10 grudnia 2017

2 tygodnie w Tajlandii


1 post dodany w październiku i 1 post dodany w listopadzie.. no tak to chyba na moim blogu jeszcze nie było. Nawet nie wiem jak mogłabym si do tego ustosunkować i może po prostu zostawimy to bez komentarza. Dzisiaj wpis, który śnił mi się już po nocach, bo odczuwam ogromną potrzebę na zamieszczenie go tutaj. Jeśli obserwujecie mnie na intagramie to wiecie, że tydzień temu wróciłam z Tajlandii. Aż dziwie mi się to pisze, bo była to wycieczka marzeń i ciężko uwierzyć, że faktycznie do niej doszło. Ale może po kolei? Nie wyjaśniałam jakoś specjalnie ani przebiegu, ani jak to się stało. Dzisiaj chciałabym powiedzieć wam zarówno o zakupie biletów, o samych lotach, ale również o przebiegu, o tym co warto kupić w Tajlandii i o innych być może ciekawych dla was aspektach. 

11 listopada 2017

backstage z Kasią


Co tu dużo pisać, zrobiłam wreszcie sesję zdjęciową w Poznaniu i pierwszą osobą, która mi pozowała jest Kasia, zupełnie nowa tutaj osoba, ale jeszcze nie 1 raz się pojawi - tego możecie być pewni. Jeśli chodzi o moje własne projekty foto, to ostatnio wszystko jest na maksa utrudnione, bo doszły te z uczelni i czas jest zawężony głównie do nich, bo to teraz priorytet. Z Kasią umawiałyśmy się już dawno temu, ale dopiero wczoraj wypaliło. Była to jedna z bardziej, jak nie najbardziej spontaniczna sesja zdjęciowa jaką kiedykolwiek zrobiłam. Mam tu na myśli dobieranie odzieży, miejsca i innych szczegółów, które zazwyczaj starałam się mieć już wcześniej ustalone. Tym razem było zupełnie inaczej i nawet nie wiedziałyśmy czy coś z tego wyjdzie, ale wiecie co? Podoba mi się to i chyba zacznę mniej myśleć w temacie zdjęć, a więcej robić, bo świetnie się to sprawdza. Kasia to totalnie mój gust jeśli chodzi o zachowanie przed aparatem, słuchała tego co mówiłam i w 10000% spełniła moje oczekiwania co do tej - konkretnej sesji zdjęciowej. Chciałam żeby te foty oddały klimat cudownych murów mojej uczelni, gdzie jeszcze nie jeden projekt mam zamiar realizować. Wszystkie pracownie są u nas generalnie piękne i fotogeniczne. Uwielbiam. Mam nadzieję, że do nowego roku zrobię jeszcze przynajmniej kilka sesji, tymczasem zapraszam do oglądania standardowych kulis.

22 października 2017

phone photos


Witajcie moi drodzy! Przykro mi to stwierdzić, ale blog odszedł totalnie do lamusa. Instagram wygrywa ten ranking.. tam jest szybciej, łatwiej, sprawniej i wygodniej. Cóż, nie ma się co oszukiwać. To tam możecie mnie obserwować niemalże z dnia na dzień. Co u mnie? Mniej więcej wiecie, bo pokazuję to. Dzisiaj jedna zebrało mi się na napisanie czegoś więcej. Od 30 września minęło już sporo czasu, a ja możecie mi wierzyć lub nie, nawet przez minutę nie miałam momentu żeby zaświtała mi myśl napisania czegoś tutaj. Mam wrażenie, że ten blog najlepiej funkcjonuje w momencie kiedy mam ogrom zdjęć z wyjazdów do pokazania, gdy wrzucam kulisy sesji zdjęciowych, albo tak jak dziś - dodaję update z życia codziennego, który stał się tu już bez wątpienia rytuałem. Jeśli chodzi o moje studiowanie fotografii, to szczerze - nawet nie wiedziałabym od czego zacząć chcąc streścić wam ostatnie 2 tygodnie. Swoją drogą film na kanale, który pojawi się na koniec semestru ładnie powinien wam to zobrazować i podsumować. Powoli przyzwyczajam się do nowego miasta, nowych ludzi, nowych znajomych, nowych zasad i zupełnie nowego życia. Czasem jest gorzej, czasem jest lepiej - czyli jak u każdego. Dzisiaj odprowadziłam mojego chłopaka na pociąg i stwierdziłam, że to jest moment żeby wrzucić zdjęcia z telefonu i napisać o nich co nieco. Na marginesie, ostatnio zatapiam się w książkach i filmach, mam na to skrawek czasu - internet i jego znaczenie maleje wprost proporcjonalnie do wzrostu tego, co wymieniłam wcześniej. I podoba mi się to. Lepiej funkcjonuję, wysypiam się. Jest naprawdę fajnie. Niebawem przyjeżdża do mnie moja mama, a za jakiś ponad tydzień powinnam wybrać się w moje strony. Połowa listopada to będą wakacje życia, ale o tym będzie jeszcze czas napisać. Teraz zapraszam was na podróż ze mną wśród zdjęć zakrapianych pięknym Poznaniem, opatrzonych małym komentarzem. 

