19 sierpnia 2017

backstage w czerwieni i czerni


Kilka dni temu miałam okazję podziałać trochę z kolejną tancerką. Tym razem przed moim aparatem wyginała się Ania. O wspólnym projekcie myślałyśmy już przed wakacjami, ale zdarzenia, które trafiały się po drodze sprawił, że koniec końców nie mogłyśmy się spotkać. W momencie kiedy dowiedziałam się, że będę w Warszawie na kilka dni, od razu do niej napisałam. Uwielbiam współpracę z dziewczynami, które tańczą. Jest w takich sesjach coś magicznego, innego... te wyskoki, wyjątkowe wyczyny i pozy, które nie towarzyszą pierwszej lepszej sesji zdjęciowej. Ania zalewała mnie pomysłami od samego początku sesji, była konkretna w tym co robiła i nasza wspólna burza mózgów sprawiła, że wyszły naprawdę fajne ujęcia! 

6 sierpnia 2017

Mazury


Kilka dni temu, a dokładniej w środę obudziłam się z ogromną chęcią na wyjazd. Pogoda sprzyjała i razem z mamą już z samego rana zamówiłyśmy sobie 3-dniowy wyjazd na mazury. Nie napalałam się, że znajdę coś hiper-super-ekstra, bo właśnie zaczął się największy sezon na wyjazdy, po drugie nie miałyśmy pomysłu co i gdzie. Postanowiłam, że wejdę na mój ukochany serwis airbnb z którego zawsze zamawiam noclegi i przy tym może trafię na coś interesującego. Miałam ochotę odwiedzić mazury, bo w tym roku mam bardzo 'słabe' wakacje. Mam tu na myśli, że nie wyjeżdżam w sumie nigdzie i nic nie planowałam. Wszystko w związku z ogromnym wyjazdem, który szykuje mi się w zimowym miesiącu, którego zresztą nie cierpię, a tym bardziej w Polsce - jest zimno, buro i ponuro. Ale o wszystkim dowiecie się niewątpliwie z mojego instagrama (instastory) jak zwykle. Tymczasem moje zamawianie wyjazdu na mazury z mamą trwało całe 3 sekundy i wyniosło mnie - uwaga! 7zł... pierwszy raz trafiłam na taką cenę, trochę szperałam, trochę oszczędziłam na moim airbnb koncie i cyk! Wyjazd wyszedł nas niemalże za darmo. Jechałyśmy autem, a na miejscu byłyśmy tylko 2 noce. 

1 sierpnia 2017

Hej wesele!


Dokładnie 15 lipca tego roku brat mojego chłopaka ożenił się. Mieliśmy okazję być tam w wyjątkowym charakterze ponieważ mój chłopak świadkował. Był to jeden z piękniejszych ślubów na jakich byłam, a pierwszy taniec rozłożył mnie na łopatki - dosłownie! Zastanawiałam się czy właściwie o tym pisać i wrzucać zdjęcia, ale stwierdziłam, że jest to całkiem ważne wydarzenie i należy o tym wspomnieć. Chociażby przez wzgląd na fakt, że fajnie będzie za jakiś rok sobie o tym przypomnieć. Ceremonia w kościele była piękna i wzruszająca, a cała impreza wraz z poprawinami jak najbardziej na plus. W sierpniu czeka mnie jeszcze jedno wesele - mojego kuzyna. Tymczasem nie ma co aż tak wybiegać naprzód - obejrzyjcie sobie krótką relację z minionego wesela.

30 lipca 2017

phone photos


Po dłuższej nieobecności przychodzę do was z bardzo lubianym postem - zdjęcia z telefonu. Tak jak pisze to wiele osób, najbardziej odzwierciedlają one moje życie codzienne. Myślę, że ich ilość nie jest jakaś ogromna, ale ostatnio skupiam się bardziej na bliskich i totalnym odpoczynku niż na zdjęciach. Mimo wszystko trochę ich się uzbierało. Dlaczego nie piszę częściej skoro są wakacje i dużo, dużo wolnego czasu? Słuchajcie, już wspominałam jakiś czas temu, że ustawienia bloga trochę mi się porąbały. Powiem szczerze, że samo wejście tutaj wprawiało mnie w dreszcze ze złości, bo wygasły mi linki i tym samym zniknęła ikonka "czytaj dalej" oraz loader bloga. Z domeną też dzieją się niestworzone rzeczy, ale to już inna historia. Przez to, że ciągle miałam coś na głowie, to nie mogłam pozwolić sobie na to by po prostu usiąść i naprawić to, co uległo samozniszczeniu - bo inaczej się tego nazwać nie da. Dzisiaj znalazłam wreszcie moment i cyk! Udało się przywrócić pożądany stan rzeczy. Uf! Mówię wam, że takie sytuacje odbierają chęć do czegokolwiek. Na szczęście jestem - i wrzucam kolejną dawkę zdjęć jakie cyknęłam telefonem w ostatnim czasie.



