17 czerwca 2018

phone photos


Muszę przyznać, że dzisiejszy post to jeden z tych które nawołują do starej formy mojego bloga. Typowo o tym co u mnie się dzieje, jak płynie mi życie, co robiłam w ostatnim czasie i jak generalnie lecą mi dni. Niedawno wróciłam z roweru, czekam na brata bo ma wpaść i stwierdziłam, że w międzyczasie wrzucę posta. Mam w zanadrzu kilka przygotowanych, ale zawsze dzieje się coś przez co muszę odkładać ich dodanie. Zdjęć z telefonu nie dodawałam już dawno i trochę się tego uzbierało. Znajdzie się nawet coś z Poznania, a przecież już minął kolejny tydzień odkąd jestem w domu. Ciągle to powtarzam, ale nie byłam tu tak długo że nie potrafię nacieszyć się tym wszystkim. Ciągle mam niedosyt i staram się z każdego dnia wycisnąć jak najwięcej. Internet odstawiłam delikatnie na bok (pomijając instagram, bo tam często coś wrzucam) i wolę teraz zajmować się tym, co sprawia mi przyjemność, co mnie cieszy i co pozwala mi poczuć się po prostu dobrze. Bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do zdjęć.


Zacznę trochę od tyłu, bo zdjęć z naturą w tle mam chyba najwięcej do pokazania. Odkąd przyjechałam do domu, a właściwie odkąd przywiózł mnie mój chłopak to dosłownie na każdym kroku zdarza się okazja do fotografowania roślinności. Szczęście chciało że pochodzę z miejsca gdzie mam jej pod dostatkiem! Powyżej możecie podziwiać piękne pola makowe które mijaliśmy opuszczając Poznań. 

10 czerwca 2018

podsumowanie 1 roku studiowania fotografii


Wczoraj minął dokładnie tydzień odkąd opuściłam Poznań i oddałam się błogiemu lenistwu we własnym domu. Czekałam na to z niecierpliwością i powiem szczerze, że do tej pory nie nacieszyłam się wolnością i spokojem jaki płynie z tego miejsca. Dopiero po wyjeździe na studia w Poznaniu doświadczyłam prawdziwej tęsknoty za domem, bo przecież to już nie Warszawa i 1:30h autem, tylko Poznań, który jest o wiele dalej na mapie. Jednak udało się! Skończyłam I rok fotografii i powiem wam, że nie wiem kiedy ten czas minął. Studiowanie tego kierunku jest tak intensywne i czasochłonne, że nie wiadomo gdzie znikają kolejne miesiące. Dzisiaj bez zbędnego przedłużania chciałabym podsumować tutaj cały I rok i przedstawić swoje odczucia. Nie będę dzieliła posta na kategorie, tylko wszystko będzie dokładnie tak, jak mi ślina na język przyniesie. Przy okazji przedstawię wam swoje prace, które wykonałam na koniec I i II semestru. Może wyjdzie z tego rozprawka, a może krótki opis - to się okaże. Tymczasem zapraszam do niedzielnej lektury!

Chyba należy zacząć od tego (dla tych, którzy nie wiedzą) że moje studiowanie fotografii to było totalnie odległe marzenie i coś czego chciałam od zawsze. Zależało mi aby się dostać, ale wiedziałam doskonale, że są osoby dużo lepsze, dużo bardziej pasujące do schematu takiej szkoły. Miałam duże rozeznanie we wszystkich artystycznych uczelniach w Polsce, ale Poznań wydał mi się dla mnie najodpowiedniejszy. Jednocześnie poziom tam był ponad moje siły (tak mi się wydawało) ale postanowiłam, że raz się żyje i nawet jeśli się nie dostanę, to mimo wszystko chcę spróbować. W dni kiedy odbywały się egzaminy musiał na mnie spłynąć ogrom szczęścia, bo nie dość że dostałam się, to jeszcze z wynikiem który zapewniał mi 4 miejsce na 15 osób, które się dostały. Totalny szok i niedowierzanie. Przez całą drogę jaką przeszłam od początku egzaminów do teraz działo się naprawdę wiele. Dużo razy czułam się doceniona, ale często też chciałam dać sobie spokój. W takich momentach bliscy jednak utwierdzali mnie w przekonaniu że jestem w odpowiednim miejscu i muszę dokończyć to co zaczęłam, bo przecież spełniają się moje marzenia.