30 września 2017

Zaczynam nowy etap...



Jeśli obserwujecie mnie na bieżąco, szczególnie mam tu na myśli instagram, to wiecie doskonale, że moje życie aktualnie bardzo się zmienia. Nie mam tu na myśli nic innego jak nowe, życiowe wyzwania - przeprowadzka i zupełnie inne niż dotychczas funkcjonowanie związane ze studiami jakie wybrałam. Zawsze chciałam do tego dojść, ale nigdy nie czułam się na to bardziej przygotowana niż właśnie w tym roku. Mogę stwierdzić, że jestem z siebie dumna. Zdjęcia może nie są jakimś najlepszym zobrazowaniem Poznania i jego piękna, ale tylko takie mam w zasobie, ale nieistotne. Udało mi się obronić licencjat z całkiem dobrym wynikiem a potem ruszyć dosłownie w międzyczasie na ciężkie egzaminy 3-dniowe, których wynik był pozytywny. Już wam mówiłam, że zupełnie się tego nie spodziewałam i takie tam. Prawda jest taka, że to się dzieje naprawdę i nie pozostało mi nic jak cieszyć się i radować całym moim serduchem, że dałam radę i przyzwyczaić do zupełnie nowego miejsca. Poznań. Taka była moja decyzja. Czy świadoma? Tak, myślę że jak najbardziej. Pewnie się zdziwicie jak to przeczytacie, ale Warszawa, moja piękna, ukochana Warszawa zaczęła mnie po prostu męczyć. Każdy kolejny dzień tam spędzony utwierdzał mnie w przekonaniu, że nie jest to miejsce dla mnie, a przynajmniej na obecną chwilę. Nie wiem z czego to wynika i czy też tak macie, ale we mnie jest drugi głos, który zawsze mi podpowiada co mam zrobić żeby iść do przodu i nie cofać się w tył. Cóż, dałam krok na głęboką wodę, ale nie żałuję. Cokolwiek czeka mnie w Poznaniu, będzie to coś nowego, nieznanego. Uwielbiam zmieniać moje życie oscylując wokół fotografii i pożądania do doskonalenia pasji. Często mi powtarzano, że fotografia mi się znudzi, że nie ma sensu myśleć o tym jako o przyszłym zawodzie, ale wiecie co? Ludzie w życiu różne rzeczy mi już mówili, mam na szczęście tę wewnętrzną siłę i własne zdanie, dzięki czemu to do mnie należy ostatnie słowo w związku z tym co robię. Cieszę się z decyzji o pójściu na te egzaminy, bo kto wie.. może ta szansa już by mi się nie przytrafiła. Jestem zdania, że póki nie siedzi się w pieluchach i z pierścionkiem ze ślubu na palcu, trzeba brać z życia garściami. Przecież za nas nikt naszego życia nie przeżyje, od nas samych zależy czy będziemy mieć co wspominać. Ja uwielbiam kolekcjonować wspomnienia, ale to już wiecie. Zatrzymuję chwile w fotografiach i to fotografia stanie się teraz moją codziennością. Dzięki komu? Mnie samej. Sama do tego dążyłam i sama doszłam. Teraz mogę tylko śmiać się w twarz ludziom, którzy uważali, że nie dam sobie rady. Może to trochę kwestia charakteru, bo mam tak że jak sobie coś założę, to to zrobię, ale nie wykluczam, że trzeba mieć też trochę szczęścia, a ja chyba ociupinkę mam, bo przecież jestem tu gdzie jestem. Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. W poniedziałek po raz pierwszy stanę w murach szkoły artystycznej o której marzyłam pół życia.  Nie ma się co oszukiwać, to studia będą teraz u mnie na 1 planie. Cieszę się, że nie mam blogowego doła polegającego na wyrzutach sumienia przez jakieś obiecanki. W tym momencie doceniam, że od zawsze pisałam tylko dla siebie i dla tych, którzy bez względu na częstotliwość postów i moją obecność i tak przeczytają. Trzymajcie za mnie kciuki, bo się przydadzą. Poza tym, to zakochałam się w Poznaniu, tu jest pięknie! 