sukienka zamawiana: >TUTAJ<

20 lipca 2017

Germany photo dairy


Moje opóźnienie z pisaniem na blogu spowodowane jest nie tyle brakiem czasu, ale pewnymi problemami w jego działaniu. Jeśli ktoś z was się zna, to zauważył, że jak się tu wchodzi to ikonka poczekania szwankuje, a także grafika rozwijająca opcję 'czytaj dalej'. Właśnie jesteśmy w trakcie rozwiązywania tego problemu, ale mimo wszystko stwierdziłam że nadszedł już ostatni moment na to, by dodać zdjęcia i napisać kilka słów o moim wylocie na zachód. Mam nadzieję, że nie dajecie się zwieść i mimo tych małych błędów na blogu wchodzicie i oglądacie co się dzieje? Zdjęć będzie dużo. Pozwoliłam sobie połączyć phone photos i zdjęcia z aparatu, bo tych pierwszych nie było jakoś bardzo dużo. Ogólnie rzecz biorąc, zaraz po egzaminach na fotografię wybrałam się na mini 2-tygodniowe wakacje za granicą. Zupełny chill, nic-nie-robienie, którego na maksa mi brakowało. Ze względu na fakt, że miejsce mojego pobytu okazało się być przepiękne, najwięcej zdjęć jakie zrobiłam stanowią ładne widoki. Samolotem ostatni raz leciałam w 2012 i nie jest to coś co uwielbiam, ale dla tych widoków warto latać! Pozwólcie, że zacznę właśnie z nieba...

14 lipca 2017

skończyłam studia


Moje studia zakończyły się na dobre już w czerwcu. Swoją pracę licencjacką broniłam dokładnie 14 czerwca, a kilka dni później jechałam na egzaminy z fotografii. Wobec tego dzisiejsza data jest specyficzna, bo mija dokładnie miesiąc odkąd się obroniłam. Moja obrona odbyła się stosunkowo wcześnie, co idealnie złożyło mi się z resztą moich planów na ten miesiąc, bo uwieńczeniem był wyjazd za granicę na 2 tygodnie z którego wróciłam kilka dni temu. Ale może opowiem wam wszystko od samego początku? Umówmy się, że ten post będzie typowo opisowy i skupię się na tym, aby jak najdokładniej przedstawić wam zarówno początek jak i przebieg mojego studiowania.


26 czerwca 2017

3 dni w Poznaniu


Ostatnio moje życie wirowało między egzaminami, zaliczeniami i ogólnym próbowaniem zakończenia wszystkiego co mało przyjemne, ale jednak ważne. Jeśli śledzicie mnie na bieżąco, to wiecie że 14 czerwca miałam obronę pracy licencjackiej, którą udało mi się zaliczyć na 5! Natomiast od 21 do 24 czerwca byłam w Poznaniu. Tego również mogliście się dowiedzieć z mojego instagrama - @paulamroczkowska. Jednak nie wspominałam po co tam jestem i dlaczego jest to dla mnie aż tak istotne. Wrzuciłam kilka zdjęć, ale większą, pełniejszą relację dodaję w tym poście. 24 czerwca jak tylko wróciłam do Warszawy (koło północy), położyłam się do łóżka i zasnęłam. 25 natomiast cały dzień się pakowałam i przeprowadzałam do swojego domu. Jak tu przyjechałam, to kolejna część dnia + kawałek dzisiejszego minęło mi na rozpakowywaniu. Mam nadzieję, że nadążacie za wszystkim co piszę? Z tym postem celowo czekałam do dziś, dlatego że wczoraj tam-ta-da-dam!!! Dowiedziałam się o wynikach mojego wyjazdu - byłam na 3-dniowych egzaminach na fotografię i wiecie co? Dostałam się! Spełniło się moje najskrytsze marzenie, dostałam szansę o jakiej jeszcze niedawno nawet nie śniłam. Niesamowite! Ale ten temat poruszę jeszcze w osobnym poście, bo wszystko jest dość świeże i jeszcze sama nie dowierzam w to co się aktualnie dzieje. Jutro wyjeżdżam na 2 tygodnie. Potrzebuję odetchnąć, odpocząć. Te kilka dni od połowy czerwca było dla mnie naprawdę trudne, ale już po wszystkim. Tymczasem mam dla was relację z Poznania, którą udało mi się zebrać ze zdjęć z kilku dni, bo starałam się zwiedzać miasto w każdej wolniejszej chwili.

