27 lipca 2015

p l a n t s | BACKSTAGE


Dobrze że są wakacje i wszystko co mi wpadnie do głowy, od razu realizuję! Mam tu na myśli pomysły na sesje zdjęciowe. Ile to już razy zdarzało się że coś, co było w moim zamyśle genialne, musiało na realizację czekać tak długo, że później całkiem o tym zapominałam. Wiecie co? Żałuje że nie jestem zahartowana w tym temacie i nie robię zdjęć przynajmniej 2 razy w tygodniu. Taka statystyka bardzo by mi odpowiadała. Niestety nie jestem w stanie w takiej ilości.. a z resztą, nie mówmy już o tym! Na dzisiejszy post przygotowałam kulisy najszybszej sesji jaką w życiu wykonałam. Niestety, razem z moją siostrą musiałyśmy działać w skupieniu i na prędkości. Chmury które powoli się do nas zbliżały były przerażające! Ale wszystko się udało, uf. Nagle naszło mnie na delikatne, naturalne portrety w towarzystwie roślin. Naleciało mnie. Po prostu. Stwierdziłam że tak! Chcę wykonać takie zdjęcia, no i oto jestem ze świeżutką sesją sprzed kilku dni. Wszystkie pytania wyprzedzam, zdjęcia zrobione canon'em 600D + obiektywem 50mm 1/8, który kocham.


biały kombinezon - BEZPOŚREDNI LINK


Mój blog jest od dzisiaj oddany w dobre ręce (przenośnia). Będą tu zachodziły niebawem spore zmiany, mam nadzieję że na lepsze! Dodatkowo postaram się umieszczać posty w osobnych kategoriach, przy czym pojawi się także temat fotografii, bo przecież to ona stanowi główny sens tego bloga i to na niej wszystko się opiera. Ps. jak wam się podobają te zdjęcia? 

25 lipca 2015

cosmetics | new in & favourites


Co takiego? Paula i kosmetyki? Czy to możliwe? Tak! Dobrze przeczytaliście.. dzisiaj trochę o kosmetykach. Pokażę wam co otrzymałam nowego, co wpadło mi w oko, a co zdecydowanie mogę wam polecić. Stwierdziłam że zrobię sobie przerwę w malowaniu (dzielnie towarzyszę mamie w odnawianiu tarasu) i wrzucę posta z którym zwlekam z różnych przyczyn. W tej chwili nie chcę pisać jakich. Jeśli chodzi o sprawy kosmetyczne, a tym bardziej kolorówkę to nie mam bladego pojęcia, co, po co, jak i dlaczego - ale w związku z tym że kilka osób się domagało takiego tematu, to oto jestem! Bo czemu by nie napisać o tym, skoro chcecie? Dla mnie żaden problem, a i polecę wam kilka drobiazgów. Miłej lektury! 


W związku z tym że ostatnio dopadły nas burze, nie miałam ani prądu, ani wody przez co zaczęłam się po prostu nudzić. Wlazła we mnie wówczas dusza kreatywności i stworzyłam zdjęcia prezentujące nowe beGlossy na lipiec. Pudełko okazało się być obfite w perełki! I właśnie w ten sposób chcę zacząć, pokazując wam rzeczy które koniecznie musicie nabyć! Przy okazji zachęcam do wejścia na ich stronę internetową, zapoznania się ze szczegółami i kupienia sobie subskrypcji, bo otrzymywanie pudła do testowania w momencie zupełnego braku pojęcia o tym co jest wewnątrz to niezła radocha! Polecam zajrzeć: beglossy.pl Poniżej zaprezentuję produkty, które porwały moje serce!


Nie sposób nie wspomnieć o tym cudownym duecie, który mam zamiar kupić w większych rozmiarach. Używam tych produktów zaledwie kilka dni, a moja cera osiąga powoli stan idealny. Polecam zarówno żel, jak i krem. W obydwu przypadkach czuć że nawadniają i robią rewolucję na buzi w pozytywnym słowa znaczeniu.


