31 sierpnia 2014

maybe you don't know!


Wyszło jak wyszło i niestety nie zdołałam dodać dla Was posta, który miał się ukazać wczoraj. Wróciłam do domu późnym wieczorem i jedyną rzeczą o której myślałam, było moje łóżko. Mogę powiedzieć że w miarę się wyspałam. Niebawem będzie u mnie mój chłopak i pewnie pojedziemy gdzieś na rowerach. Nawet nie wiecie jak dziwnie czuję się z faktem, że niektórzy już jutro idą do szkoły.. nie chce się wierzyć jak ten czas leci. Pewnie nie zdążę się obejrzeć a będę na ostatnim roku studiów. Polecam przejrzeć posta do końca, bo mam zamiar napisać coś, co dla niektórych może okazać się dość ciekawe. Mianowicie o 10 rzeczach których możecie o mnie nie wiedzieć. A teraz pokażę Wam przesyłkę którą niedawno otrzymałam od kuriera. W sumie to spodnie, które przybyły zamówiłam zupełnie w ciemno! Muszę powiedzieć że mimo iż nie wyglądają najgorzej, to ich rozmiar powala. Nie wiem czy te wszystkie zagraniczne sklepy robią rozmiary pod kobiety z Japonii, które są mega szczupłe i wyglądają jak chude dziewczynki, czy jak to jest.. bo zamówiłam rozmiar L i ledwo w nie weszłam. I z tego miejsca przyznaję że raczej nie zamówię już długich spodni przez internet. Aczkolwiek prezentują się całkiem znośnie w duecie z jakimkolwiek wygodnym t-shirtem czy koszulą. Za to materiał z jakiego są zrobione prezentuje się super. Podoba mi się motyw ogromnych dziur na kolanach z resztą sami zobaczcie jak to się prezentuje! 

t-shirt/koszulka - TU
spodnie - TU
buty - TU

Chciałabym poznać Waszą opinię na temat tych spodni i jeśli ktoś kupował kiedykolwiek spodnie przez internet to czy byliście zadowoleni z tego zakupu? Piszcie! A teraz, tak jak to obiecałam napiszę o 10 przypadkowych faktach których możecie nie wiedzieć, oczywiście nie są to wszystkie, tylko te które aktualnie przyszły mi do głowy.

1. mam manię siadania na podłodze, jeśli do kogoś idę to często zdarza się 
że siadam właśnie na ziemi, bo jest mi tam najwygodniej

2. strasznie lubię jasność w pomieszczeniach i najlepiej czułabym się mieszkając 
w jakimś wieżowcu, gdzie zamiast ścian byłyby wyłącznie okna

3. sprzęt fotograficzny zajmuje najwięcej miejsca w całym moim pokoju, 
a książki fotograficzne, to jedyne jakie można tu znaleźć 

4. wygląd na moim blogu zrobiłam całkiem sama, często spędzam po kilka godzin dziennie udoskonalając
 moje graficzne umiejętności, jestem totalnym samoukiem w tym temacie 

5. dużo osób dziwi się że faktycznie moje imię brzmi PAULA, a nie PAULINA

6. bardzo lubię pierogi z jagodami i mogłabym je jeść codziennie 
(ale tylko te własnej roboty)

7.  mam przyjaciółkę z którą znamy się od przedszkola

8. uwielbiam kwiaty i chętnie otoczyłabym się nimi z każdej możliwej strony!

9. nie wyobrażam sobie dnia bez herbaty, to chyba jest już nałóg

10. lubię dekorować wnętrza i gdybym miała większy pokój i więcej 
możliwości przestawiania mebli, to pewnie robiłabym to co tydzień 

Mam nadzieję że trochę powiększyłam zasób waszej wiedzy na temat mojej osoby? 
Wiem że niektóre z tych faktów są nieco śmieszne, zabawne. Czy wy macie jakieś ciekawe fobie, nałogi o których chcielibyście tu napisać? Chętnie poczytam! Do napisania.

29 sierpnia 2014

phone photos from last day's


Dzisiaj taka typowa życióweczka, bo post ze zdjęciami z telefonu z ostatnich dni. Myślę że nic bardziej nie jest w stanie przybliżyć Wam i pokazać tego, co się u mnie dzieje niż właśnie te zdjęcia, które robię w momencie nieobecności lustrzanki. Trochę się spieszę, a wracam do domu dopiero jutro wieczorem, więc powoli muszę kończyć. Jeśli zdążę, to dodam dziś jeszcze zaplanowany post na jutro, bo koniecznie muszę coś wam pokazać!


neck kiss / legs / 19 birthday! / orbit mini / my first glossybox! / new shoes #reebokclassic


little princess / painting time / photo session / photo time! / selfie / my place..


with mum! / dilmah tee / sunday dinner / sushi time! / on the road / banana coctail


green everywhere / black&white / new perfume / in da car / kiss / little doggy


hands always holding / dinner SUBWAY<3 / oreo - best ice cream ever!! / his&my / sail / on the road 

