie było tak, że totalnie nic nie fotografowałam, bo pisałam już wyżej że coś tam powstało, ale nie była to taka częstotliwość jak zazwyczaj. Może też dlatego, że nasz wyjazd trwał zaledwie 3 dni - ale to w zupełności starczyło aby zwiedzić najważniejsze punkty Pragi.

4 marca 2018

palmiarnia


Sama nie wierzę w tempo w jakim udało mi się wejść w ten rok jeśli chodzi o zdjęcia. Jednym z moich założeń, które miałam gdzieś z tyłu głowy było robienie jak największej ilości zdjęć. Znam siebie, wiem jak to jest i później kiedy przychodzą wakacje i wszelkiego rodzaju wyjazdy, zazwyczaj fotografia schodzi na drugi plan - oczywiście mając na myśli typowe sesje zdjęciowe, bo z reguły jeśli chodzi o sam aparat, to towarzyszy mi praktycznie zawsze. Jest początek marca, a ja nie mam dość i ciągle chcę nowe i nowe. To chyba dobrze wróży! Tymczasem mam wam do pokazania kolejny backstage z Kasią, która już tu kiedyś była. Tym razem moje ukochane zieleniny w towarzystwie kubka herbaty, czy może być lepiej?