ps. Jeśli chodzi o bloga, będę tu zaglądać, rozważam zamienić serię phone photos na 'tygodniówkę', gdzie pisałabym co działo się w minionym tygodniu, ale nie mam pojęcia jak wyrobię się czasowo. Studia artystyczne pochłaniają całe dnie, więc moje życie będzie się kręciło tylko wokół szkoły. Mimo wszystko postaram się wpaść tutaj i napisać co i jak. Przy okazji chcę jeszcze raz podziękować wam za wszystkie kochane wiadomości, za słowa wsparcia, za polecanie miejscówek i event'ów poznańskich. Jesteście niemożliwi! Dziękuję wam i pamiętajcie - róbcie swoje, realizujcie nawet najbardziej dziwaczne pasje. Jeśli coś sprawia wam radość, doskonalcie to! Nie porównujcie się do innych, bo każdy z nas ma inne życie i inaczej przez nie podąża. A zmiany? Zmiany są potrzebne, człowiek musi się rozwijać i do czegoś dążyć. Wiecie dziewczyny, że podobno zmiana fryzury świadczy o tym, że w naszym życiu nastąpi jakaś ważna zmiana? Chyba muszę iść do fryzjera. Buziaki, P. 

13 września 2017

phone photos


Z kulis sesji zdjęciowej prężnie przechodzimy do zdjęć z telefonu. Lubię te posty. Wy też! Zgadzam się ze stwierdzeniem, że najlepiej ukazują moje życie codzienne. Kto o zdrowych zmysłach latałby dzień w dzień z lustrzanką? No właśnie. Nie dość, że ciężkie to cholerstwo, to i zmoknąć może. A tak już zupełnie na poważnie - tego typu zdjęcia pokazują wam, że np. danego dnia byłam w Warszawie, innego szukałam mieszkania w Poznaniu, a jeszcze innego jadłam najlepsze żarcie świata w poznańskim Manekinie. Serio - jest lepszy niż warszawskie razem wzięte. Ale o tym później. Bez zbędnej gadaniny przejdźmy po prostu do zdjęć i kilku słów na temat ostatnich dni...

10 września 2017

szklarniowe kulisy


Mija dzisiaj dokładnie 19 dni od ostatniego wpisu na moim blogu. Takim zdaniem powinnam chyba rozpoczynać połowę moich postów wakacyjnych.. cóż - nie ma co się tłumaczyć. Prawda jest taka, że instagram (@paulamroczkowska) towarzyszy mi każdego dnia. To tam wrzucam na bieżąco jakieś smaczki z mojego życia. Tam dużo więcej pokazuję i polecam. Wszyscy, którzy są zainteresowani moim życiem, a szerzej ujmując wszystkim co dzieje się u mnie na co dzień, odpowiedź znajdą właśnie na instagramie. Wyszłam z wprawy w częstym pisaniu a na obecną chwilę nie jest to moim życiowym priorytetem. 20 przenoszę się z całym moim dobytkiem do Poznania, który mam nadzieję przyjmie mnie serdecznie i pozwoli jak najlepiej się zadomowić. 6 znalazłam mieszkanie - ale to historyjka na osobny wpis, zdecydowanie. Dzisiaj kulisy kolejnej -entej sesji zdjęciowej z moją siostrą. Niedawno wróciła zza granicy, gdzie pracowała niemalże całe wakacje i stwierdziłyśmy, że właśnie nadarzyła się świetna okazja na zdjęcia. Szklarnię (moje ukochane i wyśnione miejsce na sesję zdjęciową) załatwiłam nam już dużo, dużo wcześniej. Natknęłam się na nią przypadkiem, bo mama kupowała kwiaty, a że gospodarze okazali się być bardzo życzliwi - pozwolili mi się spełnić! 

