9 lutego 2016

forest smell...


Któraś z czytelniczek zwróciła mi ostatnio uwagę, że zaczęłam pisać tytuły postów po polsku. To nie jest tak że sobie ustalam w jakim języku tym razem będę pisać, to wychodzi zupełnie spontanicznie, nie specjalnie zwracam na to uwagę. Wczoraj udało mi się pojechać do brata. Sprawdzałam jak idą mu remonty pokoju, a przy okazji wyrwałam go na spacer po lesie. Przy okazji zrobiliśmy kilka zdjęć. Myślę że ci, którzy są ze mną naprawdę długo, skojarzą to miejsce. Moje dawne posty często ujawniały to miejsce. 

8 lutego 2016

zlecenie za zleceniem


Nie, nie - tytułu nie bierzcie dosłownie. Wcale nie jest tego aż tak dużo, po prostu mam problemy z wymyślaniem nagłówków do posta.. w minioną sobotę znowu miałam okazję zagościć na imprezie w roli fotografki. Pani Fotograf. Właśnie tak chciałabym mieć na imię i nazwisko. Byłoby idealnie, epicko. A teraz do rzeczy. Pomiędzy pstrykaniem ludzi, rozmowami z nimi, zapoznawaniem się z salą i jedzeniem, pysznym jedzeniem miałam możliwość zrobienia kilka zdjęć na bloga. Jak gdzieś jestem to lubię wam o tym powiedzieć, tym bardziej że lifestylem to mój blog w ostatnim czasie nie opływał, więc chętnie wrzucam jakieś wpisy o tej tematyce. Cieszę się niezmiernie że mam teraz masę czasu i będę mogła dla was pisać i pisać. Jak tylko zbliża się jakieś wolne, zawsze główną myślą staje się blog, zawsze! I to nawet już nie chodzi o to że muszę, ja po prostu chcę. Sprawia mi to przyjemność, radochę i satysfakcję. A żeby nie zanudzać was moimi przemyśleniami, to po prostu pokażę zdjęcia. Aha! I nie dodałam że zdjęcia wykonałam podczas 9 balu stypendystów w Warszawie, co było dla mnie fajnym doświadczeniem i kolejnym wyzwaniem, któremu podołałam pomimo że zlecenia nie są moją dziedziną. Jednak czasem fajnie jest odskoczyć od codzienności i na chwilę zmienić fach. Można się na serio wiele nauczyć!

7 lutego 2016

z wizytą w So Sweet Project


Czy macie miejsce do którego moglibyście wracać ciągle? W którym moglibyście przebywać każdego dnia, a właściwie to nie zaszkodziłoby gdybyście siedzieli tam ciągle? Ja mam! Dla mnie takim miejscem, pełnym pozytywnej energii, a do tego słodkich pyszności jest warszawska cukiernia So Sweet Project. Pisałam o tym już nie raz i nie dwa, ale zrobię to jeszcze milion razy. Wszystko co tam jadłam było jak ambrozja.. dosłownie rozpływało się w ustach i nigdy się nie zawiodłam. Podejrzewam, że nawet gdybym wzięła do ust czekoladowe ciasto, za którym raczej nie przepadam to smakowałoby mi mimo wszystko. Rzadko trafiam do miejsc, które aż tak mi się podobają. Uwierzcie że nie polecam tu nic, co nie uderzałoby mnie prosto w serce (w pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia). Każdorazowo kiedy pojadę do dziewczyn, to robię kilka zdjęć. Dzięki temu wiecie na bieżąco chociażby z instagrama czy snapa że się tam wybrałam. Jednak nie obyłoby się bez posta, bo zawsze jestem zaskoczona odmiennością wystroju i pomysłami na słodkości. Przejdźmy już do zdjęć i ostrzegam.. jeśli macie ochotę zjeść coś słodkiego, to lepiej poczekajcie z przeglądaniem posta do momentu kiedy zjecie! 

shiny box na luty


Nie wiem skąd przekonanie wielu osób, że wstawianie na bloga propozycji kosmetyków, wydawanie opinii na ich temat i swojego rodzaju rady, to czysta reklama.. jeśli mam być szczera, to nigdy w życiu nie dodałam sponsorowanego posta i w najbliższej przyszłości nie planuję. To że pokazuję wam jakąś rzecz, oznacza wyłącznie że wam to polecam. Cieszę się że mogę pomóc, pokazać to czego nie kupilibyście bez wcześniejszego sprawdzenia czy warto. Wiem że złudne przekonanie ludzi wzięło się ze zbyt częstego promowania tego typu rzeczy przez blogerów, dla których blog jest wyłącznie opcją do zareklamowania czegokolwiek. Ale wy sobie zapamiętajcie na zawsze, że cokolwiek by się nie działo i tak będzie to dla mnie miejsce, które traktuję jak pamiętnik i coś bardzo bliskiego mojemu sercu. A teraz przejdźmy do zawartości shiny box'a na luty.