Regenerum bardzo dobrze się u mnie sprawdza! Miałam już chyba wszystko co możliwe z tej firmy i nic mnie nie zawiodło, dlatego wiedziałam że również z serum do ciała będę zadowolona. Zdecydowanie regeneruje skórę! To co muszę napisać, to świetny zapach i genialna aplikacja, spray w formie musu, można go psikać bezpośrednio na skórę, jednak ja wolę na rękę. POLECAM! Fakt, jest dość drogi, ale ma sporą pojemność i jest bardzo wydajny.


Mały duet szampon & odżywka na końcówki. Po tych produktach mam wrażenie jakbym wyszła od fryzjerki. Moim włosom funduję co jakiś czas taką pielęgnację, są wtedy miękkie i delikatne w dotyku. Fajna sprawa.

Poza tymi produktami jest jeszcze kilka, o których chcę wspomnieć. W większości pewnie je już u mnie widzieliście, ale skoro pojawiają się po raz kolejny, to muszą się na prawdę sprawdzać, więc czytajcie dalej!


Dalsza pielęgnacja twarzy, różowy płyn micelarny z garniera jest wam już z pewnością doskonale znany. Jak dla mnie jest mistrzem wśród płynów i dodam tylko że niedawno można było go dostać za zaledwie 12zł w biedronce!! Nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży, ale szukajcie. Liście manuka z ziaji też już się tutaj pojawiły, przed moim wyjazdem nad morze. Jednak teraz mogę napisać coś więcej, bo minęło trochę czasu odkąd zaczęłam go używać. Jak widać jest giga wydajny, używam go codziennie, a ubyło go zaledwie troszeczkę. Fajnie odświeża twarz. Niestety pasta którą miałam z tej samej serii mi się skończyła i muszę ją dokupić. Wszystkie produkty dostaniecie w aptekach. Suche szampony to jeden z podarunków od kosmetykomania.pl które miałam okazję przetestować. Są fajną alternatywą dla osób które wyjeżdżają, a lubują się w tego rodzaju włosowych pomocach. Osobiście lubię batiste, ale w tych dużych coś mi nie pasowało.. za to te mini buteleczki kończą mi się w ekspresowym tempie i pewnie zamówię sobie kolejną porcję! Stacjonarnie nie wiem gdzie można je dostać, dlatego polecam zerknąć na sklep kosmetykomania.pl Balsam do ciała, a właściwie masło które widzicie poniżej również otrzymałam z tego cudownego sklepu. Na początku byłam przerażona jego słodkim zapachem bitej śmietany, bo wydawał mi się zbyt intensywny, ale na ciele przeistaczał się w delikatną, puszystą i lekko pachnącą powłoczkę. Kocham to masło i często go używam. Szczególnie obecnie, kiedy moja skóra jest opalona i sucha.


PĘDZLE - bezpośredni link 

A teraz to, na czym znam się najlepiej! (czyli wcale się nie znam) Jak może zauważyliście na zdjęciach, zdarza mi się trochę pomalować twarz, jednak nie by coś zakryć, a raczej żeby poćwiczyć. Mam 20 lat, a z malowaniem się jestem na bakier. Dzięki uprzejmości kosmetykomani, o której pisałam wyżej otrzymałam swój pierwszy!!! tusz do rzęs, bo wcześniej nie był mi potrzebny. Jednak ten z paese (nie pamiętam czy to tak się pisało), okazał się zbyt mocny i wymieniłam się z mamą, po czym znalazłam swojego ulubieńca! Widzicie go poniżej. Do tego mam też swoją paletkę nude z catrice, która jest delikatna i dla mnie idealna. Zaczęłam bawić się też w kolorowanie ust, niżej macie moje dwie ulubione kredki do ust. Jeśli chodzi o pędzle to są bardzo miękkie i świetnie się sprawdzają. Zapomniałam wam pokazać puder który czasem nakładam, ale pamiętam że jest z firmy bell z takimi białymi literkami. 