27 sierpnia 2014

waiting for the right moment


Jeśli ktoś z Was na bieżąco obserwuje mojego ig, to zapewne wiecie co ostatnio robiłam, co się u mnie działo. Przez te 4 dni kiedy nic tu nie pisałam, to albo nie było mnie w domu, bo gdzieś jeździłam, albo nie miałam weny. Szczerze mówiąc mam już powoli dosyć ciągłego jeżdżenia gdzieś, załatwiania spraw, a już jutro jadę ponownie do Warszawy.. mam nadzieję że jednak niedługo to minie. Teraz jest ten odpowiedni moment  żeby tu wejść i się odezwać. Za moim oknem szaleje wiatr, chmury się kłębią i pewnie  znowu zacznie padać deszcz, dlatego zaparzyłam sobie duży kubek gorącej herbaty, dodałam cytrynę i sok malinowy, zawinęłam się w kołdrę i mam zamiar przeleżeć tak calutki dzień! Pogoda zupełnie nie dopisuje, a na wyjście z domu najzwyczajniej w świecie - nie mam ochoty. Czy to czasem nie początek jesieni? Oby nie. Mam nadzieję że słońce nas jeszcze zaskoczy i otoczy swoim ciepłem chociaż przez tych kilka, ostatnich dni wakacji.. i nasuwa się pytanie - kiedy to minęło? Niedawno się zaczynały, a już się kończą. Na szczęście jestem świeżo upieczoną maturzystą i studia zaczynam dopiero w październiku. W ostatnim poście mieliście sporo pytań dotyczących tego tematu, myślę że we wrześniu wrzucę posta na ten temat. Postaram się powiedzieć jak najwięcej, a zwlekam z tym, bo wszystko ma być wtedy dopięte na ostatni guzik i nie chcę zapeszać, poza tym w mieszkaniu które prawdopodobnie niedługo przejmę są remonty, a mam zamiar zrobić kilka zdjęć dla Was. Także czekajcie cierpliwie! Z czym dzisiaj przychodzę? Mam dla Was zdjęcia które robiłam wczoraj będąc z moim chłopakiem u jego dziadków na wsi. Starałam się trafić na zachód słońca, bo był przepiękny, ale niestety kiedy dojechaliśmy na miejsce, słońce okazało się być za nisko by skrupulatnie je uchwycić. Kilka dni wcześniej byłam z moją mamą na obiedzie i miałam ze sobą aparat, niestety warunki atmosferyczne całkowicie zmieniły nasze plany i skończyło się na zdjęciu tego co miałam na talerzu, co również mogliście zauważyć na moim ig. Niebawem spodziewajcie się posta ze zdjęciami z telefonu, bo znowu się ich nagromadziło i zastanawiam się czy nie dodać czegoś w stylu "ulubieńcy miesiąca"? Mam sporo zdobyczy z sierpnia, które chętnie mogłabym Wam tu pokazać i polecić. Ale nad tym się jeszcze zastanowię, a póki co cieszcie oko zdjęciami, które chcąc czy nie chcąc są szaro - bure i przywołują mi na myśl nadchodzącą jesień.. właśnie zaczynam kichać!


Wiele osób pisało mi że jakoś rzadko dodaję posty, gdzie jest pełno zdjęć. To nie zależne ode mnie, bo czasem po prostu nie mogę wziąć ze sobą aparatu, a nie chcę też robić byle jakich zdjęć po to tylko, aby je tutaj dodać. Mój blog, to miejsce gdzie zdjęcia występują w głównej roli i to na nich się wszystko opiera i to nigdy się nie zmieni i nie zrażajcie się tym że przykładowo przez jakiś czas jest ich nieco mniej. Ponadto chciałabym się dowiedzieć, czy Was też powoli dopada ta jesienna aura? 

22 sierpnia 2014

last days


Nie ma co się oszukiwać, lato ucieka wielkimi krokami. Trzeba korzystać z tych ostatnich, cieplejszych dni. Już niedługo w ruch pójdą ciepłe swetry, gorąca herbata i na dworze znowu szybko będzie pojawiał się mrok. W sumie jesień jest piękna i na pewno w pełni wykorzystam ją fotograficznie, ale jak sobie pomyślę że tak blisko do zimy, to wszystkiego się odechciewa! Ale nie myślmy już o tym, przecież tak czy siak, jeszcze jest sierpień. Dlatego właśnie - by korzystać z ciepła - wybrałam się dzisiaj na sesję zdjęciową z dziewczyną której już dawno u mnie nie widzieliście! Oj, bardzo dawno.. pogoda nam dopisała i jestem zadowolona ze zdjęć. Póki co cieszcie oko backstage'm, a na bieżąco możecie zaglądać na moją stronę z fotografiami, na której już na dniach powinna pojawić się świeża sesja. Wystarczy wpisać " Paula Mroczkowska | Fotografie " w wyszukiwarce na facebook'u. Możecie tam obejrzeć także wcześniejsze, wykonane przeze mnie zdjęcia.