Studiowanie fotografii nie jest sprawą prostą i nie chcę tutaj mówić, że to coś najtrudniejszego, ale z pewnością to kierunek specyficzny. Trzeba umieć dzielić sobie czas tak, by zawsze móc sięgnąć po aparat, ale także nie odpuszczać spotkań z bliskimi, czego ja uczyłam się cały rok. Trzeba też być bardzo cierpliwym, świadomym tego co się robi, ale potrafić również przyjąć krytykę i znieść mniej przyjemne sytuacje jak przykładowo taka kiedy cały semestr jesteście chwaleni a na koniec któraś pracownia stwierdza, że akurat na waszą pracę nie ma miejsca. Już pomijając fakt, że to miejsce jest, bo przecież ściany stoją w połowie puste. Często każdy z naszej 11 (bo tyle nas zostało) musiał zmierzyć się z czymś ponad jego siły. Waliliśmy głowami w mur, robiliśmy coś, co później mogliśmy wyrzucić do śmieci, nie mówiąc o pieniądzach, które topiliśmy na uczelni. Jednak mimo tych kilku wymienionych i wielu innych nieciekawych sytuacji, myślę że warto. Mimo wszystko.

29 kwietnia 2018

phone photos


Ostatni post z tej serii pojawił się u mnie w lutym, hm.. trochę czasu już upłynęło więc stwierdziłam, że to odpowiedni moment na odświeżenie. Obecnie trwa armagedon przed sesją, bo nie wiem czy wspominałam, ale jak dobrze pójdzie zakończę I rok studiów już pod koniec maja. Generalnie rzadko jestem teraz w internecie, o blogu nie wspominając, ale są rzeczy ważne i ważniejsze - co ciągle powtarzam sobie w myślach. Nie chcę przedłużać, bo generalnie wszystkiego dowiecie się czytając opisy do poszczególnych zdjęć. Miłego oglądania!

18 kwietnia 2018

backstage w pracowni rysunku


Niedawno uświadomiłam sobie, że zdjęcia które robię zaczęły przybierać nieco inny charakter. Mam wrażenie, że powoli udaje mi się kształtować swoją ścieżkę, oczywiście nie muszę mówić że przede mną jeszcze mnóstwo pracy i poszukiwań, ale zaczynam widzieć w tym sens, cel. Odnajduję się w pracy z osobami, które tak jak ja dają 100 procent siebie na sesjach. Każdy z nas poświęca swój czas i według mnie wkład powinien być 50/50. Ale to tylko taka wstępna dygresja. To, że studiuję na takiej uczelni na jakiej studiuję i są to studia artystyczne - mam dzięki temu dostęp do niewyobrażalnie pięknych lokalizacji. Kiedyś mogłam o tym tylko pomarzyć i pooglądać sesje w internecie. Teraz to mam! Dodatkowo Poznań zaskakuje mnie ciągle to nowymi osobami, modelkami. Poznałam wspaniałe dziewczyny, a dzisiaj chcę wam pokazać kulisy sesji z dwiema Kasiami z których jedną już pewnie kojarzycie, bo zdarzało nam się działać co nieco. Druga Kasia to nowa Kasia, ale równie fajna. Generalnie zdjęcia udało mi się jednego dnia zrobić i tego samego obrobić! Staram się nigdy nie zalegać z terminami, ale takie kosmiczne tempo tworzenia nie jest częstością. Zazwyczaj zajmuje mi to max do tygodnia, a tu bum! Piękne kobietki, sceneria jak z marzeń, do tego muzyka i zapach farby malarskiej. Czy może być lepiej? Mały spojler - zdjęcia wyszły naprawdę ekstra, już nie mogę się doczekać aż je zobaczycie. Także czyhajcie na facebook'u na Photographs by Plapart, bo sukcesywnie będę starała się je dodawać. 