4 lutego 2016

dzień z życia.. i sposób na nudę


Nie wiem jak wy, ale ja kiedy się nudzę staram się znaleźć sobie zajęcie, które nie dość że zabije niepożądany czas, to do tego sprawi trochę przyjemności. Dla mnie tym sposobem jest po prostu wycieczka po IKEI. Tłumaczyć raczej nie muszę i chyba każdy wie o czym piszę. Uwielbiam wszystko co piękne, lubię dekorować wnętrza i cieszyć oko nowym zakupem do mieszkania. Dlatego było to miejsce zapisane przy pierwszym punkcie na mojej liście. Bywam tam dość często i jeśli ktoś stale mnie obserwuje to wie, że nie wychodzę bez wieszaków i świeczek, bo to jest taki mój mały must have. Nie wiem czemu do tej pory nie założyłam sobie tam karty, bo bardzo się opłaca. Na szczęście ostatnim razem trafiłam na przemiłą kasjerkę i sama wytłumaczyła mi co zrobić żeby mieć swoją kartę i przy tym fajne produkty za niższą cenę. Skorzystałam. Bo bywam. W dzisiejszym poście, tak jak sobie tego wszyscy życzą kolejny lifestyle, taki jakby dzień ze mną, chcę oprowadzić was po sklepach. 

3 lutego 2016

przegląd herbat


Jako że kategoria herbaciany kącik powstała już jakiś czas temu, to należałoby wrzucić do niej coś nowego. Ostatnio dotarła do mnie paczka z nowymi, nieco kosmicznymi smakami herbat. Od razu powiem, że nie chcę by posty o tej tematyce były czystą reklamą. Chciałabym zaznajamiać was z nowościami w tym temacie, bo wiecie jaką miłością darzę ten rodzaj napoju. Pomyślałam że może oprócz Qbox'ów będę wrzucać także te herbaty, które sama gdzieś wynalazłam i mi zasmakowały. Dobrze wiecie że przewija ich się u mnie dużo. Napiszcie co myślicie, a teraz zabieram was na mini podróż po herbatach!

31 stycznia 2016

fotograficzna sobota


Jako że póki co nie ma możliwości na sesje w plenerze, wczoraj udało mi się zrobić coś innego! Mianowicie.. jakiś czas temu, o czym chyba nie pisałam, zwrócono się do mnie z pytaniem czy zrobię zdjęcia na studniówce. Początkowo się nad tym zastanawiałam, bo nie mam zbyt dużego doświadczenia w typowych sesjach zleceniowych, a już kompletnie jeśli chodzi o imprezy okolicznościowe. Ale 'raz kozie śmierć!', jakoś to się mówi i zaryzykowałam. Muszę wam powiedzieć że to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, bo mimo robienia zdjęć na osiemnastkach wielokrotnie, to skok w kompletnie innym kierunku. Jestem zadowolona ze swojej decyzji, bo tak się składa że sama wcześniej chodziłam do szkoły, dla której robiłam foty i dzięki temu mogłam zamienić kilka słów z nauczycielami z liceum, których w większości nie widziałam już bardzo długo. Poniżej mam dla was kilka zdjęć jakie udało mi się pstryknąć w trakcie imprezy.

29 stycznia 2016

z ostatnich dni..


Skoro znalazły się marudy, które narzekają że nie piszę postów jak kiedyś, to teraz obalamy ten mit! Oczywiście potraktujcie to porównanie z przymrużeniem oka. Właściwie to nie wiem skąd u niektórych taka zawiść i chamstwo. Mam wrażenie że ludziom nigdy nie znudzi się czepialstwo i znajdą jakieś błędy w nawet najdokładniej napisanym poście. Cóż. Chyba trzeba to przełknąć i żyć dalej. Dzisiaj trochę referatu zostawiłam na snapie, więc możecie posłuchać co mam do powiedzenia. Na blogu nie chcę prać brudów, bo to skarbnica, pamiętnik. Mam dla was posta z rodzaju tych, które lubicie najbardziej, czyli zdjęcia z telefonu. Pooglądajcie, a może kogoś czymś uda mi się zainspirować.

28 stycznia 2016

w pogoni za idealnym uśmiechem (część 1)


Nie wiem jak wy, ale ja lubię często się uśmiechać! Myślę że zęby poniekąd są wizytówką człowieka i powinniśmy szczególnie starannie o nie dbać. Żeby skorygować szczękę miałam okazję nosić aparat, ale odkąd się go pozbyłam zęby zdążyły już ładnie "potańczyć". Ale nie w tym rzecz, bo o kwestii aparatu pisałam już spory kawałek czasu wstecz. Dzisiaj chcę podzielić się z wami nowością, którą będę testować przez najbliższe miesiące. Posty co jakiś czas będą prezentowały wam jakie są postępy w "leczeniu" jeśli mogę to tak nazwać. Już wcześniej miałam do czynienia z paskami wybielającymi, ale nie urzekły mnie.. efekt trzymał się może tydzień, a później wszystko wróciło do starego stanu. Czas by przedstawić wam white with style! Najpierw przeczytajcie dokładnie tego posta, a na koniec mam dla was super niespodziankę!

17 stycznia 2016

zimowa pielęgnacja!


Styczniowe pudełko beGlossy otrzymało nazwę "zimowa pielęgnacja". Każda z nas otrzymała 5 produktów, w tym 2 pełnowymiarowe. Wydaje się że to idealny moment na głęboką pielęgnację ciała, bo na dworze właśnie ukazała się zima! Dodatkowo wewnątrz różowego box'a znalazłam lakiery Semilac, które z resztą (powiem wam w ukryciu) zawsze miałam ochotę wypróbować. W moje ręce trafiły kosmetyki, które ponoć mają pomóc mi pięknie przetrwać zimę. Jestem bardzo ciekawa z którym z produktów bardziej się zaprzyjaźnię? Kto wie, może kryje się pośród nich jakaś konkretna perełka..