Teraz mam do Was pytanie. Wiem, że wiele osób pytało mnie o moją przyszłość. Mam tu na myśli plany, studia, mieszkanie i tak dalej. Czy jesteście za tym żebym dodała posta w którym postaram się Wam wszystko na ten temat powiedzieć? Jeśli macie ochotę to pod tym postem możecie zapytać o wszystko co z tym związane. Do napisania! 

20 sierpnia 2014

summer refreshment


Dzisiaj przychodzę do Was z nieco nietypowym postem! Już tłumaczę o co dokładnie chodzi. Niedawno odbyłam bardzo przyjemną rozmowę z Panią Natalią w sprawie comiesięcznego pudełka kosmetycznego firmy ' BeGlossy ', która staję się coraz bardziej popularna wśród blogerek. W sumie całkiem niedawno przypadkowo natknęłam się na jakiś filmik na yt gdzie dziewczyna otwierała glossybox'a i strasznie spodobała mi się zarówno zawartość jak i samo opakowanie tego niesamowitego pudełka. Jakimś trafem stało się tak, że dostałam szansę bycia jedną z tych szczęściar które co miesiąc mogą cieszyć oko kilkoma sztukami świetnych kosmetyków. Oczywiście taka szansa nie przychodzi sama, nie było łatwo. Musiałam to dokładnie przemyśleć i poukładać sobie w głowie jak będę Wam je prezentować i czy jestem w stanie się z tym zmierzyć. Stwierdziłam że to może być super sprawa! Jestem przecież kobietą, a na moim blogu zawsze brakowało tematu jakim są kosmetyki. Postanowiłam że podejmę się tego i stworzę dla Was w pewnym sensie taki comiesięczny ' kącik urody '. Mam na myśli pokazywanie co mieści się w pudełkach oraz późniejsze recenzowanie ich działania. Będę starała się doradzić Wam co z tych rzeczy warto kupić, a z czego osobiście raczej bym zrezygnowała. Chcę pomagać moim czytelnikom dokonywać trafnych wyborów, a przy okazji trochę rozwinę bloga tematycznie! Co wy na to? Czy ten pomysł Was odpowiada?


Jeśli chodzi o produkty to na pierwszy rzut oka w większości mi odpowiadają. Nie powiem żeby zapach pomarańczy był dla mnie jakiś wyjątkowo cudowny, ale na pewno przypomina mi lato i jak tylko uchyliłam wieko pudła, to poczułam niesamowite orzeźwienie! A przecież taki był cel.. No właśnie! Jak widzicie nieco wyżej, użyłam już jednego z produktów a mianowicie matującego lakieru, który super szybko wysechł i wygląda nieziemsko. Nie wiem jak to się stało że akurat wrzucili go do sierpniowego pudełeczka, ale wszędzie za nim latałam i nigdzie nie mogłam dostać, więc za to już ogromny plus! Resztę postaram się przetestować i dam wam recenzję. Jeszcze przemyślę w jaki sposób będę to opisywać. Mam nadzieję że podoba Wam się ta poniekąd nowość która pojawiła się na moim blogu? Paczkę otrzymałam już koło 13, ale niestety zrobienie solidnych zdjęć i obrobienie ich zajęło mi mnóstwo czasu, dlatego pojawiam się dopiero teraz. Czy macie może któryś z tych produktów? Chętnie posłucham Waszych opinii na ten temat! Kto z Was uwielbia kosmetyki?

19 sierpnia 2014

banana in the lead role


Dlaczego zawsze jeśli mam ogromną ochotę na coś słodkiego, to w mojej kuchni nie mogę na nic takiego trafić? Chyba każdego kiedyś spotkała taka sytuacja.. ale z tym trzeba umieć sobie radzić, dlatego chcę wam dziś pokazać przepis który wymyśliłam chwilę przed wykonaniem deseru! Często tak mam że poprzez przeglądanie zawartości kuchni do głowy przychodzi mi jak zrobić coś z niczego. Dzisiaj w roli głównej wystąpi banan, bo to w oparciu o niego stworzyłam ten banalny, ale smaczny deser. 


Produkty których ja użyłam macie wymienione powyżej, ale każdy z nich możemy zamienić na inny jeśli wam nie odpowiada. Banany obficie trzeba skropić sokiem z cytryny, bo dzięki temu nie będą ciemniały kiedy już je obierzemy. Serek mascarpone i schłodzony budyń wrzucamy do jednej miski po czym miksujemy aż się połączą. 
Gotowe! Teraz wystarczy ułożyć wszystko w pojemnikach wedle gustu. Myślę że ten deser będzie strzałem w dziesiątkę dla prawdziwych łasuchów. Nie przesadzajcie z ilością!


A wy macie jakieś proste przepisy na pyszne desery?