12 kwietnia 2018

ro_ślinka


Ajć, sporo mnie tu nie było. Właściwie odpuściłam sobie wszelkiej maści sprawy już przed świętami i cały tamten okres myślałam tylko o tym, by wyjechać do domu. Miałam na to ogromną ochotę głównie dlatego że nie było mnie od stycznia, a oprócz tego musiałam wykonać tam kilka projektów na zajęcia. Więc jak widzicie, to że wyjeżdżam nie jest równoznaczne z tym, że odpoczywam. Nie ma tak łatwo. Moje studia wymagają ode mnie trochę innego zaangażowania niż większość, bo tutaj nie wystarczy zakuć by mieć zaliczone. Trzeba non stop pracować, coś robić, wymyślać, szukać, odkrywać. Generalnie od września ubiegłego roku nie przestaję myśleć o fotografii nawet na jeden dzień, bo towarzyszy mi cały czas. Wrzucenie tego posta jak i samej sesji odłożyłam na "po świętach", co okazało się być strasznie złym pomysłem, bo jak wróciłam tak do teraz nie wiem w co włożyć palce. Mam mnóstwo spraw na głowie i muszę ze wszystkim się uporać i nie chodzi tu o narzekanie, ale czasem zwyczajnie - jest ciężko! Na szczęście udało mi się wygospodarować chwilkę by dodać tego posta. 

23 marca 2018

Praga na weekend


Prawdę mówiąc zastanawiałam się czy pisać ten post i świadomie go odkładałam w czasie. Owszem, zazwyczaj kiedy gdzieś jadę to po powrocie wrzucam tu jakąś mniej lub bardziej treściwą relację z danego miejsca. Skąd więc moje wahania tym razem? Jakiś czas temu stwierdziliśmy z chłopakiem, że marzec będzie idealnym dla nas miesiącem żeby gdzieś jechać i odetchnąć od przytłaczającej nas codzienności. Właściwie widujemy się obecnie rzadko więc każdy wspólny wyjazd to dla nas trochę taka celebracja. Mam wrażenie, że fotografia w obecnych czasach zeszła trochę na błędne tory. Teraz nie jest dziwne to, że ktoś lata z telefonem i robi zdjęcia wszystkiemu co zobaczy bez względu czy niesie to ze sobą jakąś wartość.. Nie trzeba szukać daleko by to zauważyć. Przyznam, że zaczęło mnie to trochę przytłaczać. Wręcz przerażać! Dlatego niezbyt się przejęłam kiedy po powrocie zauważyłam, że cały wyjazd robiłam zdjęcia w telefonie w złym formacie, a aparatem posługiwałam się bardzo, bardzo niewiele. Właściwie jeśli już go używałam to widać, że jakoś specjalnie nie przykładałam się do kwestii technicznych. Ten wyjazd był po to, byśmy mogli totalnie się odizolować od tego co otacza nas na co dzień i cieszyć czasem spędzonym tylko we dwoje. To był chyba pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy bardziej skupiłam się na tym co widziałam, a nie na tym co zobaczę poprzez obiektyw. Mam wrażenie, że moje podejście trochę ewoluuje i zaczynam dostrzegać ile mnie ominęło przez to, że aparat stanowił dla mnie 3/4 każdej podróży. Miałam z tym problem i teraz to widzę. Oczywiście nie było tak, że totalnie nic nie fotografowałam, bo pisałam już wyżej że coś tam powstało, ale nie była to taka częstotliwość jak zazwyczaj. Może też dlatego, że nasz wyjazd trwał zaledwie 3 dni - ale to w zupełności starczyło aby zwiedzić najważniejsze punkty Pragi.

4 marca 2018

palmiarnia


Sama nie wierzę w tempo w jakim udało mi się wejść w ten rok jeśli chodzi o zdjęcia. Jednym z moich założeń, które miałam gdzieś z tyłu głowy było robienie jak największej ilości zdjęć. Znam siebie, wiem jak to jest i później kiedy przychodzą wakacje i wszelkiego rodzaju wyjazdy, zazwyczaj fotografia schodzi na drugi plan - oczywiście mając na myśli typowe sesje zdjęciowe, bo z reguły jeśli chodzi o sam aparat, to towarzyszy mi praktycznie zawsze. Jest początek marca, a ja nie mam dość i ciągle chcę nowe i nowe. To chyba dobrze wróży! Tymczasem mam wam do pokazania kolejny backstage z Kasią, która już tu kiedyś była. Tym razem moje ukochane zieleniny w towarzystwie kubka herbaty, czy może być lepiej?