16 czerwca 2017

phone photos


Od ostatniego phone photos minęło sporo czasu. Na szczęście wracam powoli do żywych i może uda mi się bywać tu częściej. Tak jak już pisałam, wobec siebie samej mam największe wyrzuty, ale moje życie po prostu tak się toczy, że sporadycznie (nad czym bardzo ubolewam) jest w nim miejsce na social media. Najczęściej jestem na intagramie, którego sporą część znajdziecie w pasku po lewej stronie bloga. Dzisiaj kolejna dawka zdjęć i tak jak to zwykle bywa, będę się odwoływać bezpośrednio do zdjęć. Także do zobaczenia na końcu posta! 

10 czerwca 2017

backstage


Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy.. no dobra, dziwny pomysł. Ale tak mam, że nawet jeśli moje pomysły nie są do końca zwyczajne, to i tak muszę je zrealizować. Dodaję tego posta właśnie dzisiaj, właśnie teraz. Stwierdziłam, że jest na to odpowiedni moment, bo jeśli nie zrobię tego teraz, to nie zrobię tego przez najbliższe 2 tygodnie. Patrząc oczywiście przez pryzmat moich najbliższych planów. Niebawem chcę jeszcze wrzucić phone photos, bo zadziwiająco szybko zebrała się kolejna, pokaźna sumka zdjęć do wrzucenia. Także czekajcie cierpliwie! Dzisiaj kulisy sesji z Pauliną, którą dość często możecie u mnie wiedzieć. Powiem szczerze, że zupełnie inaczej ta sesja miała przebiegać i początkowo zamysł był odmienny od ostatecznego, ale cieszę się że wyszło, jak wyszło. Paulina jest taką osobą, że jeśli się umawia ze mną na zdjęcia, to w 99% przypadków udaje się zrobić zdjęcia. Bardzo lubię takie podejście, bo sama staram się nie odkładać/przenosić i tak dalej. No nie ważne. Było zabawnie, ale momentami też całkiem ciężko, kiedy przyszło nam zmywać tonę złotego brokatu, aby pokryć twarz czarnym, który chyba nie muszę mówić, że kompletnie nie chciał się zmywać. Ostrzegam! Jeśli ktoś z was będzie się tym inspirował i wyduma sobie coś podobnego, uważajcie z tym brokatem, bo po wszystkim jest dosłownie wszędzie! 

5 czerwca 2017

piknik


Jeśli oglądacie mojego instagrama na bieżąco, to wiecie że w minioną sobotę miałam okazję uczestniczyć w bardzo fajnym wydarzeniu. Otóż moja koleżanka zaprosiła mnie ze sobą na piknik organizowany w jej pracy. Ja - nie mając na ten dzień żadnych planów, bez większego namysłu się zgodziłam i zupełnie nie żałuję! Było super. Odpoczęłyśmy, poleżałyśmy w cieniu z lemoniadą gadając o głupotach, stworzyłyśmy sobie własne wianki z żywych kwiatów i pomalowałyśmy kurki ulepione z gliny. Cały event okraszony był pysznym, wyszukanym jedzeniem i cieplutkimi goframi oraz truskawkami w bitej śmietanie, podawanymi co jakiś czas. Wygodne ławko-leżanki z materacami były wyjściem idealnym na tamtą pogodę. Sobota minęła nam beztrosko i leniwie. Miejscem wydarzenia był Lake Park Wilanów, gdzie byłam po raz pierwszy. Już kilka razy przeszłą mi przez głowę myśl żeby zrobić tam sesję zdjęciową, ale nigdy nie doszło to do skutku. Powiem szczerze, że myślałam że to miejsce mnie totalnie oczaruje, a to co widziałam na zdjęciach trochę różniło się od rzeczywistości. Powiem tak - fajnie, ale szczęka nie opada. Ponadto miejsce wygląda jak wieś, a nie Warszawa, chociaż ten fakt mi akurat w zupełności nie przeszkadzał. Dość gadania, zobaczcie krótką, zdjęciową relację z tego miejsca!  A Tobie Madzia, dziękuję za zaproszenie.