22 sierpnia 2017

phone photos


Nie myślałam, że w ostatnim czasie uda mi się zgromadzić pokaźną sumkę zdjęć na moim telefonie, a przy tym będę miała okazję by się nimi z wami podzielić - doskonale! Jak zwykle w tego typu postach pokażę wam cząstkę mojej codzienności przez ostatnie kilka tygodni i będę się starała trochę napisać do większości zdjęć. Sama uwielbiam wracać do tej kategorii i często sama przeglądam ją na blogu. 


bezpośredni link do kompletu - >TUTAJ<

19 sierpnia 2017

backstage w czerwieni i czerni


Kilka dni temu miałam okazję podziałać trochę z kolejną tancerką. Tym razem przed moim aparatem wyginała się Ania. O wspólnym projekcie myślałyśmy już przed wakacjami, ale zdarzenia, które trafiały się po drodze sprawił, że koniec końców nie mogłyśmy się spotkać. W momencie kiedy dowiedziałam się, że będę w Warszawie na kilka dni, od razu do niej napisałam. Uwielbiam współpracę z dziewczynami, które tańczą. Jest w takich sesjach coś magicznego, innego... te wyskoki, wyjątkowe wyczyny i pozy, które nie towarzyszą pierwszej lepszej sesji zdjęciowej. Ania zalewała mnie pomysłami od samego początku sesji, była konkretna w tym co robiła i nasza wspólna burza mózgów sprawiła, że wyszły naprawdę fajne ujęcia! 

6 sierpnia 2017

Mazury


Kilka dni temu, a dokładniej w środę obudziłam się z ogromną chęcią na wyjazd. Pogoda sprzyjała i razem z mamą już z samego rana zamówiłyśmy sobie 3-dniowy wyjazd na mazury. Nie napalałam się, że znajdę coś hiper-super-ekstra, bo właśnie zaczął się największy sezon na wyjazdy, po drugie nie miałyśmy pomysłu co i gdzie. Postanowiłam, że wejdę na mój ukochany serwis airbnb z którego zawsze zamawiam noclegi i przy tym może trafię na coś interesującego. Miałam ochotę odwiedzić mazury, bo w tym roku mam bardzo 'słabe' wakacje. Mam tu na myśli, że nie wyjeżdżam w sumie nigdzie i nic nie planowałam. Wszystko w związku z ogromnym wyjazdem, który szykuje mi się w zimowym miesiącu, którego zresztą nie cierpię, a tym bardziej w Polsce - jest zimno, buro i ponuro. Ale o wszystkim dowiecie się niewątpliwie z mojego instagrama (instastory) jak zwykle. Tymczasem moje zamawianie wyjazdu na mazury z mamą trwało całe 3 sekundy i wyniosło mnie - uwaga! 7zł... pierwszy raz trafiłam na taką cenę, trochę szperałam, trochę oszczędziłam na moim airbnb koncie i cyk! Wyjazd wyszedł nas niemalże za darmo. Jechałyśmy autem, a na miejscu byłyśmy tylko 2 noce. 

1 sierpnia 2017

Hej wesele!


Dokładnie 15 lipca tego roku brat mojego chłopaka ożenił się. Mieliśmy okazję być tam w wyjątkowym charakterze ponieważ mój chłopak świadkował. Był to jeden z piękniejszych ślubów na jakich byłam, a pierwszy taniec rozłożył mnie na łopatki - dosłownie! Zastanawiałam się czy właściwie o tym pisać i wrzucać zdjęcia, ale stwierdziłam, że jest to całkiem ważne wydarzenie i należy o tym wspomnieć. Chociażby przez wzgląd na fakt, że fajnie będzie za jakiś rok sobie o tym przypomnieć. Ceremonia w kościele była piękna i wzruszająca, a cała impreza wraz z poprawinami jak najbardziej na plus. W sierpniu czeka mnie jeszcze jedno wesele - mojego kuzyna. Tymczasem nie ma co aż tak wybiegać naprzód - obejrzyjcie sobie krótką relację z minionego wesela.