26 lutego 2018

kulisy sesji zdjęciowej


Dzisiaj przychodzę do was z backstagem jednej z ostatnio wykonanych przeze mnie sesji zdjęciowych. Nie mogę uwierzyć że jest dopiero końcówka lutego a ja na ten początek roku mam za sobą już 3 nowe sesje zdjęciowe w tym tylko jedną z modelką, którą już wcześniej znałam. Oby tak dalej. Poza tymi zdjęciami, które robię typowo na własne potrzeby, a raczej z pasji, są jeszcze inne projekty, które staram się ciągnąć. Dzisiaj przedstawiam Gosię z którą jakiś czas temu zrobiłyśmy foty. Powiem szczerze, że zeszło nam się z tą sesją ale w związku z tym, że fotografowałyśmy we wnętrzu, to nie przeszkadzało nam zimno i można było pozwolić sobie na rozłożenie pracy na dłużej niż 1h 30, jak to zazwyczaj bywa w mrozy. Pogoda przynajmniej w Poznaniu - nie dopisuje. Czekam z niecierpliwością na ciepło, na dni kiedy będzie można beztrosko hasać na zewnątrz w krótkim rękawku i bez grubej kurty. Zapraszam do przejrzenia zdjęć z komentarzem.

23 lutego 2018

phone photos


Generalnie to nie odzywam się tutaj zbyt często, ale to tylko dlatego, że ja naprawdę nie mam wam o czym pisać! No chyba że fascynują was opowieści o wstawaniu, chodzeniu na uczelnię i wracaniu zazwyczaj w godzinach wieczornych - no właśnie. Ostatni tydzień, jak i kilka poprzednich minął mi w zastraszająco szybkim tempie. Ten semestr leci jak szalony i we wtorek ostatni dzień lutego. Jeśli mam być szczera to nie mam pojęcia gdzie się podziały całe te 4 tygodnie. Mam tak, że po prostu nie lubię pisać o niczym, a posty dawnego typu nie mają odpowiedniej oprawy ilustracyjno - opisowej by się tu pojawiały często, albo chociaż częściej niż rzadko. Niestety, albo "stety" moje życie przybrało trochę inne tory i nawet jeśli mam chęć, nie zawsze idzie to w parze z wolnym czasem. Ten weekend np. mam zajęty niemalże w 100% z małymi lukami na to by delikatnie odespać i zająć się sobą, chociaż i na to brakuje czasu. A gdzie tu mowa o posprzątaniu mieszkania? Na wszystko brakuje mi czasu. Dzisiaj też nie zasypię was jakimiś super obrazkami z opisem, ale wspomnę o dosłownie kilku sprawach, które według mnie mogą wam się do czegoś przydać, może nie wszystkie - ale w jakiejś części. Dodam tylko, że od świąt nie byłam w domu i zanosi się na to dopiero pod koniec marca, więc jak widzicie wcale nie jest tak kolorowo.. 

12 lutego 2018

18 mojego brata!


Minioną sobotę spędziłam w Warszawie na urodzinach Mateusza, mojego kuzyna, którego na 100% kojarzycie jeśli jesteście ze mną na blogu od dawna. Nie mogę uwierzyć w to jak szybko płynie czas. Moje rodzeństwo staje się dorosłe, a ja zatrzymałam się w czasie kiedy nie musieliśmy nic i jedynym naszym zmartwieniem było którego lody w sklepie wybrać, bo przecież lato jest takie upalne tego roku. Z Mateuszem spędziłam pół mojego nastoletniego życia, a właściwie to także dzieciństwa. Za dzieciaka odwiedzaliśmy się dość często, a potem jeździłam do nich na wakacje, co mogliście często widzieć na blogu (instagrama wówczas nie było). Powiem szczerze, że jego 18 urodziny były dla mnie czymś wyjątkowym. Od zawsze mieliśmy ze sobą świetny kontakt i uwielbiałam spędzać z nim czas. Właściwie częściej bywaliśmy tu w trójkę, bo Mati ma brata Adriana, którego też zdarzało mi się fotografować i uwierzcie mi, że nie poznacie go na zdjęciach poniżej! Cieszę się, że pojechałam, bo spędziłam czas z częścią rodziny i wreszcie spotkaliśmy się w gronie w jakim widujemy się niestety bardzo rzadko nad czym strasznie ubolewam. Totalnie mi tego brakowało! Poniżej zamieszczam bardzo, bardzo okrojoną część zdjęć z urodzin - jak się domyślacie, aparat musiałam mieć. Ba! Nawet dwa, bo klisza jest ze mną teraz wszędzie. Nie wiem dlaczego, ale miałam ochotę dodać je tu w większości w czerni i bieli - nie wnikajmy, po prostu taki kaprys i tyle.