Na koniec chcę pokazać rezultaty mojej 2-tygodniowej kuracji na wybielanie zębów. Miałam szansę przetestować paski wybielające od MrBlancTeeth i jestem pod ogromnym wrażeniem. Myślę że za jakiś czas do nich wrócę, a teraz chcę dać moim zębom odpocząć. Czy ktoś z was ich używał? A tak przy okazji.. chyba już bardzo dawno nie było na moim blogu moich zdjęć w pokoju w tym słynnym miejscu? 


Jak ktoś ma ochotę to może wejść sobie na ich stronę tutaj: mrblancteeth.com Pooglądać zdjęcia innych użytkowników, bądź zamówić dla siebie własną kurację. Nie chcę szukać zdjęć dla porównania, jeśli chcecie ją zobaczyć, to sami cofnijcie się w postach. Poza tym przepraszam za tą armię krostek na twarzy.. z reguły ich nie ma, a kiedy już chcę zrobić zdjęcia to się pojawiają. Jak pech - to pech!

Używaliście którejś z wymienionych rzeczy? Sprawdziły wam się?

22 lipca 2015

nice afternoon | last day


Dzisiaj uszczuplam trochę ilość postów z mazur, bo czekają inne tematy, które mam zamiar tu poruszyć i tak jak sobie tego życzyliście, będzie rozbieżnie. Stworzę sobie listę i sukcesywnie będę wrzucać kolejne materiały na bloga. Mam już nawet coś kosmetycznego dla was, ale teraz jeszcze pomęczę was mazurami. Na mazurach wreszcie udało nam się spróbować carlo rossi moscato pink, na które czaiłam się już bardzo, bardzo długo. Jeśli mam być szczera, to nie ma dla mnie lepszego wina niż carlo rossi moscato, a pink które piliśmy na mazurach okazało się dla nas zbyt słodkie, ale odpowiednio schłodzone nie smakowało jakoś straszliwie źle. Pamiętam, że tamtego dnia nie mogliśmy znaleźć miejsca nad jeziorem, bo każdy pomost i każdy brzeg był zajęty. Pogoda dopisywała. W dzisiejszym poście zobaczycie też zdjęcia z naszej wyprawy do lasu, kiedy to szukając pięknych miejsc i widoków zapierających dech w piersi, przeszliśmy 5km! To była dla nas poczciwa dawka sportu. Najgorsze były kręcące się dookoła muchy końskie, ale dzięki ręcznikom skutecznie je odganialiśmy. A na mazury przyjechał do nas piękny, pomarszczony piesek, który w te upały ledwo sapał. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Toscany, czyli mojej ulubionej pizzerii w Szczytnie, którą odwiedzam za każdym razem kiedy się tam pojawię. Tym razem oprócz pizzy, skusiłam się również na deser o dziwnej nazwie 'bezowiec lodowy' i powiem wam szczerze.. niebo w gębie!


koszulka - BEZPOŚREDNI LINK 

Jak się zapewne domyślacie, zdjęć mam dużo, dużo więcej niż tu zamieściłam. Jednak nie chcę przesadzać, a te które się tu znalazły zapewne starczą by miło wspominać wyjazd za każdym razem gdy się je zobaczy! 

21 lipca 2015

by the water


Post miał pojawić się wczoraj, ale niestety nie byłam w stanie go dodać. Burza która do nas przylazła spowodowała całkowite odcięcie od wody i prądu. Na szczęście sytuacja opanowana i wszystko już jest dobrze. Powiem wam, że na dłuższą metę nie dałabym rady tak funkcjonować. Dzisiaj trochę o miejscu na mazurach gdzie spędzaliśmy zdecydowanie najwięcej czasu! Woda w jeziorze na które trafiliśmy, okazała się być bardzo czysta. Widać w niej było całe dno i każdy mały szczegół rzucał się w oko. Okazało się że leżenie na pomoście bez obecności komarów przez kilka godzin jest możliwe! A jeśli ma się jeszcze na sobie najwygodniejsze kimono na świecie.. czego chcieć więcej? 

 kimono - LINK DO SKLEPU / góra kostiumu - H&M / dół kostiumu - BEZPOŚREDNI LINK


Dodam tylko że kimono to super sprawa i bardzo polecam! Czy któraś z was posiada? Co o nich myślicie?